Sadus - The Shadow Inside

Wszystko o płytach 2023 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Sadus - The Shadow Inside

Post autor: progmetall »

Sadus - The Shadow Inside
1. First Blood 06:53
2. Scorched and Burnt 04:29
3. It's the Sickness 04:29
4. Ride the Knife 05:27
5. Anarchy 02:47
6. The Devil in Me 06:07
7. Pain 04:15
8. No Peace 05:08
9. New Beginnings 02:06
10. The Shadow Inside 05:22
47:03
Nie ukrywam, że czekałem na ten album. 17 lat minęło od poprzedniego.
Jedna istotna zmiana to brak Steve DiGiorgio. Jego bas był cechą charakterystyczną w muzyce Sadus. Mimo to jak słuchałem pierwszy raz nowej płyty nie brakowało mi tego basu, z kolei jak przypomiałem sobie, że to Sadus zacząłem szukać go.
Po dwóch obrotach jest dobrze, zwłaszcza druga część płyty z kapitalnym The Devil In Me - zakręcone gitary, przyspieszenie, tu jest w zasadzie wszystko.Mroczny wolny Pain kapitalny thrash. No Peace też świetny, te zakręcone gitarowe smaczki. First Blood idealny początek albumu.
Poprzednia płyta Out For Blood miała skrajnie różne opinie, zarzuty, że zbyt nowoczesna była. Mi się podobała. Tu raczej o nowczesnym thrashu nie ma mowy. Grają klasycznie, ale nie prostacko. Jeszcze nie wsłuchałem się dobrze, ale to i tak chyba najlepsza thrash w tym roku.


_________________
666
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14884
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Chciałem, ale nic się w postrzeganiu tej grupy nie zmieni. Dla hard fanów. Reszta już zapomniała, że to wydali.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

mam, słucham z wypiekami na twarzy... super album!!
Awatar użytkownika
zbigniew_ramirez
Posty: 500
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: zbigniew_ramirez »

"Hard fanem" Sadusa nie jestem, ale ta płyta mi się podoba. Trafiają się na niej nawiązania zarówno do szybkich strzałów z czasów "Illusions" ("Anarchy"), jak i do klimatyczno-kosmicznych zagrywek z "Elements of Anger" (intro do "First Blood", instrumentalny "New Beginnings"). Na powroty po latach w takim wykonaniu warto czekać. Nie jestem tylko pewien co do tego, że to najlepszy thrash w tym roku - z tego, co pamiętam, większą przyjemność sprawił mi jednak "Scorched" Overkilla.
_________________
Kurde faja!
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Po kilkunastu obrotach mam osłuchaną. Jak ktoś jest Sadusowym purystą (nie wiem czy są tu tacy, raczej nie przypominam sobie) to płyta powinna się podobać starym fanom, bo bardziej przypomina pierwsze prace zespołu.
Zupełnie inna niż Out Of Blood (która była trochę bardziej eksperymentalna i przy tym thrashu było troche groove) Do Elements Of Anger też nie podobna, tam było więcej przestrzeni i technicznego thrashu. Więcej riffów rekompensuje brak basu DiGiorgio. Najlepsze są te typowe dla Sadus zagrywki - wolno, wyciszenie i nagle Slayerowy strzał. Ta perkusja i gitary na początku otwieracza to jest miód. Trochę mało solówek, ale w jak już są to wyborne (w No Peace jest fajnie) Jestem zadowolony, bo Travis nie ogląda się za siebie i dał radę bez DiGiorgio.
Czy najlepszy thrash w tym roku? No chyba tak, bo Overkill do mnie nie trafił, chłopaki są w pułapce czasu, nagrywają co dwa lata tą samą płytę tylko tytuł inny. Holy Moses nie przebił poprzediej płyty, ale gitarowo ten chłopak zamiata lepiej niż dwóch wiosłowych w Overkill, którzy nie mają pomysłów. Holy Moses gitarowo bardzo przypomina zagywki Mekong Delta.
_________________
666
Awatar użytkownika
sebastian
Posty: 610
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sebastian »

Zawsze miałem mieszane odczucia co do tego zespołu. Z jednej strony dwie pierwsze płyty to jest taki trochę mniej ambitny Slayer z czasów "Hell awaits" i "Reign in Blood" (nawet outro z "jedynki" przypomina trochę zakończenie "Raining blood"), względnie Dark Angel z "Darkness...", tylko oczywiście z lepszym basem. Nie mówię, że to źle. Druga liga, ale solidna. Potem próbowali wypracować sobie własny styl i nawet całkiem fajne były te z lat 90, szczególnie "Elements of Anger". Dzisiaj sobie powtarzam wszystko po kolei. Jeszcze nie doszedłem do "Out of Blood" - trochę jej słuchałem jak wyszła, ale od lat do tego nie wracałem.
Za to ta najnowsza po dwóch odsłuchach to jest chyba powrót stylistyczny do pierwszych płyt i to niezły. Lubię wokale Travisa. Cieszę się, że nadrobiłem.

Wróć do „Płyty 2023”