Iron Maiden - Senjutsu

Wszystko o płytach 2021 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Oenologist pisze:Pierwszy singiel wydał mi się okrutny, drugi nie był nawet taki tragiczny, ale jak posłuchałem tego Hell On Earth to myślałem ze to cover Nika Kershaw - The Riddle.
Dziękuję! Od początku miałem to samo skojarzenie, ale nie mogłem sobie przypomnieć ani wykonawcy, ani tytułu. Najprawdopodobniej dlatego że nigdy ich nie znałem.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
Est
Posty: 8812
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Est »

A tymczasem do sieci trafił nowy klip Iron Maiden nagrany do numeru "Stratego":
https://www.youtube.com/watch?v=Jm-cfUlyn84
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

progmetall pisze:Tak sobie leciałem fragmentarycznie po dyskografii Maiden i mocno poszybowała u mnie w górę Somewhere In Time, Na pewno pierwsza piątka.Mimo użycia po raz pierwszy chyba przez Maiden klawiszy i syntezatorów gitarowych mają moc, są szybkie i brak tu słabych numerów, czego nie można powiedzieć o Poweslave.
progmetall pisze:Na Senjutsu mamy 3 gitary, a jest to mniej słyszalne niż na "Seventh Son..."
Dla mnie to też jest zagadka po co im trzech gitarzystów. Na Brave New World to jeszcze brzmiało dobrze, w ogóle płyta ta jest bardzo udana, ale im dalej w las tym gorzej. A na Senjutsu mamy apogeum bezsensowności tego rozwiązania.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Bo to rozwiązanie jest tylko po to żeby im sprawić radość i może zeby ciekawie to wyglądało na scenie. Możliwe jest ze maja totalnie w dupie jak odbierają to fani, jak fani odbierają ich muzykę, płyty, zespół, Gersa. Dobrzy koledzy, honorowe chłopaki, nawet w piłeczkę zagrają. Ja tam wole sobie SIT i SSOASS zapuścić.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

ja tez to tak widze. To kwestia raczej towarzyska niz muzyczna, te 3 gitary. Mnie to nie przeszkadza, moze i dobrze, ze tego nie słychac, kakofonia by była.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Gers na scenie zachowuje się jak klaun, gdybym chciał się pośmiać poszedłbym do cyrku.
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Po kolejnych obrotach moja ocena się nie zmieniła. Dalej uważam, że jest to najsłabszy album Ironów. Niby źle się tego nie słucha, początek tytułowego fajny, w The Writing On The Wall jest fajna ironowa melodyjka i bardzo dobre partie solowe, w Lost In a Lost World podoba mi się riff. Ale to są tylko mikrokawałki z całej płyty. Poza nimi jest tylko dłużyzna bez celu.
Gdyby dali 4-5 utworów w stylu The Writing (czyli z fajnym nośnym riffem, dobrym refrenem, fajną melodią i TAKIMI solówkami a to wszystko trwające 4-6 min) oraz 3-4 utwory dłuższe, to byłoby znacznie lepiej. Wiem, że to tylko takie gdybanie, ale czemu nie pogdybać
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

No to gdybamy:
Jest rok 2029. Seniorzy z Iron Maiden po zrezygnowaniu z koncertowania z powodów co by to nie mówić zdrowotnych wydają swój pożegnalny album zrealizowany przy użyciu środków i technologii przy których hologram Dio, pożegnalna trasa KISS i dyskografia Lady Gagi bledną. Album ten - The Beast Within The Beast - okazuje się być ich najlepszym, syntezą momentów definiujących ten zespół, kopią kopii kopii tak perfekcyjną że tworzacą nowa jakość. Środki i technologie użyte do stworzenia tego albumu zostają udostępnione jako open-source co umożliwi powstanie setek regionalnych wersji Iron Maiden w każdym kraju i mieście. Iron Maiden, już na emeryturze, nie przestaje być największym zespołem metalowym świata.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Pewnie dużo się nie pomyliłeś
Wracając do teraźniejszości, słucham sobie The X Factor i jaka szkoda, że żaden długi utwór na Senjutsu nie ma takiego powera jak "Sign Of The Cross". A też przecież należy do kategorii przydługich numerów.
Nie śledzę za bardzo recenzji od ładnych paru lat, ani się nimi nie sugerowałem nigdy. Niemniej z poniższą zgadzam się w 100%:
https://magazynperkusista.pl/artykuly/r ... 0-senjutsu
Kubeusz
Posty: 574
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kubeusz »

Odświeżyłem sobie albumy nowej Dziewicy, posłuchałem parę razy nówki na raty i stwierdzam, że to najnudniejszy i najsłabszy ich album. Po wielu odsłuchach przekonałem się trochę to The Books Of Souls, ale Spinjitsu sprawia po prostu wrażenie takiej "muzyki tła". Zaczyna się fajnie, tytułowy to zdecydowanie jeden z lepszych numerów na płycie, ale jako opener heavy metalowego albumu? Bitch please, niby potem jest Stratego, ale chwilę po tym jak się kończy kompletnie o nim nie pamiętam. The Writing On The Wall ma super solo a potem niestety wpadamy na mieliznę. Lost In A Lost World ma tak irytujący refren, że kurwica mnie łapie. Days Of Future Past ma fajne intro i to tyle, ostatni numer za to jest totalnie nijaki. Drugi cd wcale nie lepszy, Darkest Hour całkiem daje radę, poodbnie jak Death Of The Celts, przy czym ten drugi cierpi na to samo co The Legacy. Wpierdolenie dożynek do całkiem zacnego numeru, nosz kurwa. Po prostu w piątej minucie okazuje się że wśród Stonehange stoi Harris z ekipą i trzymają słomianą parę prezydencką bo wiocha musi być, nie jest to co prawda tak irytujące jak we wspomnianym The Legacy które jest lepszy niż całego to Ninjago, ale mimo wszystko. O The Parchment nic nie napiszę bo nic nie pamiętam, za to Hell On Earth brzmiał lepiej, ale nie chce mi się już do niego wracać. W przypływie nudy ew za parę lat jak Ironi zapowiedzą trzypłytowy album pewnie posłucham znów, albo jak będę miał 60 lat.

Wróć do „Płyty 2021”