New Romantic

...człowiek żyje, więc tutaj, w tym Dziale, możecie pisać o płytach z innych krain muzycznego świata.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Oj sarco , duźy szacun za ten rys muzyczny .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Katar
Posty: 309
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Katar »

sarcofag pisze:.... wlaczylem sobie wlasnie moja ukochana plyte Talk Talk - The Colour Of Spring. Plyte przy ktorej sie rozklejalem miliard razy i za kazdym razem jest tak samo, bo po prostu inaczej przy niej nie potrafie, ona mnie rozczepia na molekuly i powoduje ze leze na podlodze jak zmieta szmata. Plyta paradoksalnie mimo wiosennego tytulu bardzo jesienna od okladki po klimat, jesienny las wyglada zupelnie inaczej jezeli sie z nia przespacerujesz. Pamietam, ze nie moglem jej na poczatku zrozumiec gdy wyszla, brak syntezatorow i syntetycznej perkusji a za to Kurzweile, organy, pianino, fortepian, mellotron, vibrafon, dobro, kontrabas, tamburyn, olbrzymie instrumentarium niemal jak w orkiestrze. Zreszta w kazdym utworze instrumentarium jest inne a stalym elementem jest Mark Hollis ze swoim zbolalym, nosowym glosem i genialny pianista Tim Friese-Greene. Zero dyskoteki, wyciszenie, spokoj i intymnosc. Zaczyna sie cichutko, powoli sie budza do zycia kolejne instrumenty, kolejne motywy sie pojawiaja a bogactwo dzwiekow wprost zaskakuje. Nie ma nawet sensu jej w calosci opisywac. Bo sie nie da. Opisywac krotkie solo w I Don't Believe In You ? Czy moze genialny "ciezki" fortepian i kapitalne niemal gilmourowskie solo w znanym najbardziej (przytoczonym wczesniej w teledysku przez picia) Life's What You Make It? Totalne wyciszenie w April 5th czy moze wulkan emocji w Living In Another World i okolice 4 minuty gdy zaczyna sie to solo na harmonijce przy syczacych w tle organach powodujace ze legion lodowatych mrowek wedruje po kregoslupie a ty zaciskasz szczeki bo prawdziwi faceci nie ronia lez przy muzyce?. Ten odlegly chor przy wtorujacych mu hipnotycznych fletach w konczacym Time It's Time, gdy nawet nie wiesz kiedy wciskasz Play ponownie? Sensu to nie ma, bo przeciez slowa nie opisza brzmienia ani uczuc. A ta plyta to pozegnanie z takim nagromadzeniem emocji. Nastepne plyty to juz bedzie wyzsza szkola jazdy, inne podejscie do muzyki i melodii....
za ten fragment wypowiedzi chętnie dam 9/ 10
wartość emocjonalana Talk Talk jest wielka i niepodważalna ... pięknie napisane / wyrażone co Twoja dusza spija z tych smutnych nut ...
_________________
Cheers !
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

A ja czekam aż w końcu katar napisze coś o emocjach i uczuciach jakie towarzyszą mu podczas słuchania konkretnych wykonawców new romantic, przecież tak koniecznie chciał tu kogoś prać, tylko jak na razie okazuje się, że potrafi w kółko pisać jedynie o skórkach bobrowych, które kiedyś założyli muzycy Manowar.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

Atreju pisze:O proszę... miałem właśnie założyć temat o new romantic, a tu się okazuje, że już jest. Nie zauważyłem nawetOczywiście kocham, bo z tą muzyką spędziłem sporą część swojego dzieciństwa i pozostał mi wielki sentyment. Najbardizej lubiłem Depeche Mode, Ultravox, Eurythmics ("Here comes the rain" !), Fiction Factory itd.
Kolejny zorientowany , chce temat zakladac nie majac pojecia.
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Katar
Posty: 309
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Katar »

