TALK TALK

...człowiek żyje, więc tutaj, w tym Dziale, możecie pisać o płytach z innych krain muzycznego świata.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Katar
Posty: 309
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

TALK TALK

Post autor: Katar »

zespól ten został poruszony dość obszernie w temacie NEW ROMANTIC ... szczególnie przez Sarcofaga ... jego wypowiedzi wiele wniosły / jego CZUCIE Talk Talk jest wyjątkowe i warto tym, dla których ten zespół nie jest obcy, poznać jego punkt widzenia. Jako, że obaj z Sarcofagiem mamy inne patrzenie na ten sam temat ... choć myślę, że gramy nawet do tej samej bramki, ale uprawiając inną dyscyplinę
... pozwalam sobie wyodrębnić Talk Talk i skopiowałem pewien artykuł MISTRZA Beksińskiego z 1986 roku ...
Talk Talk
Wśród pierwszych albumów wydanych w 1986 roku znalazła się trzecia płyta brytyjskiej formacji Talk Talk. Zespół miał już za sobą kilka lat kariery, wiele przebojów w Europie i Stanach Zjednoczonych, jednak nie spotkał się nigdy z pełnym uznaniem w rodzimej Brytanii. W Polsce cieszył się powodzeniem w pewnych kręgach odbiorców, choć prezenterzy i krytycy wyrażali się o nim z przekąsem. Tymczasem The Colour Of Spring okazał się nie tylko zwiastunem wiosny - stał się jednym z ważniejszych wydarzeń na rockowej scenie. Warto bliżej przyjrzeć się tej bardzo oryginalnej i tajemniczej zarazem formacji.
Na początku lat osiemdziesiątych, na progu ery syntezatorowego rocka, nowe zespoły pojawiały się niczym grzyby po deszczu. Szansę miał praktycznie każdy, kto brzmiał jak Gary Numan lub głosił tęskne, romantyczne hasła. Wśród artystów próbujących szczęścia w koncernach płytowych znalazł się Mark Hollis, dysponujący ciepłym, pełnym zadumy i smutku głosem. Firma Island nie spisała z nim wprawdzie umowy, ale umożliwiła dokonanie próbnych nagrań. Hollis zaprosił do pomocy kilku swoich przyjaciół i tak powstał Talk Talk, który tworzyli: Paul Webb (bg), Lee Harris (dr), Simon Brenner (inst. klawiszowe) i Mark Hollis (voc). Zarejestrowane utwory trafiły najpierw do radia, a potem w ręce szefów koncernu EMI. Był rok 1981. Na listach przebojów królowały nagrania Ultravox, Visage, OMD, a także podopiecznych EMI, pięciu niezwykle modnych chłopców znanych jako Duran Duran. Gdy w lutym 1982 roku po raz pierwszy pojawił się na rynku singel firmowany nazwą Talk Talk, Duran Duran mieli już za sobą longplay i kilka przebojów.
Jako uznani wykonawcy, zaprosili Talk Talk na wspólne koncerty. Z jednej strony pomogli grupie w debiucie, z drugiej przyćmili ją swoim sukcesem, a także dali broń do ręki krytykom muzycznym. Talk Talk Oskarżony został o naśladowanie Duran Duran (o którym rok wcześniej pisano, że brzmi jak Ultravox dla ubogich), chociaż muzyka komponowana przez Marka Hollisa był znacznie ciekawsza. Charakteryzował ją przede wszystkim bardzo silny ładunek emocjonalny i bogate brzmienie - prawdziwa "ściana dźwięku" kreowana przez syntezatory. Pod względem melodycznym, piosenki Talk Talk miały w sobie wiele uroku i nastroju The Moody Blues.
Po debiutanckim singlu Mirror Man pojawił się drugi - będący jakby wizytówką grupy = Talk Talk, a po nim pierwszy album - The Party's Over (lipiec 1982). Niezauważony w Anglii, odniósł on spory sukces w innych krajach Europy, a także w USA, gdzie zespół odbył jesienne tournée. W 1983 roku pojawiły się tylko dwa single - My Foolish Friend i Such A Shame, gdyż grupa pracowała nad następnym albumem. Tymczasem odszedł pianista Simon Brenner, a jego miejsce zajęli dwaj muzycy - Tim Friese-Greene i gościnnie Ian Curnow. Pierwszy z nich został producentem płyty It's My Life wydanej wiosną 1984 roku, która znowu została przyjęta pozytywnie wszędzie z wyjątkiem Wielkiej Brytanii. Mark Hollis nie przejmował się tym zbytnio, zawsze podkreślając, że Talk Talk to jego hobby, a nie zawód: Pragnę oddzielić muzykę od czegoś, co zwie się image. Dlatego nie umieszczamy fotografii na okładkach swoich płyt, tylko ilustracje. Nie chcę, aby nas porównywano na przykład do Spandau Ballet. Nie pragnę być gwiazdorem, chcę po prostu robić płyty.
