Ekstremalne albumy...

Ten dział jest poświęcony wszystkiemu, co wiąże się z naszą ulubioną muzyką. Newsy, ciekawostki, plotki, wydarzenia. Ile tylko dusza zapragnie!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Piotrek pisze:to sie zdecydujcie, czy ekstremalnym jest jedynie album, ktory Z DZISIEJSZEGO PUNKTU WIDZENIA taki jest, czy moze jednak przyjmujemy obiektywne ramy, pozwalajace uznac dany album, nawet sprzed 30 lat, za ekstremalny?bo jak np. traktowac Reign On Blood - swego czasu ekstrema, a dzis? nagrano przeciez albymy szybsze, ciezsze itp. jednak czy ktos sie odwazy powiedziec "Reign In Blood to nie jest album ekstremalny"? bez sensu.
Rozumiem Twoje rozterki. Wypadałoby rzeczywiście ustalić co i jak
RIB obiektywnie - ekstremalny
RIB subiektywnie - nieekstremalny
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

Oenologist pisze:Piotrek napisał:to sie zdecydujcie, czy ekstremalnym jest jedynie album, ktory Z DZISIEJSZEGO PUNKTU WIDZENIA taki jest, czy moze jednak przyjmujemy obiektywne ramy, pozwalajace uznac dany album, nawet sprzed 30 lat, za ekstremalny?bo jak np. traktowac Reign On Blood - swego czasu ekstrema, a dzis? nagrano przeciez albymy szybsze, ciezsze itp. jednak czy ktos sie odwazy powiedziec "Reign In Blood to nie jest album ekstremalny"? bez sensu.Rozumiem Twoje rozterki. Wypadałoby rzeczywiście ustalić co i jakRIB obiektywnie - ekstremalnyRIB subiektywnie - nieekstremalny
Piotrek pisze:to sie zdecydujcie, czy ekstremalnym jest jedynie album, ktory Z DZISIEJSZEGO PUNKTU WIDZENIA taki jest, czy moze jednak przyjmujemy obiektywne ramy, pozwalajace uznac dany album, nawet sprzed 30 lat, za ekstremalny?bo jak np. traktowac Reign On Blood - swego czasu ekstrema, a dzis? nagrano przeciez albymy szybsze, ciezsze itp. jednak czy ktos sie odwazy powiedziec "Reign In Blood to nie jest album ekstremalny"? bez sensu.
no wiec wlasnie.
chociaz dla mnie, subiektywnie tez sie lapie jako ekstrema
Awatar użytkownika
sarcofag
Posty: 2264
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sarcofag »

Oenologist pisze:Silencer uznałbym za ekstremalny tylko w związku z wokalami, dlatego też nie do końca zgadzam sie z jego obecnością tutaj.
zabawne - przesmieszny Silencer jest dla Ciebie ekstremalny, a te zespoly nie
hehe co racja to racja
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Piotrek pisze:Oenologist napisał:Piotrek napisał:to sie zdecydujcie, czy ekstremalnym jest jedynie album, ktory Z DZISIEJSZEGO PUNKTU WIDZENIA taki jest, czy moze jednak przyjmujemy obiektywne ramy, pozwalajace uznac dany album, nawet sprzed 30 lat, za ekstremalny?bo jak np. traktowac Reign On Blood - swego czasu ekstrema, a dzis? nagrano przeciez albymy szybsze, ciezsze itp. jednak czy ktos sie odwazy powiedziec "Reign In Blood to nie jest album ekstremalny"? bez sensu.Rozumiem Twoje rozterki. Wypadałoby rzeczywiście ustalić co i jakRIB obiektywnie - ekstremalnyRIB subiektywnie - nieekstremalnyno wiec wlasnie.chociaz dla mnie, subiektywnie tez sie lapie jako ekstrema
Oenologist pisze:Piotrek napisał:to sie zdecydujcie, czy ekstremalnym jest jedynie album, ktory Z DZISIEJSZEGO PUNKTU WIDZENIA taki jest, czy moze jednak przyjmujemy obiektywne ramy, pozwalajace uznac dany album, nawet sprzed 30 lat, za ekstremalny?bo jak np. traktowac Reign On Blood - swego czasu ekstrema, a dzis? nagrano przeciez albymy szybsze, ciezsze itp. jednak czy ktos sie odwazy powiedziec "Reign In Blood to nie jest album ekstremalny"? bez sensu.Rozumiem Twoje rozterki. Wypadałoby rzeczywiście ustalić co i jakRIB obiektywnie - ekstremalnyRIB subiektywnie - nieekstremalny
Piotrek pisze:to sie zdecydujcie, czy ekstremalnym jest jedynie album, ktory Z DZISIEJSZEGO PUNKTU WIDZENIA taki jest, czy moze jednak przyjmujemy obiektywne ramy, pozwalajace uznac dany album, nawet sprzed 30 lat, za ekstremalny?bo jak np. traktowac Reign On Blood - swego czasu ekstrema, a dzis? nagrano przeciez albymy szybsze, ciezsze itp. jednak czy ktos sie odwazy powiedziec "Reign In Blood to nie jest album ekstremalny"? bez sensu.
Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraził
Uwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzki
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

Oenologist pisze:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzki
ale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.
ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.
na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Piotrek pisze:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?
Oenologist pisze:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzki
Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitów
Różne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...
Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesita
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

Oenologist pisze:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesita
Piotrek pisze:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?
Oenologist pisze:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzki
stad moja propozycja, aby zajmowac sie tymi albumami, ktora sa ekstremalne NA TLE innych dokonan w danym gatunku - RIB spelnia te kryteria tak samo jak inne, wymienione podczas dyskusji albumy.
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

Piotrek pisze:Oenologist napisał:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesitastad moja propozycja, aby zajmowac sie tymi albumami, ktora sa ekstremalne NA TLE innych dokonan w danym gatunku - RIB spelnia te kryteria tak samo jak inne, wymienione podczas dyskusji albumy.
Oenologist pisze:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesita
Piotrek pisze:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?
Oenologist pisze:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzki
z freedom call wlacznie
_________________
shit happens
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

Olej pisze:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesitastad moja propozycja, aby zajmowac sie tymi albumami, ktora sa ekstremalne NA TLE innych dokonan w danym gatunku - RIB spelnia te kryteria tak samo jak inne, wymienione podczas dyskusji albumy.z freedom call wlacznie
Piotrek pisze:Oenologist napisał:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesitastad moja propozycja, aby zajmowac sie tymi albumami, ktora sa ekstremalne NA TLE innych dokonan w danym gatunku - RIB spelnia te kryteria tak samo jak inne, wymienione podczas dyskusji albumy.
Oenologist pisze:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesita
Piotrek pisze:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?
Oenologist pisze:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzki
na przedzie, na przedzie
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

tak odnośnie dyskusji...
absolutna KLASYKA i kto nie klęczy przed tą płytą ten zwykły pozer a nie prawdziwy fan ekstremy
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...