Lion's Share - Dark Hours [2009]

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

A w czym owa konkurencja jest lepsza?
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Ciekawi mnie, czy pozostałe kapele również wreszcie skomponują coś na miarę talentu Patrika. Trudno bowiem nie zauważyć, iż jego wokal stanowi 50, a nawet 70% wartości AD i WH.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Kirk pisze:A w czym owa konkurencja jest lepsza?
nawet herman jest bogatszy dźwiękowo , a Wolf ma naturalne parcie do przodu ,to słychać .Lions bez tego wokalu, jak rzucił Kamil zginął by w morzu przeciętności , to z kolei mój wniosek
.Przewidywalna riffowo i taka .....sucha czy teź pusta brzmieniowo w kontraście z wymienionymi rzecz jasna .Bardzo indywidualna sprawa.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Ja nie widzę tutaj żadnej suchości, przciętności, czy ubogiej warstwy dżwiękowej. Bardzo dobre solówki, świetne gitarowe riffy, grający masę ozdobników perkusista, ukłony w stronę Black Sabbath oraz dobre, aczkolwiek nieprzesłodzone melodie są siłą tego materiału. O śpiewie samego Patricka wspominać nie muszę. Herman Frank bez tego Greka na wokalu też straciłby przynajmniej połowę swojej wartości. Prawdę mówiąc dzięki niemu zdołałem kilka razy posłuchać ich płyty. Wolf ma akurat kiepskiego wokalistę (choć na Ravenous wkurwia najmniej, a nawet momentami udaje mu sie zaśpiewać całkiem fajnie) oraz tylko kilka dobrych kompozycji. Początek płyty mają bardzo mocny, a potem robi się po prostu nudno. IMO dla mnie Lion's Share pomimo przewidywalności nagrał album lepszy, równy, na wysokim poziomie tak kompozycyjnym jak i wykonawczym niż oba wymienione powyżej zespoły. Zresztą i Herman Frank i Wolf można także zarzucić ową przewidywalność, bo przecież Ameryki nie odkrywają.
A poza tym i tak pewne kregi uznają te trzy albumy za gówno dla sofciarzy.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

oczywiście ,źe ameryki nikkt z tej trójki nie odkrył , a reszta jest kwestią indywidualnych preferencji , chociaź najmniej ekspansywna gitarowo jest płyta Lions , dlatego bębniarz się wyróźnia z ozdobnikami , bo jakoś tą pustą przestrzeń trzeba wypełnić ,źeby za sucho nie było
bo gitarowcy poza riffem p0rowadzącym więcej pomysłow nie mieli tak jak w otwieraczu , bo potem jest lepiej
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Lion's mają tylko jedno wiosło na stanie.
A pałker się wyróznia, bo potrafi zagrać i ma przede wszystkich chęci, a nie męczy bułę jak JM w Runningach.
Na bark gitar na tym LP także nie narzekam. Plyta kupiła mnie tak samo jak poprzednia. A nie zanosiło się na to.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Lion's mają tylko jedno wiosło na stanie.
aaa , to wiele tłumaczy
ale i tak mi się podoba ta płyta , w mniejszym stopniu niź tamte ,ale podoba
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Solówki są bardzo dobre, podobnie jak riffownia, mimo że dość prosta, a nierzadko wręcz oszczędna. Siłą tego materiału jest odpowiednie, trafne, połączenie wyrazistego riffu, ciekawej, chwytliwej melodii i nieziemskich wokali Patricka. Nie można jednak rozpatrywać całości na zasadzie: "gdyby nie było Patricka to całość byłaby przeciętna"
Patrick jest, natomiast "Dark Hours" w tak dobrej postaci jest osiągnięciem zespołowym, polegającym właśnie na przemyślanym połączeniu wyżej wymienionych elementów. Poza tym ciekawe czy ktoś zastanawiał się jak brzmiałby wokal Patricka bez muzyki Lion's Share?
Może też byłby suchy i przewidywalny...?
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

gdyby nie było Patricka to całość byłaby przeciętna
Bo nie do końca o to mi chodziło
Chodziło mi jedynie o fakt, że jego wokale w AD i WH (w sumie nie są to zespoły z najwyższej półki) mają zdecydowanie dominującą, może nawet zbyt dominującą rolę nad zawartością muzyczną.
W LS też tak było...
...aż do tej płyty, bo na Dark Hours wszyscy dali czadu :kill:
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

Niegłupia ta płyta
_________________
Heavy Metal Pages nr 84
[link widoczny dla zalogowanych]

Wróć do „Płyty”