Savatage
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Meltorm pisze:Sanctified napisał:Co Wy wiecie o Savatage...Ja np. umiem zagrać pare ich riffów na gitarze. A Ty?
On jest z połową muzyków na "cześć", a z drugą połową na "dzień dobry".Sanctified pisze:Co Wy wiecie o Savatage...
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
umiem intro do "Edge Of Thorns" zabrzdąkać na kasiokibordze, a no i jeszcze umiem krzyczeć "would/want you follow me, me, MEEEEEEEEEEEEEEE!!!...". No jeszcze umiem zanucić "Prelude To Madness", i to nawet umiałem zrobić to (teraz się pochwalę) zanim usłyszałem pierwszy raz ten utwór
_________________
_________________
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Coś tam wiem.Sanctified pisze:Co Wy wiecie o Savatage...
Pierwszy raz usłyszałem ich bodaj w 1987 roku .Później sprowadzanie płyt z usa. W Polsce Savatage w dziwny sposób olano.Promowano wiele gównianych kapelek, które startu do Sava nie miały.
Po '88 roku każda płuta była (dla mnie ) wielkim wydarzeniem i płytą roku !
W 1996r. postanowiłem nie czekać, aż przyjadą do Polski (i słusznie jak się okazało)i wybrałem się na gig za Odrę. W styczniu '96 zobaczyłem najlepszy koncert w życiu! Kapitalny klimat , znakomity set (Christmas Eve, Nothing Going On,Jesus Saves, Edge Of Thorns,Chance, Dead Winter Dead,Dosen't Matter Anyway,Mozart And Madness, Gutter Ballet,Sirens, Hall Of The Mountain King, This Is The Time)
Chance
wykonane na żywca bez taśmy-śpiewali wszyscy ! Kapitalne dialogi wokalne Jona i Zaka.
Poznałem osobiście Jona -bardzo miły facet i jaki niski
)
Ostatnią wielką płytą jest dla mnie
The Wake Of Magellan
, szkoda,że już nie grają . Może kidyś..........
_________________
666
Kiedys, dawno, dawno temu, kiedy nie bylo w sklepach jabluszka sandomierskiego ani hoop coli (to nieprawda ze bush nie lubi hoop coli) probowalem zaczaic o co w tym biega ale za cholere nie moglem pojac, znaczy sie napisalem grzecznie ze mi sie nie podobalo
. Kiedys niezadawno przypadkiem przywloklem do tyra sobie pare plyt zgranych na mp3 zeby sprawdzic czy dalej mam tak samo i okazalo sie ze mam
. Kiedys niezadawno przypadkiem przywloklem do tyra sobie pare plyt zgranych na mp3 zeby sprawdzic czy dalej mam tak samo i okazalo sie ze mam
-
skullfucker skullfucker
- Posty: 601
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Najlepsze - Streets&Gutter Ballet, potem P&M oraz EOT.
Najslabsze - FFTR, poza tym krazkiem nie ma niewypalow w ich dyskografii. Same bardzo dobre plyty, raz bardziej progresywne, raz powerowe; wyrozniaja sie swietne koncepty pisane razem z O'Neillem. Mam w sumie wszystkie albumy (na I wydaniach) oprocz debiutu + tego, co Sanctified ma w awatarze.
Najslabsze - FFTR, poza tym krazkiem nie ma niewypalow w ich dyskografii. Same bardzo dobre plyty, raz bardziej progresywne, raz powerowe; wyrozniaja sie swietne koncepty pisane razem z O'Neillem. Mam w sumie wszystkie albumy (na I wydaniach) oprocz debiutu + tego, co Sanctified ma w awatarze.
