Judas Priest "Turbo"

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

No, a Judas Priest i Black Sabbath są z Birmingham, więc wszystko się zgadza.
_________________
oblak
Posty: 1783
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: oblak »

Czytałem uważnie biografię, więc sypnę kilkoma ciekawostkami...
Judas Priest to zespół pochodzący z konurbacji Black Country:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Black_Country
To ten sam teren, na którym mieszkali dziadkowie Tolkiena od strony jego matki, i który ze względu na zanieczyszczone powietrze posłużył za inspirację do stworzenia legendarnej krainy Mordoru.
Obszar ten jest położony w środkowej części Anglii i jego mieszkańcy są robotnikami klasy średniej, wyróżniający się od rdzennych mieszkańców innych terenów Anglii za sprawą specyficznego dialektu. Dialekt ten jest szczególnie słyszalny w wolniejszych partiach Halforda, zwłaszcza na koncertówce "Priest... Live!". Służył on od XIX wieku za obiekt kpin wędrownych grup satyrycznych.
Wiwern
Posty: 925
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Wiwern »

zaś thrashu – na „Defenders Of The Faith” (utwory: „Freewheel Burning”, „Eat Me Alive”).
coś nie bardzo mi się ten thrash słyszy...
ale to jeszcze nic - kiedyś przeczytałem na jakiejś strasznie fachowej stronie, że "ta płyta była piekielnie mocna, tak jakby black metalowa "
a co do "Turbo" - no nie jest to to, co najbardziej lubię w JP, ale przyjemnie się słucha, w przeciwieństwie do "Jugulatora" i "Demolitiona", których słucha się nieprzyjemnie.
Najbardziej tej płyty, to lubię "Locked In" i "Out In The Cold"... zara... czy ja już tego kiedyś nie pisałem?!
_________________
Wiwern
Posty: 925
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Wiwern »

pojawiali się nowi fani wyglądający niczym farmerzy Fredowie
_________________
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Wiwern pisze:a co do "Turbo" - no nie jest to to, co najbardziej lubię w JP, ale przyjemnie się słucha, w przeciwieństwie do "Jugulatora" i "Demolitiona", których słucha się nieprzyjemnie.
No tak myślałem, trochę cieżej i ostrzej od razu
"słucha się nieprzyjemnie"
- no co za metalofcy nam rosną - za moich czasów tak nie bylo
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Nie gadaj, inny wokalista i ogólnie jakby inna kapela grała a nie JP więc ciężar może mieć tu małe znaczenie.
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Meltorm pisze:Nie gadaj, inny wokalista i ogólnie jakby inna kapela grała a nie JP więc ciężar może mieć tu małe znaczenie.
Słuchasz nazwy czy muzyki ?
Poza tym ta muzyka wciąż ma cechy rozpoznawalne i charakterystyczne dla Judas Priest więc w czym problem bo nie wiem czemu soft-Judas Priest jest cacy na "Turbo" a hard-Judas Priest na "Jugulator" jest bebe ale od razu widać kto tak naprawdę lubi ciężkie granie
.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
metalofil
Posty: 609
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: metalofil »

Tak,
Jugulator
to porządny album. Problem w tym, że dla wielu fanów JP nie do przeskoczenia jest fakt, że na płycie JP mógł śpiewać ktoś inny niż Rob Halford (choćby nie wiadomo jak dobrze to robił). Dlatego wolą byle jakie płyty z Halfordem, jak np. ta omawiana tutaj czy POE
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

No ja na początku byłem lekko rozczarowany Demolition i Jugulator ale nie przez ciężar tylko stylistykę. Dopiero z czasem uznałem, że to spoko płytki. No ale są pewnie i tacy jak mówisz.
metalofil
Posty: 609
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: metalofil »

W każdym razie -
Jugulator
i
Demolition
to zupełnie inne bajki
Niby na
Demolition
jest więcej kawałków w stylistyce zbliżonej do tej z wcześniejszych płyt JP z Halfordem, to jednak jak dla mnie jest to płyta przekombinowana i przedobrzona jeśli chodzi o różne "nowomodne" smaczki i brzmienia
W moim zestawieniu albumów JP
Jugulator
otrzymał o 5 oczek więcej od
Turbo
,
Demolition
- i tak 3 oczka więcej.

Wróć do „Płyty”