Oceans Of Sadness - The Arrogance Of Ignorance [2008]

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Zdecydowanie trzeba miec otwarty umysł - na kilka metalowych nurtów i pewną dawkę nowoczesności. Również na pewną porcję przebojowości, piosenkowatości (ale to bardziej sie tyczy Evergrey czy SS). istnienie innych zespolow równiez wymagającego otwartości, tyle ze na zupełnie inne muzyczne zagadnienia, nic tu nie zmienia. Ale mnie najbardziej u całego waszego teamu dziwi jedno - nie dopuszczacie możliwości, że jakaś muzyka może być dobra, tylko nie dla was. Jak wam sie nie podoba, to od razu żenada, pitolenie i gówno. Doprawdy, chluby wam to nie przynosi i nie rózni się to niczym od twierdzenia, ze jazz to muzyka nieudaczników. The Arrogance of Ignorance.
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

pan_Heathen pisze:Ale mnie najbardziej u całego waszego teamu dziwi jedno - nie dopuszczacie możliwości, że jakaś muzyka może być dobra, tylko nie dla was. Jak wam sie nie podoba, to od razu żenada, pitolenie i gówno
To moja opinia to chyba oczywiste, znam takich , dla ktorych muzyka Akcent i Milano Boys jest dobra co nie zmienia faktu ze to zenada, pitolenie i gowno. Kazda muzyka ma swoich amatorow, taki jeden tutaj widzialem wpisal najnowsza plyte POD jako ekstraklase, nawet mi sie tego komentowac nie chce, kazdy musi dorosnac, zrozumiec no coz. A jezeli ocena taka a nie inna to wynika to pewnie z tego ze opis byl w miare zachecajacy; death, black , progresywna, mozna sie spodziewac rozpierdolu na poziomie np Deathspell Omega a ja tutaj znalezlem tylko jakies emo chorki, gotycka wokalistke, mile melodyjki i pare patatajowatych riffow o ciezarze Creed czy Pearl Jam.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Pusc dowolną, swoją ulubioną płytę death czy blackmetalową jakiemus wybitnemu muzykowi specjalizującemu się w muzyce klasycznej czy jazzie i jestem przekonany, że tez wypowie się o tym bardzo zle, tylko uzywając kulturalnych słów.
death/black w odniesieniu do OOS to było stety/niestety napisane raczej na podstawie poprzednich płyt, chopaki bardzo wyluzowali z brzmieniem na ostatniej (gdy zakładałem temat byłem po 3 kawałkach). Pierwsze dwie płyty są surowe prawie jak dema jakiegos leśnego blacku
Na tej płycie to głownie specyficzny rodzaj progmetalu, z lekkimi smaczkami deathowymi.
>gotycka wokalistke
Gotycka wokalistka (jak rozumiem kazda kobieta w metalu to gotycka wokalistka;) jest bodajże w jednym kawałku przez chwile, więc czepiłes się nieco.
>mile melodyjki
a co w tym złego? Zresztą przesada, bardzo niewiele tu kiczu i przebojowosci.
> riffow o ciezarze Creed czy Pearl Jam.
juz (znowu) pomijając przesadę - wlasnie myslenie metal = ciężka napierdalanka to głowny objaw małej otwartosci umysłu.
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

pan_Heathen pisze:Pusc dowolną, swoją ulubioną płytę death czy blackmetalową jakiemus wybitnemu muzykowi specjalizującemu się w muzyce klasycznej czy jazzie i jestem przekonany, że tez wypowie się o tym bardzo zle, tylko uzywając kulturalnych słów.
pan_Heathen pisze:Gotycka wokalistka (jak rozumiem kazda kobieta w metalu to gotycka wokalistka;) jest bodajże w jednym kawałku przez chwile, więc czepiłes się nieco.
pan_Heathen pisze:juz (znowu) pomijając przesadę - wlasnie myslenie metal = ciężka napierdalanka to głowny objaw małej otwartosci umysłu.
Jak slysze ze muzyka jest jazzowa to nie oczekuje ze bedzie sroga napierdalanina na gitarach plus ryki,wrzaski i blasty, jak ma byc to synthpop to nie oczekuje fortepianowej woltyzerki w stylu Cyrille'a Verdeaux. Jak slysze metal to oczekuje ciezkiego brzmienia gitar, bo w koncu to ma byc metal. Owszem jak ktos napisze heavy czy neopower to moge nieco zmienic oczekiwana ale i tak to powinno byc ciezsze niz Pearl Jam czy Nirvana , ktore metalu nie graja, Jak slysze black czy death to oczekuje agresji i ciezaru ewidentnie. Powiedz czy moze oczekuje czegos , czego nie powinenem? Czy to objaw malej otwartosci umyslu? Bo nigdy nie slyszalem deathmetalu, ktory bylby lzejszy od emopunka na przyklad.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