Na trzeci album sympatycy Talk Talk czekali znowu dwa lata. Pod koniec lutego 1986 roku The Colour Of Spring był już w sprzedaży, a piosenka Life's What You Make It na listach przebojów. O grupie zrobiło się głośno. W tygodniku "New Musical Express" pojawił się wywiad - Mark Hollis nie entuzjazmował się jednak zbytnio tym faktem: Prasa istnieje, aby ludzi pouczać, a nie umie docenić sztuki - czyli jest nieodpowiedzialna. Pracuję, bo to mnie bawi. Przez rok siedziałem w studiu, zrealizowałem dokładnie taki album, jaki chciałem. Uzyskałem od Talk Talk absolutnie wszystko i tylko to się dla mnie liczy. Jakby na zasadzie złośliwej riposty, w tym samym numerze "NME" pojawiła się recenzja płyty The Colour Of Spring, w której Talk Talk przyrównany został do dinozaurów w rodzaju Yes, Jethro Tull i The Moody Blues. Jej autor jakby zapomniał, że od kilku lat rock progresywny stał się znowu modny...
Talk Talk zrealizował trzy duże płyty na przestrzeni pięciu lat istnienia - każda z nich jest inna. The Party's Over to zbiór porywających do tańca, a zarazem upajających melodyką piosenek. Każdy utwór mógłby być przebojem: Today, Talk Talk, Another Word, It's So Serious... Wyróżniają się dwie dłuższe, nastrojowe kompozycje - The Party's Over i Have You Heard The News? Jak na debiutancki album, zaskakuje on równym poziomem i dojrzałością. Zdecydowanie przerasta pierwszy longplay Duran Duran, do którego porównywano go zapewne dlatego, że nad obiema pozycjami pracował producent Colin Thurston.
It's My Life to zbiór bardziej zróżnicowany, co jednak nie wyszło mu na dobre. Jest to płyta jakby słabsza, mniej efektowna, miejscami nawet monotonna. Mark Hollis wybrał nową drogę: postawił na bardziej kameralne, wysmakowane brzmienie (Renee, Tomorrow Started), choć w niektórych nagraniach zachowała się pełna rozmachu dawna melodyka (Such A Shame, Call In The Night Boy). Niemniej, w porównaniu z The Party's Over, brzmi on cokolwiek ubogo - z perspektywy lat widać jednak, że był to po prostu brudnopis The Colour Of Spring.
Na ostatnim albumie Talk Talk zrezygnował prawie całkowicie z instrumentów elektronicznych, wypracowując w ten sposób ciekawsze brzmienie. Muzycy zaprosili nawet do studia orkiestrę i chór. Trzyosobowej grupie towarzyszy też kilku znanych artystów, m.in. Stevie Winwood, Morris Pert, David Rhodes. Długie, trwające ponad sześć minut kompozycje nie mają w sobie już nic z taneczności The Party's Over - dominuje w nich kameralny nastrój (April 5th, Chameleon Day), poetycka zaduma (Happiness Is Easy) czy prawie symfoniczny rozmach (Time It's Time). Równie barwna "ściana dźwięku" pozostaje niby ta sama, ale stworzona innymi środkami. Zaś Mark Hollis, którego głos jest zdecydowanie najważniejszym instrumentem w muzyce Talk Talk, swym śpiewem nadaje płycie romantycznej poetyki.
Talk Talk to jedno z najciekawszych zjawisk we współczesnej muzyce rockowej. Czas pokaże, czy nadal będzie kroczył własną drogą w poszukiwaniu nowych rozwiązań, dostarczając nam raz na dwa lata kolejnych wrażeń.
TOMASZ BEKSIŃSKI
PS. Dyskografię uzupełnia album It's My Mix, będący zbiorem wybranych remiksów z kilku maxisingli Talk Talk.
"Magazyn Muzyczny" nr 12 1986
--------------
tyle Mistrz ... a ja z braku czasu i weny nie będę się silił na peany pod adresem Talk Talk - nie są potrzebne chyba
ewentualnych kontynuatorów tematu proszę o wypowiedzi na temat muzyki , a nie na temat mojej osoby ... jeśli komus wadze lub temat nie pasuje to proponuje włączyć IGNORA ... aby nie siać przed świętami złych fluidów
_________________
Cheers !
Awatar użytkownika
Ramza
Posty: 86
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ramza »