.... cicho ... powoli ... coś w tle zaczyna dźwięczeć ... przycichło znów ... a jednak -
czy to sen
?
z okładki spoglądają śmieszne chłopaki - jedni wyczesani, zapięci pod szyją ... a ten na pierwszym planie zupełnie jak nie z tej bajki - niczym Fantomas... na rozkładówce raczej Nosferatu
Pierwszy kawałek po cichym aperitifie ... przynosi nam żywe granie, idealne na czarne ( ale wesołe ) party z tamtych lat - 82' to dobry rocznik piłem kilka lat temu Rioję z tego roku - równie dobra była jak ta muzyka, ale tak samo trącała "myszką "...
Nostaligczna ballada jako drugi kawałek podkreśla klimat tamtych czasów ... swoje dokłada ów Nosferatu ... jego charakterystyczny głos - momentami falsetem , a za chwilę ( w innych kawałkcha ) dołem ciągnie, z chrypką i zadziorem ... jest tęsknota w tym głosie za czymś niezrozumiałym ... a jednocześnie sprzeciw dla świata , który nas otacza ...
Byłem na kilku koncertach ów kapeli, poznałem osobiście po latach wokalistę ... wtedy byli inni, bardziej tajemniczy, ale i pachniała od nich radość grania, radość życia, cieszyli się,
że są młodzi
- jak w kolejnym kawałku ! Szybkim , tanecznym, ale z zacięciem rockowym - to w ogóle charakterystyczne dla tego zespołu - na koncertach to brzmiało jeszcze bardziej ostro: z jednej strony sporo klawiszy , elektroniczna perkusja ( dziś ona nawet nieco razi ) z żywym pałkerem często ... a z drugiej gitara nie raz ostra, a czasem romantyczna ... środkiem mój ulubiony bas - tak charakterystyczny dla wielu zespołów z tamtych lat ... szkoda , że długo nie pograli razem ( tak to bywa ... )
Czas na tytułowy utwór - francuski tytuł podkreśla ( jego brzmienie ) salonowy / arystokratyczny / ... romantyczny charakter tego utworu - pomaptycznie nieco to brzmi po latach.... ale takie to czasy były.
Wracamy do zabawy ... ta kapela zawsze będzie mi się kojarzyć z najweselszą odmianą new romantic - mimo, że głos SOListy był smutnie romantyczny ... to ich piosenki były idealne na prywatki tamtych czasów - wydali tylko trzy albumy, ale hitów było sporo ... w tamtych czasach na każdej bibce byli obecni - mozna było poszaleć na parkiecie bo
nidgy znów
może się to nie powtórzyć ... i przytulić koleżankę z klasy
Ale najwięcej radości dawały wtedy koncerty ... rano szkoła, popołudniu w kolejce po coś bo rzucili ... a kartki sie kończyły ... wieczorem ... może koncert ?
Mieszkałem 800 metrów od Areny - zaliczyłem w tamtych latach kilkadziesiat koncertów w tej hali ... do hal targowych ( gdzie tez bywały niezłe show ) miałem 10 min. piechtą ... właśnie tam pierwszy raz spotkałem sie z nimi ... to był inny świat - DEPECHE MODE jeszcze długo nie odwieził naszego polskiego bagienka ... a oni byli kilka razy ...
strzałem w romantyczną dziesiątke jest ... 10 utwór ...
chciałbym wrócić
w tamte czasy ... czasy zabawy, beztroski, pierwszych miłości ... ta muzyka z tym mi się właśnie kojarzy - początki liceum ... ale to były też czasy stanu wojennego, roznoszenia gazetek Solidarności , konspiracja gówniarzy
... czasy gdzie pierwszy raz dostałem przez plecy pałą od milicjanta tylko za to , że JESTEM .... Never Again !
Mam świadomość, że po latach CLASSIX NOUVEAUX nie daje rady, że śmieszy ta perka nabuzowana sztucznym brzmieniem, nie broni się ta muza tak jak TALK TALK czy DEPECHE MODE czy OMD na pierwszych albumach ... ale wtedy oczekiwałem od tamtej muzyki więcej radości, a tylko małej nutki smutku i romantyki ... Classix dawało to ... na Talk Talk jeszcze wtedy byłem za młody ... dwa lata później jak wyszła druga płyta ekipy Hollisa od samego początku podobałymi się It's My Life czy Dum Dum Girl ... potrzeba było stresu związanego z maturą i rozstania z dziewczyną aby docenić Rene ...
Do muzyki nowo romantycznej trzeba było dorosnąć ... Classix to mój etap muzycznego przedszkola ... miłe wspominki / niemiłe czasy Genarała ...
_________________
Cheers !
Władca Much
Posty: 766
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Władca Much »

