Artillery - When Death Comes
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Patrzenie na nową płytę przez pryzmat Ronsdorfa moim zdaniem nie ma sensu
XXI-wiexczne Artillery sprawdza się świetnie z Adamsenem i git.
pozwolisz, ze będe zgryźliwy, co?Ronsdorf świetnym thrashowym wokalistą była ale od wspominania zmarłych jest 1 listopada
niech no chłopaki z Artillery nagrają swoje poprzednie albumy z nowym wokalistą, zarobią przy tym co nieco
Pewnie takich porównań nigdy się nie uniknie ale ja akurat wyznaje zasadę że wypominanie "nowemu" jego "gorszości' w porównaniu z wielkim poprzednikiem jest uzasadnione wtedy gdy ewidentnie nie daje rady. W tym przypadku tak nie jest. Adamsen jest niewątpliwie mniej charakterystycznym wokalistą od Ronsdorfa, z którego głosem Artillery pewnie będzie juz zawsze kojarzone ale nie stara się też odwalac żadnego żałosnego naśladownictwa tylko robi swoje i na dzień dzisiejszy to się moim zdaniem sprawdza. Że nie jest Flemmingiem? A ktokolwiek inny by był oprócz samego Ronsdorfa?
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Pewnie takich porównań nigdy się nie uniknie ale ja akurat wyznaje zasadę że wypominanie "nowemu" jego "gorszości' w porównaniu z wielkim poprzednikiem jest uzasadnione wtedy gdy ewidentnie nie daje rady.
W tym przypadku tak nie jest. Adamsen jest niewątpliwie mniej charakterystycznym wokalistą od Ronsdorfa, z którego głosem Artillery pewnie będzie juz zawsze kojarzone
tu też sie zgodzęale nie stara się też odwalac żadnego żałosnego naśladownictwa tylko robi swoje i na dzień dzisiejszy to się moim zdaniem sprawdza
sytuacja jest podobna, jak w przypadku Ironów, czy Judasów
wracając do płyty - riffy dobre, kompozycje jako załość - średnie (ale może jeszcze zmienię zdanie, może się wsłucham, przekonam)
jasna sprawa .Ja nie zdąźyłem się zakochać we Flemmingu ,więc łatwiej mi było zaakceptować zmianę za sitkiem .Obecny wokal ma wszystko to co lubię ., ale odgrzeję sobie wcześniejsze płyty dla porównania w miarę świeźego.moje spojrzenie jest troszkę inne, a to z tej racji, że - po prostu Flemming był dla mnie jednym z najbardziej charyzmatycznych wokalistów z całej sceny metalowej, no i jednym z ulubionych Wink ciężko w takim przypadku pogodzić się z faktem, że na płycie Artillery spiewa (dorzucę - całkiem DOBRZE) ktoś inny... by jeszcze uwypuklić ten aspekt pozwolę sobie na podanie takich porównań - jak czulibyście sie, gdyby na płycie Slayera zabrakło wokalu Arayi? albo na albumie Megadeth miast Rudego - ktoś inny użyczył swego głosu? Wink no przynajmniej dziwnie (nieswojo)
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
I ja się zgadzam. Za pewne wynika to z faktu że aż tak wielkim maniakiem Artillery nigdy nie byłem. Owszem lubię ("By Inheritance" nawet zajebiście), ale z wyjątkiem 3 albumu słuchałem tego zespołu zbyt mało do czego się przyznaję (to że zespół ogólnie prezentuje/-ował przynajmniej bardzo porządne granie, spokojnie mogę jednak przyznać
). Na pewno czułbym się nieswojo gdyby np. na płycie Slayer'a zabrakło Aray'i.
). Na pewno czułbym się nieswojo gdyby np. na płycie Slayer'a zabrakło Aray'i.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
