Candlemass

Tutaj zakładamy tematy o zespołach metalowych!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

skullfucker skullfucker
Posty: 601
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: skullfucker skullfucker »

Kirk pisze:No i wyciekło.Tym razem Ruscy nie byli pierwsi.
kiedy ja od prawie dwóch tygodni mam właśnie od ruskich
Cień
Posty: 221
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Cień »

dobrze jest, poziom został zachowany. Cieszy mnie, że na nowym longu znalazło się trochę pomysłów przemyconych z Krux. No i cały czas jest co odkrywać - pomimo hermetycznej wydawałoby się formy sporo tu ciekawych smaczków.
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Tak na gorąco, po trzech przesłuchaniach...
Panowie kontynuują drogę obraną na poprzednim krążku, ale tym razem zagrali nieco inaczej. 'Death Magic Doom' ucieka bowiem od transowości poprzedniego albumu i oddalił się od porównaź do Krux, których nie brakowało przy okazji wydania 'King Of The Grey Islands'. Tych mimo wszystko nie dało się uniknąć, bo w takim 'My Funeral Dreams' Kruxem pachnie aż miło, jednak w mej ogólnej ocenie 'Death Magic Doom' jest mniej posępny i mniej psychodeliczny niż jego poprzednik. Jest jakby 'jaśniejszy', bardziej przebojowy i dość bogaty w przyspieszenia. Robert Lowe śpiewa dobrze, chociaż ja wolę jak zdziera gardło w swej macierzystej formacji i jeśli ktoś zaakceptował go w szeregach Szwedów to i tym razem nie powinien się zawieść, a opozycja raczej swojego nastawienia w tej kwestii nie zmieni. Podobać się mogą solówki oraz sporo zapadających w pamięć riffów. Wychwyciłem też kilka mini plagiatów. Dla przykładu wstęp wspomnianego 'My Funeral Dreams' kojarzy się z początkiem numeru 'All For One' formacji Primal Fear, ale to jedynie tylko kilka taktów. Refren 'Clouds Of Dementia' mocno bazuje na otwieraczu albumu 'King Of The Grey Islands', a melodia refrenu 'Hammer Of Doom' wyraźnie przypomina wers z 'Króla...' kiedy Lowe śpiewa
'Of Stars And Smoke'
. Najbardziej zaskoczył mnie jednak początek refrenu 'The Bleeding Baroness', notabene świetny utwór! Otóż jego melodia może przypominać 'High Hopes'.... grupy Pink Floyd! Podsumowując, album dobry z tendencją zwyżkową. Razi jednak jeden utwór, który nie pasuje do całości i klimatu tego krążka. Mowa o 'Dead Angel'. Spodziewałem się jakiegoś posępnego walca, a otrzymałem jakiś wesołkowaty, całkiem szybki numer, z wesołkowatą melodią w refrenie i można by to jeszcze przeżyć żeby nie ta gitarka, która wchodzi z jakimś idiotycznym 'jękiem'.
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

No to Kirkor w zasadzie wszystko powiedział, pozostaje mi tylko spuentować wierszem częstochowskim:
mało posępności
więcej złości
sporo chwytliwości
i przebojowości
brak mi epickości
i nie mogę się przekonać
do Roberta
bo wolałem jak grubas zawodził
aż swędziały kości
_________________
podpis musi być zajebisty!
Cień
Posty: 221
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Cień »

Kirk pisze:'Death Magic Doom' ucieka bowiem od transowości [...] jest mniej posępny i mniej psychodeliczny niż jego poprzednik. Jest jakby 'jaśniejszy', bardziej przebojowy i dość bogaty w przyspieszenia.
Razi jednak jeden utwór, który nie pasuje do całości i klimatu tego krążka. Mowa o 'Dead Angel'.
Początkowo także nie miałem na niego smaku. Ale zrobiłem drugi, potem trzeci odsłuch i spodobało się w końcu
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Cień pisze:Początkowo także nie miałem na niego smaku. Ale zrobiłem drugi, potem trzeci odsłuch i spodobało się w końcu
No, ale ten numer za hutnika nie pasuje do reszty!
Ciężko będzie mi go zaakceptować, ale kij z nim, siedem pozostałych zdecydowanie ten kiks rekompensuje.
Cień
Posty: 221
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Cień »

Kirk pisze:Cień napisał:Początkowo także nie miałem na niego smaku. Ale zrobiłem drugi, potem trzeci odsłuch i spodobało się w końcuNo, ale ten numer za hutnika nie pasuje do reszty!Ciężko będzie mi go zaakceptować, ale kij z nim, siedem pozostałych zdecydowanie ten kiks rekompensuje.
Cień pisze:Początkowo także nie miałem na niego smaku. Ale zrobiłem drugi, potem trzeci odsłuch i spodobało się w końcu
cóż, DMD jest ogólnie bardziej 'rozbite', utwóry między sobą nie są aż tak bardzo powiązane, przynajmniej tak mi się wydaje - zwłaszcza w porównaniu do jednolitego i zwartego KOTGI, którego słuchało się jako CAŁOŚĆ. Przy DMD osobiście nie potrzebuję słuchać go od początku do końca, bo równie dobrze sprawdza się na wyrywki
i w tym widziałbym największą różnicę.
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Racja.
Wszystkie stanowią zwartą całość, łączy je podobny klimat, aczkolwiek nie są one nierozerwalne.
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Fakt, album jest wchodzący bardziej, lepiej przyswajalny. A to może być dla jednych zaleta, dla innych wada. Ciekawe ile z tej przyswajalności zostanie na dłużej w organiźmie pierwiastków śladowych, a ile szybko wydalonych.
No ale riffy pierwszorzędne, to trzeba przyznać. Gitarunek tip top.
_________________
podpis musi być zajebisty!
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Nie powalił mnie ten album. Nie jest źle, ale jakieś takie oklepane się to wydaje. Wszystko już gdzieś było jak nie na albumach Candlemass to u SA czy Krux. Poprzedni krążek miał zdecydowanie gęstszą atmosferę co bardziej mi odpowiadało. I wokal jakiś taki mało nawiedzony tym razem
. Generalnie jest jaśniej i przystępniej chociaż hitu na miarę Of Stars and Smoke tu nie uświadczymy.
_________________

Wróć do „Zespoły”