Przez lata trochę mi to kupczykowe Ceti przechodziło koło nosa. Wprawdzie miałem kiedyś na kasecie z metal maindu "Demony Czasu" i bardzo mi pasiły (wiem, że jest podpisana jako Grzesio Kupczyk, ale to tak naprawdę materiał Ceti), ale późniejsze płyty już mniej. Niby spoko, ale kilka obrotów i tyle.
Mały przełom nastąpił wraz z "Brutus Syndrome", choć tu trochę denerwują mnie wokale Kupczyka, który brzmi jakby nie był do końca w optymalnej formie i trochę się męczył (muzycznie bardzo dobrze natomiast). Podobna jest sprawa z następnym albumem. No i jeszcze kwestia akcentu, bo chociaż Grzechu radzi sobie z angielskim nie najgorzej, to jednak zdecydowanie bardziej wolę go w polskim wydaniu.
I pewnie w jakiejś mierze dlatego ostatnie dwie płyty tak mi przypasiły - zarówno wokalnie, jak i instrumentalnie. Jest ogień, jest sporo dobrych melodii, jest kurwa heavy metal
Nigdy nie ukrywałem, że bardzo leży mi Turbo ze Struszczykiem na wokalu (obie płyty). "Ceti" i "Oczy wymarłych miast" to dla mnie ten sam wysoki poziom. I nawet stylistyka w zasadzie ta sama. Można więcej powiedzieć, że obecnie jest remis, oczywiście mając na uwadze, że ostatni długograj Turbo jest niestety z 2014 r.
Turbo kontra Ceti
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
