Lion's Share - Dark Hours [2009]
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
nawet herman jest bogatszy dźwiękowo , a Wolf ma naturalne parcie do przodu ,to słychać .Lions bez tego wokalu, jak rzucił Kamil zginął by w morzu przeciętności , to z kolei mój wniosekKirk pisze:A w czym owa konkurencja jest lepsza?
.Przewidywalna riffowo i taka .....sucha czy teź pusta brzmieniowo w kontraście z wymienionymi rzecz jasna .Bardzo indywidualna sprawa.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Ja nie widzę tutaj żadnej suchości, przciętności, czy ubogiej warstwy dżwiękowej. Bardzo dobre solówki, świetne gitarowe riffy, grający masę ozdobników perkusista, ukłony w stronę Black Sabbath oraz dobre, aczkolwiek nieprzesłodzone melodie są siłą tego materiału. O śpiewie samego Patricka wspominać nie muszę. Herman Frank bez tego Greka na wokalu też straciłby przynajmniej połowę swojej wartości. Prawdę mówiąc dzięki niemu zdołałem kilka razy posłuchać ich płyty. Wolf ma akurat kiepskiego wokalistę (choć na Ravenous wkurwia najmniej, a nawet momentami udaje mu sie zaśpiewać całkiem fajnie) oraz tylko kilka dobrych kompozycji. Początek płyty mają bardzo mocny, a potem robi się po prostu nudno. IMO dla mnie Lion's Share pomimo przewidywalności nagrał album lepszy, równy, na wysokim poziomie tak kompozycyjnym jak i wykonawczym niż oba wymienione powyżej zespoły. Zresztą i Herman Frank i Wolf można także zarzucić ową przewidywalność, bo przecież Ameryki nie odkrywają.
A poza tym i tak pewne kregi uznają te trzy albumy za gówno dla sofciarzy.
A poza tym i tak pewne kregi uznają te trzy albumy za gówno dla sofciarzy.
oczywiście ,źe ameryki nikkt z tej trójki nie odkrył , a reszta jest kwestią indywidualnych preferencji , chociaź najmniej ekspansywna gitarowo jest płyta Lions , dlatego bębniarz się wyróźnia z ozdobnikami , bo jakoś tą pustą przestrzeń trzeba wypełnić ,źeby za sucho nie było
bo gitarowcy poza riffem p0rowadzącym więcej pomysłow nie mieli tak jak w otwieraczu , bo potem jest lepiej
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
bo gitarowcy poza riffem p0rowadzącym więcej pomysłow nie mieli tak jak w otwieraczu , bo potem jest lepiej
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Solówki są bardzo dobre, podobnie jak riffownia, mimo że dość prosta, a nierzadko wręcz oszczędna. Siłą tego materiału jest odpowiednie, trafne, połączenie wyrazistego riffu, ciekawej, chwytliwej melodii i nieziemskich wokali Patricka. Nie można jednak rozpatrywać całości na zasadzie: "gdyby nie było Patricka to całość byłaby przeciętna"
Patrick jest, natomiast "Dark Hours" w tak dobrej postaci jest osiągnięciem zespołowym, polegającym właśnie na przemyślanym połączeniu wyżej wymienionych elementów. Poza tym ciekawe czy ktoś zastanawiał się jak brzmiałby wokal Patricka bez muzyki Lion's Share?
Może też byłby suchy i przewidywalny...?
Patrick jest, natomiast "Dark Hours" w tak dobrej postaci jest osiągnięciem zespołowym, polegającym właśnie na przemyślanym połączeniu wyżej wymienionych elementów. Poza tym ciekawe czy ktoś zastanawiał się jak brzmiałby wokal Patricka bez muzyki Lion's Share?
Może też byłby suchy i przewidywalny...?
Bo nie do końca o to mi chodziłogdyby nie było Patricka to całość byłaby przeciętna
Chodziło mi jedynie o fakt, że jego wokale w AD i WH (w sumie nie są to zespoły z najwyższej półki) mają zdecydowanie dominującą, może nawet zbyt dominującą rolę nad zawartością muzyczną.
W LS też tak było...
...aż do tej płyty, bo na Dark Hours wszyscy dali czadu :kill:
