Gdy gitarzysta zajmuje się wygibasami solówkowymi to jednak na tę chwilę spada natężenie dźwięku jakie tworzy się przy pomocy samych riffów, na przykład na początku lat 80-tych zespoły punk/hardcore nastawiajace się na konkret wykop właśnie dlatego kompletnie nie grały solowek (poniekąd też dlatego, że były one uważne za objawy indywidualnego gwiazdorstwa i komercjalizacji ale to inna historia). Obecność solówek w metalu jest niejako dziedzictwem po hard rocku gdzie jednak były one wykładnikiem wirtuozerii muzyków. Zespoły metalowe zrywające z tą trzydziestoletnią tradycja grania solówek w tym gatunku wciaż traktowane są jako swoiste dziwolągi, całkiem niesłusznie jak sie okazuje.Last Axeman pisze:W teorii mogą sobie rzekomo zwiększać dynamikę, rezygnując z solówek, ale w praktyce wychodzi inaczej (jak dla mnie przynajmniej). Obecność solówek przecież na pewno dynamiki nie osłabia.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
