Oceans Of Sadness - The Arrogance Of Ignorance [2008]
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Ale Oceans of Sadness to nie black, death, ani jazz, więc to nie powinno mieć żadnego znacznia.sarcofag pisze:Chyba napisalem to wczesniej kilka razy, mam znowu to powtarzac? Wyrazilem w jasnych slowach czego oczekuje od deathmetalu, jazzu czy blacku i to chyba oczywiste.
Posłuchaj,
Chciałem uzmysłowic Ci tylko jedną rzecz. Otóż z tego co piszesz wynika, że w ocenie płyty kierujesz się pewnymi apriorycznymi założeniami jak np "to jest metal" czy "to jest death metal" i potem zderzesz z tymi założeniami rzeczywistość i na podstawie tego zderzenia wydajesz werdykt - nie pasuje do założonego szablonu = gówno. Tyle, że nie bierzesz pod uwagę, że te założenia mogą być zbyt proste lub wręcz nieprawdziwe. To moze nie być "metal" albo ktoś niesłusznie napisał, że to "death/black". I wtedy opinia wydana na podstawie takich założeń jest niewiele warta, bo wydając masz nieprawidłowy punkt odniesienia. Dlatego własnie Twoje opinie o Scar Symmetry (to nie jest death metal!) i o Oceans Of Sadness (to nie jest, jak sam napisałem, death/black) są niewiele warte. I potem są opinie-kuriozum jak np "wystarczy zapodac sobie Sinister, Hail Of Bullets czy Demiurg i Scar Symmetry to juz nie wygar tylko w zasadzie podrasowany Linkin Park". No to na tej samej zasadzie - Death Magnetic na tle wymienionych to w zasadzie piknik country.
Meltorm pisze:Napisałeś ale mniejsza z tym.
pan_Heathen pisze:Ale Oceans of Sadness to nie black, death, ani jazz, więc to nie powinno mieć żadnego znacznia.
IMho kieruje sie prostymi zasadami opartymi na logice, wystarczy ze nikt nie bedzie pisal ze Oceans Of Sadness to nie black ani death a Scar Symmetry to nie death i wszystko jest jasne.pan_Heathen pisze:Posłuchaj,Chciałem uzmysłowic Ci tylko jedną rzecz. Otóż z tego co piszesz wynika, że w ocenie płyty kierujesz się pewnymi apriorycznymi założeniami jak np "to jest metal" czy "to jest death metal" i potem zderzesz z tymi założeniami rzeczywistość i na podstawie tego zderzenia wydajesz werdykt - nie pasuje do założonego szablonu = gówno. Tyle, że nie bierzesz pod uwagę, że te założenia mogą być zbyt proste lub wręcz nieprawdziwe. To moze nie być "metal" albo ktoś niesłusznie napisał, że to "death/black". I wtedy opinia wydana na podstawie takich założeń jest niewiele warta, bo wydając masz nieprawidłowy punkt odniesienia. Dlatego własnie Twoje opinie o Scar Symmetry (to nie jest death metal!) i o Oceans Of Sadness (to nie jest, jak sam napisałem, death/black) są niewiele warte. I potem są opinie-kuriozum jak np "wystarczy zapodac sobie Sinister, Hail Of Bullets czy Demiurg i Scar Symmetry to juz nie wygar tylko w zasadzie podrasowany Linkin Park". No to na tej samej zasadzie - Death Magnetic na tle wymienionych to w zasadzie piknik country.
Wiem powinienem tam w cytacie trzykropek w nawias wziąć. Mimo wszystko sensu za bardzo nie zmieniłem bo tak czy siak od black metalu oczekujesz ciężaru.sarcofag pisze:Jak slysze ze muzyka jest jazzowa to nie oczekuje ze bedzie sroga napierdalanina na gitarach plus ryki,wrzaski i blasty, jak ma byc to synthpop to nie oczekuje fortepianowej woltyzerki w stylu Cyrille'a Verdeaux. Jak slysze metal to oczekuje ciezkiego brzmienia gitar, bo w koncu to ma byc metal. Owszem jak ktos napisze heavy czy neopower to moge nieco zmienic oczekiwana ale i tak to powinno byc ciezsze niz Pearl Jam czy Nirvana , ktore metalu nie graja,Jak slysze black czy death to oczekuje agresji i ciezaru ewidentnie. Powiedz czy moze oczekuje czegos , czego nie powinenem? Czy to objaw malej otwartosci umyslu? Bo nigdy nie slyszalem deathmetalu, ktory bylby lzejszy od emopunka na przyklad.
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Dobra, posłuchałem już kilka razy -
Płyta na pewno nie zawodzi i wydaje się być naturalna kontynuacją "Mirror Palace". Panowie jeszcze troche złagodzili brzmienie, te ich black/deathowe korzenie są juz prawie niesłyszalne. Tracąc agresję i radykalizm w muzyce zyskują jednak z kazdym albumem cos innego - umiejętnośc tworzenia ciekawych, wielowymiarowych kompozycji. Absolutnie nie przebojów - płyta nie wchodzi łatwo i szybko, ale rzadko kiedy dobra muzyka wchodzi od razu. Obecnie zespół dawką emocji, nastrojem i rozbudowaniem kompozycji zaczyna przypominać nieco dawne dokonania Evergrey, choć brzmi mimo wszystko bardziej surowo od swoich szwedzkich kolegów. Najważniejsze jednak, że powoli, powoli jednak OOS (nazwa faktycznie jest dość niefortunna;-) zaczynają zbliżać się do wspomnianego Evergrey jakością tworzonej muzyki. Gorąco polecam wszystkim, którzy w metalu nie szukają wyłącznie nawalanki.
Płyta na pewno nie zawodzi i wydaje się być naturalna kontynuacją "Mirror Palace". Panowie jeszcze troche złagodzili brzmienie, te ich black/deathowe korzenie są juz prawie niesłyszalne. Tracąc agresję i radykalizm w muzyce zyskują jednak z kazdym albumem cos innego - umiejętnośc tworzenia ciekawych, wielowymiarowych kompozycji. Absolutnie nie przebojów - płyta nie wchodzi łatwo i szybko, ale rzadko kiedy dobra muzyka wchodzi od razu. Obecnie zespół dawką emocji, nastrojem i rozbudowaniem kompozycji zaczyna przypominać nieco dawne dokonania Evergrey, choć brzmi mimo wszystko bardziej surowo od swoich szwedzkich kolegów. Najważniejsze jednak, że powoli, powoli jednak OOS (nazwa faktycznie jest dość niefortunna;-) zaczynają zbliżać się do wspomnianego Evergrey jakością tworzonej muzyki. Gorąco polecam wszystkim, którzy w metalu nie szukają wyłącznie nawalanki.
