Memento Mori
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Re: Memento Mori - "Rhymes of Lunacy" ...
skullfucker skullfucker pisze:Jarr napisał:ale mała uwaga: Mementro Mori raczej z thrashem niewiele ma wspólnego a poza tym to, że jest 2-3 razy wolniej to chyba dobrze dla doomowej kapeli, nieprawdaż?masz spore braki w osłuchaniu i definicji zarówno thrash jak i doom metal.memento mori ma więcej wspólnego z thrashem a nie z doom metalem.Nigdy nie słyszałeś wolnego thrash metalu czy jak
Kurcze.. "wolnego thrashu w stylu MM" to chyba jeszcze nie słyszałemJarr pisze:ale mała uwaga: Mementro Mori raczej z thrashem niewiele ma wspólnego a poza tym to, że jest 2-3 razy wolniej to chyba dobrze dla doomowej kapeli, nieprawdaż?
Ale może będziesz na tyle wspaniałomyślny i podrzucisz kilka nazw koledze ze sporymi brakami w osłuchaniu. O definicję też poproszę, bo chyba w nieodpowiednich półkach poukładałem płyty...
_________________
Sometimes I feel like an animal in a cage
I pace back and forth and look around
For something to sink my teeth into
But nobody knows what's going on inside me
Jarr pisze:Power Doom metalowy majstersztyk z elementami progu.
Jarr pisze:Takiego np. "Forbidden Dreams" nie powstydziłby się na pewno Dream Theatre czy inna progmetalowa legenda.
c.o.c. pisze:Memento Mori to po prostu doom thrash w stylu Hexenhausa.
Nieprawda. Jeszcze raz będę nauczać, że gra John Luke Héberta na "Voodoo" i "House Of God" to po prostu mistrzostwo świata. Nawet on jednak nie potrafił uczynić z mało melodyjnego "House" bardzo dobrego krążka. Wspomniany to Eye jest banalny pod względem rytmicznym w porównaniu do tych dwóch. Jestem zwolennikiem wykopania Thompsona i powrotu Héberta.progmetal pisze:Snowy Shaw był chyba ostatnim dobrym pałkerem u Kinga Diamonda.
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Alvacast pisze:Jarr napisał:Power Doom metalowy majstersztyk z elementami progu.No to jest bzdura na kółkach. Memento to czysty doom, tu i ówdzie występują wtręty heavymetalowe (vide: solówka w "Caravan Of Souls"). Żaden do diabła thrash ani progres.Jarr napisał:Takiego np. "Forbidden Dreams" nie powstydziłby się na pewno Dream Theatre czy inna progmetalowa legenda.Większej głupoty na tym forum jeszcze nie przeczytałem. Przecież Candlemass pod względem technicznym bił MM na głowę. Memento to po prostu dobre skandynawskie wykonanie, ale nie wychodzące poza rzemieślnictwo. Mylisz pokręcone aranżacje z umiejętnościami gry na instrumentach.c.o.c. napisał:Memento Mori to po prostu doom thrash w stylu Hexenhausa.Kolejny geniusz.progmetal napisał:Snowy Shaw był chyba ostatnim dobrym pałkerem u Kinga Diamonda.Nieprawda. Jeszcze raz będę nauczać, że gra John Luke Héberta na "Voodoo" i "House Of God" to po prostu mistrzostwo świata. Nawet on jednak nie potrafił uczynić z mało melodyjnego "House" bardzo dobrego krążka. Wspomniany to Eye jest banalny pod względem rytmicznym w porównaniu do tych dwóch. Jestem zwolennikiem wykopania Thompsona i powrotu Héberta.
Jarr pisze:Power Doom metalowy majstersztyk z elementami progu.
Jarr pisze:Takiego np. "Forbidden Dreams" nie powstydziłby się na pewno Dream Theatre czy inna progmetalowa legenda.
c.o.c. pisze:Memento Mori to po prostu doom thrash w stylu Hexenhausa.
1. Kwestię elementów progu omawiałem i nie będę się upierał ale moim zdaniem sporo elementów bym na tej płycie znalazł..progmetal pisze:Snowy Shaw był chyba ostatnim dobrym pałkerem u Kinga Diamonda.
2. No teraz ja czegoś nie rozumiem. Jeżeli uważasz, że wykonanie "pokręconych aranżacji" nie oznacza wysokich umiejętności TECHNICZNYCH muzyków to sam sobie zaprzeczasz. Chyba, że podobnie uważasz o dokonaniach np. DEATH, CYNIC czy DREAM THEATER, bo Ci to dopiero przeginają w aranżacjach. Druga sprawa to, która płyta Candlemass jest dla Ciebie tak wybitna technicznie, że MM bije na głowę? Ja takiej nie widzę, choć przyznaję ,że ostatnich dokonań grupy nie znam. I kolejna kwestia, MM to delikatnie mówiąc odrobinę więcej niż zwykli rzemieślnicy ale uznaję, że Tobie za bardzo nie podeszli i stąd ta niesprawiedliwa ocena
3. Chłopie nauczać nie musisz, bo John Luke Hébert to właśnie klasyczny rzemieślnik jakich są tysiące w metalowym światku. Natomiast Snowy to bębniarz nie tylko o nieprzeciętnych umiejętnościach technicznych ale także posiadający swój unikalny styl gry (rzadkość u perkusistów) i dużą wyobraźnię artystyczną. I właśnie za te ostatnie cechy cenię go najbardziej. Z drugiej strony fakt, że The Eye nie jest fajerwerkiem technicznym, ale chyba nie to czyni muzykę dobrą? Poza tym jak na debiut w wieku 22 lat moim zdaniem wypadł nieźle. Zresztą jak już wspominałem zobacz bootlegi z trasy The Eye gdzie gra ze złamaną nogą (!) materiał min. z pierwszych płyt KD - szczena opada. Poniżej masz klika przykładów jego umiejętności łącznie z radykalnym podejściem do uderzeń w zestaw - jak dla mnie wymiata daleko bardziej niż JLH i każdy inny perkusista KD z wyjątkiem Mickeya Dee.
http://www.youtube.com/watch?v=VyuRCLyF ... re=related
http://www.youtube.com/watch?v=chX0NPqo ... ure=relmfu
http://www.youtube.com/watch?v=Nn9CO_u7TJ8
http://www.youtube.com/watch?v=s76dazwMKtM
_________________
Sometimes I feel like an animal in a cage
I pace back and forth and look around
For something to sink my teeth into
But nobody knows what's going on inside me
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