sarcofag pisze:Mozna to zrobic i nawet poszukac co sadzi Leszek Mozdzer o muzyce Behemoth? Nie wiem czy znajde ale powinenem cos tam wyszperac, biorac pod uwage ze Mozdzer bral udzial w plycie Behemoth a np John Zorn bral udzial w grindowych projektach np Naked City.
sarcofag pisze:Jak slysze ze muzyka jest jazzowa to nie oczekuje ze bedzie sroga napierdalanina na gitarach plus ryki,wrzaski i blasty, jak ma byc to synthpop to nie oczekuje fortepianowej woltyzerki w stylu Cyrille'a Verdeaux.Jak slysze metal to oczekuje ciezkiego brzmienia gitar, bo w koncu to ma byc metal.
Uważam, że to co piszesz jest dziwne i wewnętrznie sprzeczne. Co to znaczy "ma byc metal" i "jak słyszę metal"? w odniesieniu do czegoś, co jednoczesnie nie spełnia Twoich założeń metalu? Wynika z tego, że słyszysz metal, który nie jest metalem
Jesli "to nie bedzie miał byc metal" (cokolwiek to znaczy) to tę samą muzykę ocenisz inaczej? Zawsze myslalem, ze muzyka dzieli się na dobrą i złą, ale jak rozumiem jeslibym nową metallike przedstawił jako hip-hop, to bys napisał, że ta muzyka jest chujowa, bo po hip hopie spodziewasz się bitów i rapowania? Dawno nie widziałem tak ewidentnego przykładu nadużywania szufladek. Może lepiej więc najpierw poznać płytę, a potem ja sklasyfikować, a nie z góry wrzucać w szufladę i potem ocenic, jak w niej wygląda.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

a ze z tym black death przesadziłem, to juz się przyznałem - było to popełnione na podstawie znajomosci wczesniejszych dokonan.
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

pan_Heathen pisze:sarcofag napisał:Mozna to zrobic i nawet poszukac co sadzi Leszek Mozdzer o muzyce Behemoth? Nie wiem czy znajde ale powinenem cos tam wyszperac, biorac pod uwage ze Mozdzer bral udzial w plycie Behemoth a np John Zorn bral udzial w grindowych projektach np Naked City.Pecunia non olet. A Rhapsody nagrało suitę opartą na twórczości Antonina Dvoraka
sarcofag pisze:Mozna to zrobic i nawet poszukac co sadzi Leszek Mozdzer o muzyce Behemoth? Nie wiem czy znajde ale powinenem cos tam wyszperac, biorac pod uwage ze Mozdzer bral udzial w plycie Behemoth a np John Zorn bral udzial w grindowych projektach np Naked City.
pan_Heathen pisze:Uważam, że to co piszesz jest dziwne i wewnętrznie sprzeczne.
pan_Heathen pisze:Co to znaczy "ma byc metal" i "jak słyszę metal"? w odniesieniu do czegoś, co jednoczesnie nie spełnia Twoich założeń metalu? Wynika z tego, że słyszysz metal, który nie jest metalem
pan_Heathen pisze:ale jak rozumiem jeslibym nową metallike przedstawił jako hip-hop, to bys napisał,
pan_Heathen pisze:że ta muzyka jest chujowa, bo po hip hopie spodziewasz się bitów i rapowania? Dawno nie widziałem tak ewidentnego przykładu nadużywania szufladek. Może lepiej więc najpierw poznać płytę, a potem ja sklasyfikować, a nie z góry wrzucać w szufladę i potem ocenic, jak w niej wygląda.
Sorry nie wiem o czym teraz opowiadasz, bo cos rozmywasz ale chyba sprecyzowalem oczekiwania po nazwenictwie dosc jasno i chyba nie ma osoby ktora by miala oczekiwania znacznie inne od tych , ktore napsialem.
Plyty najpierw posluchalem, potem ocenilem.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

sarcofag pisze:A to ciekawe, rozwin prosze, znaczy ze jak cosjest metalemto moze byclzejsze od Nirvany i Abby?
Nadal piszesz rzeczy wewnętrznie sprzeczne. jak cos jest lżejsze od ABBY to automatycznie nie jest metalem i nie mozna do tego przykładac metalowej miary, przeciez to oczywiste. ale nadal może byc dobrą muzyką, wobec której tłumaczenie, ze "po metalu spodziewam się mocnego kopa" jest co najwyżej zabawne.
Wracając do tematu:
Skoro stwierdziles, ze Oceans Of Sadness jest zbyt melodyjne i lekkie jak na metal, to ocen go takim, jakim jest, a nie na zasadzie "nazywa sie to metal, a jest lekkie, metal ma byc mocny, wiec to gówno".
Dobra, więc nie jest to metal, tylko pop-rock. co myslisz o tej muzyce?
P.S. Z tym Rhapsody to tylko zart.
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

pan_Heathen pisze:Nadal piszesz rzeczy wewnętrznie sprzeczne. jak cos jest lżejsze od ABBY to automatycznie nie jest metalem i nie mozna do tego przykładac metalowej miary, przeciez to oczywiste.
pan_Heathen pisze:Wracając do tematu:Skoro stwierdziles, ze Oceans Of Sadness jest zbyt melodyjne i lekkie jak na metal, to ocen go takim, jakim jest, a nie na zasadzie "nazywa sie to metal, a jest lekkie, metal ma byc mocny, wiec to gówno".Dobra, więc nie jest to metal, tylko pop-rock. co myslisz o tej muzyce?
pan_Heathen pisze:P.S. Z tym Rhapsody to tylko zart.
Kiepski trzeba przyznac i zupelnie z kapelusza
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

sarcofag pisze:Jak slysze black to oczekuje... ciezaru ewidentnie.
Ja akurat w blacku nigdy na to nie stawiałem i dobrze bo zawód byłby przeważnie.