Metal Church - Congregation of Annihilation

Wszystko o płytach 2023 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Metal Church - Congregation of Annihilation

Post autor: progmetall »

1. Another Judgement Day 03:37
2. Congregation of Annihilation 04:24
3. Pick a God and Prey 04:39
4. Children of the Lie 05:48
5. Me the Nothing 05:33
6. Making Monsters 05:29
7. Say a Prayer with 7 Bullets 03:35
8. These Violent Thrills 03:46
9. All That We Destroy 04:11
10. My Favorite Sin 04:24
11. Salvation 03:44
49:10
https://www.youtube.com/watch?v=XupPF--Uql8
Lopes śpiewa jak mieszanka Wayne'a i Mike'a Howe i pasuje do Metal Church.
13 album - liczę,że nie będzie pechowy, bo zbyt dużo tego pecha w MC
Kibicuje im od pierwszej płyty
_________________
666
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Jak ja jestem ciekaw, bardzo chcę żeby mi sie podobala, bardzo.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Niestety, nie dali rady. Może kawałki nie są takie złe, bo są znane patenty Metal Church,ale większość niezłych kompozycji kładzie wokalista. Nie ma startu do Wayne ani nawet do Munroe. Problem jest taki,że gdy ma zaśpiewać subtelnie skrzeczy, a gdy ma dać ognia jak to potrafił robić Wayne nie ma mocy. Wayne potrafił to idealnie zbalansować - przejść z subtelnego klimatycznego śpiewu do pełnej pary. Są fragmenty, jest kilka niezłych kawałków, ale to trochę mało. Jeszcze dam szansę.
_________________
666
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

słabe numery, Kurdt powinien dać sobie luz... znaczy spokój... nie robiłem sobie zbytniej nadziei (choć akurat wokal M. Lopesa lubię), no i niestety... zanosi się na to, że płyty nie kupię...
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Dobra płyta. Kompozycje podobnie jak na dwóch poprzednich. Wokalnie na pierwszy rzut ucha za dużo wszystkiego, ale zaczynam się przyzwyczajać. Miało być w stylu Wayne'a, a wyszedł rozstrzał jak w Zimmers Hole.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

Kurde, zaległości mam. Church, Isole, Ahab, Grief Collector, Redemption... Mało casu, kruca bomba, mało casu...
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

zrobiłem ze 4 podejścia i nie potrafię się przekonać do tej płyty... nie pasuje mi i tyle...
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Mi powoli wchodzi, pierwsza część płyty do Making Monsters włącznie dobre numery. Powoli zaczynam trawić wokalistę, choć skopał Me the Nothing .
_________________
666
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

Muzycznie jest standardowo, więc spoko, ale wokalnie płyta jest położona. Gość wyje niemiłosiernie, nie da się tego słuchać.
_________________
Litera Tura - blog literacki, co się kulom nie kłaniał
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

moonfire pisze:Muzycznie jest standardowo, więc spoko, ale wokalnie płyta jest położona. Gość wyje niemiłosiernie, nie da się tego słuchać.
wokalnie to najsłabsza płyta Metal Church
_________________
666