Savatage

Tutaj zakładamy tematy o zespołach metalowych!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Atreju
Posty: 2576
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Savatage

Post autor: Atreju »

Oddzielnego tematu nie ma, więc zakładam.
W celu zdefiniowania muzyki tej formacji ciśnie mi się na usta jedno słowo... GENIUSZ.
Znowu naszła mnie ta cykliczna faza na Sawataż i od kilku dni na okrągło katuję najlepsze albumy pozwalając się wprawić w ten dziwny, melancholijnie i nostalgicznie nastrajający klimat i tę nieziemską atmosferę.
Kocham bezgranicznie wszystkie albumy od "Gutter Ballet" w górę. Najlepsze to jednak te, gdy już skład zasilił Zak. Jon miał w głosie magię, a kawałek tytułowy z "Gutter Ballet" przyprawia mnie za każdym razem o ciarki, ale wraz z nowym wokalistą pojawiło się sporo nowych, ciekawych elementów w samej muzyce. Najlepszy album to "Edge Of Thorns".
Marzy mi się, by nagrali jeszcze choć jeden album.
Jest ktoś taki, kto by ich nie kochał? Lepiej niech się nie ujawnia
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Uwielbiam i też często sobie wracam do ich albumów. Od płyty Hall Of The Mountain King moge stawiać same dychy. Genialny gitarzysta Criss Oliva i znakomity kompozytor z bardzo oryginalnym głosem brat John Oliva. Pierwsze płyty choć nie tak dobre jak Hall i następne też bardzo mi się podobają a Sirens jak na heavy metal i 83 rok brzmi bardzo ciężko i nowocześnie. Takie kawałki jak Gutter Ballet czy Chance sprawiają, że mam ciary na plecach. Ogólnie jedna z ulubionych kapel. Obok Iron Maiden czy Judas Priest najlepszy heavy metal na świecie.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Ja z tych kochających
Zespół magiczny, mający w swoim dorobku kilka albumów zasługujących na maxa, a z drugiej strony nie mający gniotów ("Fight for the Rock" najsłabszy, ale jednak wciąż słuchalny). Trudno byłoby mi wskazać, który okres w działalności bandu jest lepszy. Jeśli chodzi o erę Jona to "Hall of the Mountain King" i "Gutter Ballet" mają tej magii najwięcej. Natomiast z albumów Zakowych wyróżniłbym prześwietny "Edge Of Thorns" oraz piękny koncept "The Wake of Magellan". To jest moja pierwsza czwórka. Pozostałe albumy, od debiutu poczynając i na "Poets and Madmen" kończąc to poziom i tak co najmniej bardzo dobry (z wyjątkiem niezłego jedynie, wspomnianego "Fight for the Rock"). Piękne melodie, unikalny klimat, swoista teatralność, niesamowite partie wokalne obu panów (także charakterystyczne nakładki), świdrujące sola gitarowe, znakomite połączenie refleksyjnych, spokojnych fragmentów z czysto metalową zadziornością i ciężarem.
Atreju
Posty: 2576
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Atreju »

No właśnie, te wokalne "nakładki" są niesamowite i niejako są znakiem rozpoznawczym jakoby Sawatażu. Czy to w "Chance" czy w końcówce "The wake of magellan" (najlepszy motyw na płycie!) zawsze są to genialne rzeczy. Pomysłowe i zachwycające. Czasem jest to 5 i więcej różnych wokali. Super.
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Zdecydowanie jedna z moich ulubionych i jednocześnie obiektywnie najlepszych (a to się rzadko zbiega w moim przypadku
) kapel metalowych.
Moje oceny jednoznacznie wskazują na subiektywny fanatyzm
* Sirens 9/10
* Power of the Night 8/10
* Fight for the Rock 8/10
* Hall of the Mountain King 9.9/10
* Gutter Ballet 10/10
* Streets: A Rock Opera 9.9/10
* Edge of Thorns 10/10
* Handful of Rain 9.9/10
* Dead Winter Dead - 10/10
* The Wake of Magellan 9.5/10
* Poets and Madmen - 8.5/10
Napisałbym coś słowami a nie cyferkami ale ledwo widzę na oczy i idę spać
Może jutro.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Wyborny zespół. Właściwie przekrojowo nie do zdarcia. Szkoda nawet, że nie przepchali się nigdy do pierwszej ligi. Cóż...pech. Chociaż przynajmniej dziś są beneficjentami bycia w pierwszej lidze (jeśli chodzi o zarobki przynajmniej
) dzięki temu całemu TSO...
Swego czasu straszną fazę miałem na Savatage. W mym otoczeniu licealnym wyprałem na nich wszystkich, których tylko się dało
Aczkolwiek jednak nie jest to ten poziom metafizyki co Virgin Steele...
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Piccolo
Posty: 96
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Piccolo »

Przezacny zespół! Ich kawałki niosą ze sobą tyle emocji!
Aż się boję przesłuchać takiego Gutter Ballet, bo zawsze przy Summer's Rain robi mi sie cholernie smutno, ten numer jest powiązany z pewną sytuacją w moim życiu i ciężko mi do tego wracać. A z drugiej strony, ominąć ten utwór byłoby grzechem.
Znam na razie tylko HotMK, GB, S i EoT. Sporo jeszcze przede mną i to mnie cieszy
_________________
All that is gold does not glitter,
All that is long does not last,
All that is old does not wither,
Not all that is over, is past...
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7122
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Mam na ten zespół nieustającą fazę od wydania Streets. To był pierwszy kontakt z Savatage zakończony ciężkim nokautem. Do dzisiaj szumi mi w głowie...
U mnie pierwsza piatka w kategorii zespołów metalowych
BUBETTO
Posty: 688
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: BUBETTO »

Bardzo lubie i cenie ten zespół
Moje ulubione płyty to (kolejność nie jest przypadkowa
):
Edge of Thorns
Poets and Madmen
Dead Winter Dead
Handful of Rain
Hall of the Mountain King
Gutter Ballet
Streets: A Rock Opera
_________________
www.thejack.pl
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

przy Summer's Rain robi mi sie cholernie smutno
Bo to dość smutny, refleksyjny i do tego jakże piękny utwór

Wróć do „Zespoły”