Nie słuchać cicho
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
skullfucker skullfucker
- Posty: 601
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Re: Nie słuchać cicho
ja mam odwrotnie - jest sporo płyt, które mam na wskroś zajeżdżone z chujowych taśm do których się tak przyzwyczaiłem że z cedeków mnie wkurwiają (vide stare Running Wildy)Oenologist pisze:Odświeżyłem sobie ostatnio znajomość z dwoma płytami, których od dawna nie słuchałem. Niegdyś uważałem oba za piękne obrazy masakry i okrucieństwa, jedne z najbardziej ekstremalnych rzeczy pod słońcem. A tu nagle po latach - zawód. Pleasure To Kill i Final Holocaust zabrzmiały nudno, kwadratowo i gdzieś w połowie Massacry zaczęło mi się ziewać.Testu ciąg dalszy. Na drugi dzień dałem odpowiednio głośno - cóż za odmiana, gdzieś zniknęła ta siermiężność, kwadratowość (chociaż Kreator nadal brzmi jak wyciosany młotkiem z metalowego bloku). I znów poczułem tę rzeź. Wniosek? Ano wniosek taki, że inaczej się nie da.Jakieś historie z życia wzięte co do albumów, które nie odsłaniają nawet części swej mocy?
_________________
Intensive silence, all in blood red
A spawn of hell I am the evil dead
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Re: Nie słuchać cicho
evildead pisze:Oenologist napisał:Odświeżyłem sobie ostatnio znajomość z dwoma płytami, których od dawna nie słuchałem. Niegdyś uważałem oba za piękne obrazy masakry i okrucieństwa, jedne z najbardziej ekstremalnych rzeczy pod słońcem. A tu nagle po latach - zawód. Pleasure To Kill i Final Holocaust zabrzmiały nudno, kwadratowo i gdzieś w połowie Massacry zaczęło mi się ziewać.Testu ciąg dalszy. Na drugi dzień dałem odpowiednio głośno - cóż za odmiana, gdzieś zniknęła ta siermiężność, kwadratowość (chociaż Kreator nadal brzmi jak wyciosany młotkiem z metalowego bloku). I znów poczułem tę rzeź. Wniosek? Ano wniosek taki, że inaczej się nie da.Jakieś historie z życia wzięte co do albumów, które nie odsłaniają nawet części swej mocy?ja mam odwrotnie - jest sporo płyt, które mam na wskroś zajeżdżone z chujowych taśm do których się tak przyzwyczaiłem że z cedeków mnie wkurwiają (vide stare Running Wildy)
To ja mam tak z Battles In The North. Zawsze najlepiej brzmiał z taśmy. Ostatnio w samochodzie słuchałem na starym kaseciaku - wysokie tony są wprost nie do zdzierżenia. Poezja.Oenologist pisze:Odświeżyłem sobie ostatnio znajomość z dwoma płytami, których od dawna nie słuchałem. Niegdyś uważałem oba za piękne obrazy masakry i okrucieństwa, jedne z najbardziej ekstremalnych rzeczy pod słońcem. A tu nagle po latach - zawód. Pleasure To Kill i Final Holocaust zabrzmiały nudno, kwadratowo i gdzieś w połowie Massacry zaczęło mi się ziewać.Testu ciąg dalszy. Na drugi dzień dałem odpowiednio głośno - cóż za odmiana, gdzieś zniknęła ta siermiężność, kwadratowość (chociaż Kreator nadal brzmi jak wyciosany młotkiem z metalowego bloku). I znów poczułem tę rzeź. Wniosek? Ano wniosek taki, że inaczej się nie da.Jakieś historie z życia wzięte co do albumów, które nie odsłaniają nawet części swej mocy?
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
a propos BITN - kiedy pierwszy raz wrzuciłem taśmę do magnetofonu (na wycieczce klasowej, do pierwszego lepszego jamnika, tak dla usprawiedliwienia) to po pierwszych paru sekundach rzuciłem się ratować taśmę, bo myślałem że wciąga
to był jeden z pierwszych kontaktów z BM, pierwszy z tak intensywną wersją BM
_________________
Intensive silence, all in blood red
A spawn of hell I am the evil dead
to był jeden z pierwszych kontaktów z BM, pierwszy z tak intensywną wersją BM
_________________
Intensive silence, all in blood red
A spawn of hell I am the evil dead
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
To samo!evildead pisze:a propos BITN - kiedy pierwszy raz wrzuciłem taśmę do magnetofonu (na wycieczce klasowej, do pierwszego lepszego jamnika, tak dla usprawiedliwienia) to po pierwszych paru sekundach rzuciłem się ratować taśmę, bo myślałem że wciągato był jeden z pierwszych kontaktów z BM, pierwszy z tak intensywną wersją BM
Domyślam się w którym momencie rzuciłeś się ratować, reczywiście ten dźwięk nieco 'pływa'.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
