Też tak mam, tylko że wysłuchanie albumu trwającego 40 minut zajmuje mi 60 ze względu na nieustanne przeszkadzanie rodziny...firesoul pisze:mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytach
Czas
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Wczoraj mierzyłem się z dwugodzinnym albumem. Osiągnięto poprzez nagromadzenie dużej ilości kompozycji niebywałą spójność materiału, jednak, wydaje mi się, kosztem nie tyle jakości kompozycji, co ich rożnorodności. Z drugiej strony czym się różni taki zabieg od słuchania pod rząd dwóch pojedyńczych płyt?firesoul pisze:Ja w każdym razie mam takie uwarunkowanie, że mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytach
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Jeżeli te dwie płyty stylistycznie i brzmieniowo nie różnią się od siebie to niczymOenologist pisze:Wczoraj mierzyłem się z dwugodzinnym albumem. Osiągnięto poprzez nagromadzenie dużej ilości kompozycji niebywałą spójność materiału, jednak, wydaje mi się, kosztem nie tyle jakości kompozycji, co ich rożnorodności. Z drugiej strony czym się różni taki zabieg od słuchania pod rząd dwóch pojedyńczych płyt?
-
Władca Much
- Posty: 766
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
firesoul pisze:Oenologist napisał:Wczoraj mierzyłem się z dwugodzinnym albumem. Osiągnięto poprzez nagromadzenie dużej ilości kompozycji niebywałą spójność materiału, jednak, wydaje mi się, kosztem nie tyle jakości kompozycji, co ich rożnorodności. Z drugiej strony czym się różni taki zabieg od słuchania pod rząd dwóch pojedyńczych płyt?Jeżeli te dwie płyty stylistycznie i brzmieniowo nie różnią się od siebie to niczym
Ano właśnie. Więc może to bardziej kwestia przyzwyczajenia i zakodowanego w mózgu nastawienia, iż album powinien mieć xx minut?Oenologist pisze:Wczoraj mierzyłem się z dwugodzinnym albumem. Osiągnięto poprzez nagromadzenie dużej ilości kompozycji niebywałą spójność materiału, jednak, wydaje mi się, kosztem nie tyle jakości kompozycji, co ich rożnorodności. Z drugiej strony czym się różni taki zabieg od słuchania pod rząd dwóch pojedyńczych płyt?
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
mam podobnie...im krótszy, bardziej zbity materiał, tym lepiej....firesoul pisze:Tylko że dobra 30 minutowa płyta dłużyć się raczej nie będzie co IMO niekoniecznie odnosi się do płyt 60, 70 czy 80 minutowych, nawet bardzo dobrych. Ja w każdym razie mam takie uwarunkowanie, że mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytach
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
hollowman pisze:firesoul napisał:Tylko że dobra 30 minutowa płyta dłużyć się raczej nie będzie co IMO niekoniecznie odnosi się do płyt 60, 70 czy 80 minutowych, nawet bardzo dobrych. Ja w każdym razie mam takie uwarunkowanie, że mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytachmam podobnie...im krótszy, bardziej zbity materiał, tym lepiej....
A ja na przykład wieczorem wolę dłuższe, bardziej ciągnące się materiały, a nie krótkie petardyfiresoul pisze:Tylko że dobra 30 minutowa płyta dłużyć się raczej nie będzie co IMO niekoniecznie odnosi się do płyt 60, 70 czy 80 minutowych, nawet bardzo dobrych. Ja w każdym razie mam takie uwarunkowanie, że mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytach
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Oenologist pisze:hollowman napisał:firesoul napisał:Tylko że dobra 30 minutowa płyta dłużyć się raczej nie będzie co IMO niekoniecznie odnosi się do płyt 60, 70 czy 80 minutowych, nawet bardzo dobrych. Ja w każdym razie mam takie uwarunkowanie, że mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytachmam podobnie...im krótszy, bardziej zbity materiał, tym lepiej....A ja na przykład wieczorem wolę dłuższe, bardziej ciągnące się materiały, a nie krótkie petardy
hollowman pisze:firesoul napisał:Tylko że dobra 30 minutowa płyta dłużyć się raczej nie będzie co IMO niekoniecznie odnosi się do płyt 60, 70 czy 80 minutowych, nawet bardzo dobrych. Ja w każdym razie mam takie uwarunkowanie, że mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytachmam podobnie...im krótszy, bardziej zbity materiał, tym lepiej....
doom metal jest usprawiedliwionyfiresoul pisze:Tylko że dobra 30 minutowa płyta dłużyć się raczej nie będzie co IMO niekoniecznie odnosi się do płyt 60, 70 czy 80 minutowych, nawet bardzo dobrych. Ja w każdym razie mam takie uwarunkowanie, że mniej więcej po godzinie zaczynam się niecierpliwie wiercić, nawet przy bardzo dobrych płytach
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