Bardzo przyjemny temat.
Pośmiać się można ...czegoś dowiedzieć
Osobiście miałem nieprzyjemność dłuższy okres dzieciństwa przeżyć w okresie, kiedy dominowała muzyka chodnikowa.
Coś słyszałem też innego w tamtym okresie, ale to śmiech na sali.
Odnośnie Talk Talk - włączyłem, posłuchałem kilka kawałków - spoko.
Za dużo w tym nie widzę, ani magii, ani niezwykłości.
Po prostu przyjemne, relaksujące i łatwo przyswajalne granie.
Jak mniemam okres szczytowych osiągnięć muzyki popularnej, która w dzisiejszych czasach ...hmmm ;]
_________________
Dr Retardo.
Nie jestem True. Piorę majtki.
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

idąc za radą pewnego użytkownika - wywaliłem treśc tego posta, nie muszę dyskutować i nie będę, bez żalu
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

hmm , ja z kolei mieszkałem moźe z tysiac metrów od Areny , moźe się nawet z widzenia znamy , ale nie o to chodzi , pamiętam te koncerty Łysola z kitą i wiem , źe szczerze ich nienawidziłem ,uosabiali najgorszy badziew jaki sobie moźna wyobrazić . Teraqz po latach , mój stosunek się do nich nie zmienił , ale wg. klasycznego kolorowania przeszłości ,reaguję mniej drastycznie
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
benek
Posty: 3524
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: benek »

też pamiętam koncert łysola z kitą. dałem się takiej jednej wyciągnąć na to. jako show było całkiem całkiem.
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

Katar pisze:... ta kapela zawsze będzie mi się kojarzyć z najweselszą odmianą new romantic - mimo, że głos SOListy był smutnie romantyczny ... to ich piosenki były idealne na prywatki tamtych czasów - wydali tylko trzy albumy, ale hitów było sporo ...
Katar pisze:Mam świadomość, że po latach CLASSIX NOUVEAUX nie daje rady, że śmieszy ta perka nabuzowana sztucznym brzmieniem, nie broni się ta muza
Katar pisze:Do muzyki nowo romantycznej trzeba było dorosnąć ...
Władca Much pisze:Bardzo przyjemny temat.Odnośnie Talk Talk - włączyłem, posłuchałem kilka kawałków - spoko.Za dużo w tym nie widzę, ani magii, ani niezwykłości.Po prostu przyjemne, relaksujące i łatwo przyswajalne granie.Jak mniemam okres szczytowych osiągnięć muzyki popularnej, która w dzisiejszych czasach...hmmm ;]
Tomek/Nevermore pisze:nie mam za wiele czasu na pisanie na forach, no i nie przyuważyłem tego tematuco do dyskusji o gatunku i wykonawcach New Romantic, załączam linka:http://pl.wikipedia.org/wiki/New_romantic
Jak ja nienawidze takich metod dyskusji, "moi drodzy nie mam dla was czasu ale chce wtracic swoje 3 grosze zatem zostawiam wam link, niech on z wami podyskutuje". Albo sie rozmawia albo nie.
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie