DeFeis vs Adams

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Strati pisze:Coś w tym jest. Zresztą jest taka teoria (spisku), że David z czasem, inspirowany Adamsem nabrał takiej maniery.Jakieś argumenty za lub przeciwko tej teorii?
A może by tak najpierw, zgodnie z logiką, jakieś argumenty za?
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

Zaproponowałam dowolność
Ale jak chcecie piszcie najpierw za, potem przeciw
Ja się chyba jaskrawo na ten temat (na razie?) nie wypowiem...
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

SwordMaster pisze:Moja teoria jest taka, że DeFeisa średnio trawię za jego dziwną manieręi że śpiewa jak Fish.
I to ma być niby minus?
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Meltorm pisze:SwordMaster napisał:Moja teoria jest taka, że DeFeisa średnio trawię za jego dziwną manieręi że śpiewa jak Fish.I to ma być niby minus?
SwordMaster pisze:Moja teoria jest taka, że DeFeisa średnio trawię za jego dziwną manieręi że śpiewa jak Fish.
Nie zrozumiałeś.
Po prostu źle odbieram Fisha śpiewającego epic metal.
_________________
podpis musi być zajebisty!
Jan Łomignat
Posty: 1372
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Jan Łomignat »

Ivanhoe pisze:Oba glosy lubie, ale oczywiscie Adams>>>>DeFeis.
metalofil
Posty: 609
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: metalofil »

Jak dla mnie zdecydowanie Adams - porządny, mocny głos.
Z płytami VS mam taki problem, że żadnej nie jestem w stanie wysłuchać do końca, zwłaszcza "dzięki" DeFeisowi
W każdym razie DeFeis sprawdził się na drugiej Avantasii - i tyle z plusów
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Wyciągam temat z okazji nawrotu peanów na rzecz wysmarowanych olejem klat w dwóch innych tematach tego działu
Niech udowadniają wyższość (jak podejrzewam) człowieka w metalowych rękawicach nad specem od stalowych dziewic
Awatar użytkownika
Weresso The Infallible
Posty: 1137
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Weresso The Infallible »

Teraz to obu głos siada od jakiegoś czasu, tak więc pozostaną wspomnienia
A co do pojedynku to ja bym tam DeFeisa wybrał, ale po prostu Virgin Steele bardziej lubię, Adams też ma (miał?
) potężny głos.
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Weresso The Infallible pisze:Teraz to obu głos siada od jakiegoś czasu, tak więc pozostaną wspomnienia
Przy czym Adams na żywo nadal daje radę. A DeFeis odstawia autoparodię.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Pokaż mi na necie video, kiedy Adams na żywo nie dał rady...
Pokaż mi też, kiedy DeFeis dał radę. Virgin Steele na koncertach po 2000 to poracha.