Znam tylko kawałek Such a Shame i to nie w ich wykonaniu
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

Chetnie poczytam jak autor tematu pociagnie kwestie dwoch kolejnych plyt Talk Talk, bo sadze ze wielu teraz czeka z otwartymi ustami na ciag dalszy a opis przeciez niepelny jest, ledwo 3/5 oficjalnej dyskografii.
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Zibi
Posty: 186
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Zibi »

Znam i cenię ten zespół,szkoda że w sumie wydali niewiele płyt..
It's My Life - to chyba największy ich przebój..
http://pl.youtube.com/watch?v=vvAVJTQeFiQ
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

TALK TALK pisze:Hej to ja, temat o TALK TALK, taki jestem pusty w srodku, opuscil mnie tatko, naskrob cos u mnie, plizzka
Dla Talk Talk wszystko, zatem moze tak swiatecznie zagaje, ze Paul Webb i Lee Harris pracuja nad nowym materialem i w nowym roku ma wyjsc. Mnie cieklawi czy to bedzie pod szyldem O'Rang czy jakos inaczej. Jezeli by rozwineli to co zaprezentowali na O'rang to byloby fajnie, jakby te transowe improwizacje rozwineli w cos ciekawego. Mozna tez juz kupic plyte Heligoland, ale chyba nie u nas.
Szkoda tylko ze Mark Hollis milczy, w tym roku mija 10 lat od jego wspanialej plyty (nota bene mam 2 na stanie wiec ewentualnie moglbym sie zastanowic). Niestety chyba sie nie zanosi na to ze bedzie nastepna a szkoda. Ja wkraczam w nowy rok z nadzieja ze go jakos namowia, w koncu Midge Ure wielokrotnie podkreslal , ze nigdy nie dojdzie do reaktywacji Ultravox a tu prosze, bedzie nawet DVD z koncertow a jak zobacza jak bedzie odzew to moze i nowa plyte nagraja. Fajnie by bylo, nie ?
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Katar
Posty: 309
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Katar »

sarcofag pisze:Dostalem dzisiaj PMa o takiej tresci:TALK TALK napisał:Hej to ja, temat o TALK TALK, taki jestem pusty w srodku, opuscil mnie tatko, naskrob cos u mnie, plizzkaDla Talk Talk wszystko, zatem moze tak swiatecznie zagaje, ze Paul Webb i Lee Harris pracuja nad nowym materialem i w nowym roku ma wyjsc. Mnie cieklawi czy to bedzie pod szyldem O'Rang czy jakos inaczej. Jezeli by rozwineli to co zaprezentowali na O'rang to byloby fajnie, jakby te transowe improwizacje rozwineli w cos ciekawego. Mozna tez juz kupic plyte Heligoland, ale chyba nie u nas.Szkoda tylko ze Mark Hollis milczy, w tym roku mija 10 lat od jego wspanialej plyty (nota bene mam 2 na stanie wiec ewentualnie moglbym sie zastanowic). Niestety chyba sie nie zanosi na to ze bedzie nastepna a szkoda. Ja wkraczam w nowy rok z nadzieja ze go jakos namowia, w koncu Midge Ure wielokrotnie podkreslal , ze nigdy nie dojdzie do reaktywacji Ultravox a tu prosze, bedzie nawet DVD z koncertow a jak zobacza jak bedzie odzew to moze i nowa plyte nagraja. Fajnie by bylo, nie ?
TALK TALK pisze:Hej to ja, temat o TALK TALK, taki jestem pusty w srodku, opuscil mnie tatko, naskrob cos u mnie, plizzka
tutaj aż się prosi :
https://powerofmetal.fora.pl/army,2/o-z ... html#64303
_________________
Cheers !
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

Nie sciagam nielegalnie muzyki zatem nie klikam w tego linka, chocby to byla nowa plyta Marka Hollisa. Poszukam na ebayu.
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Katar
Posty: 309
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Katar »

sarcofag pisze:Nie sciagam nielegalnie muzyki zatem nie klikam w tego linka, chocby to byla nowa plyta Marka Hollisa. Poszukam na ebayu.
_________________
Cheers !
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

w koncu Midge Ure wielokrotnie podkreslal , ze nigdy nie dojdzie do reaktywacji Ultravox a tu prosze, bedzie nawet DVD z koncertow a jak zobacza jak bedzie odzew to moze i nowa plyte nagraja. Fajnie by bylo, nie ?
NIE, po cholerę powracać do tego co było na U-vox (a na nic innego nie liczyłbym)
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

Jezeli znasz solowa tworczosc Midge Ure'a to oprocz pierwszej plyty ktora byla jeszcze w klimacie Ultravox , kolejne to bylo cos zupelnie innego, majacego malo wspolnego z tym co nagral na debiucie jak i z Ultravox w ogole. To samo dotyczy Marka Hollisa, ktory studiowal partytury , uczyl sie zapisu muzycznego i wydal solowa plyte. tak wiec nikomu to nie grozi.
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie