Dream Theater - Black Clouds & Silver Linings (2009)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Dziwię się ,że nie podchodzi Ci ta płyta piciu. Taki Best Of Time do złudzenia przypomina nasz ukochany Rush przecie. Można się czepić ,że ballada nie jest powalajaca - mają znacznie lepsze w swoim repertuarze , ale co chcesz od genialnego The Count Of Tuscany - toż to klasyczny wyborny Dream Theater. Znacznie lepszy niż niektóre rozbudowane wałki z porzednich płyt jak Octavarium . Marudzenie bez podstaw. Brak rozwoju? Być może,ale oni już swoją drogę nakreślili. Zresztą otwieracz A Nightmare to Remember przynosi nowe brzmienia. Mamy tu blastry i vocal a'la Peter z Vadera. Płyta urozmaicona i kazdy powinien cos dla siebie tu wyłowić. Po Train Of Though najbardziej udany album Dreamów. Aaa zapomniałem wspomnieć o solówkach Pietruchy-klasa, nie ma tak szalonych popisów jak chociażby w Stream Of Conciouness, ale zagrane są z niezwykłym wyczuciem .
Oni mogą nagrywać co chcą i ile razy chcą i generalnie wszystko im wolno ,oni są twórcami .Ale jako ich zawzięty fan nie muszę wszystkiego bezkrytycznie przyjmować , tym bardziej wtedy ,kiedy mam silne przeświadczenie źe robią mnie w chuja . Cytowanie ukochanego Rush do tej pory im wychodziło rewelaxyjnie , to były perełki ,akcenty , dzięki temu tak mnie wkręcił Systematic Chaos , ale teraz to oni wręcz rźną na całego ,vide Best of... czyli Spirit of......, tem włoski pretensjonalizm w motywie Jordana w 6.10min. , do obrzygania ,ilość autocytatów wręcz niezdrowa .Solówki tematu nie ratują ,bo trzeba przebrnąć przez resztę utworu .No a charczenie narcystycznego Portnoya w stylu Vadera czy cóś , to ostatnia rzecz która mnie kręci ,źe o blastach nie wspomnę , faktycznie ,innowacje źe ja perdole . Reasumując po raz pierwszy od 19 lat jestem rozczarowany nową płytą i całym tym wydawniczym bajzlem o którym pisałem wyźej .Niech źyje stocznia Gdanska , bo tu mamy do czynienia juź z kombinatem produkcyjnym i wcale a wcale by mi to nie przeszkadzało ,bo wkońcu zasłuźyli na sukces i takie tam , gdyby nie zabrakło w tym serca po prostu ,tak to odbieram . Kaźda passa się kiedyś kończy ,jedna zla płyta na tyle dobrych to przecieź doskonały wynikprogmetal pisze:Dziwię się ,że nie podchodzi Ci ta płyta piciu. Taki Best Of Time do złudzenia przypomina nasz ukochany Rush przecie. Można się czepić ,że ballada nie jest powalajaca - mają znacznie lepsze w swoim repertuarze , ale co chcesz od genialnego The Count Of Tuscany - toż to klasyczny wyborny Dream Theater. Znacznie lepszy niż niektóre rozbudowane wałki z porzednich płyt jak Octavarium . Marudzenie bez podstaw. Brak rozwoju? Być może,ale oni już swoją drogę nakreślili. Zresztą otwieracz A Nightmare to Remember przynosi nowe brzmienia. Mamy tu blastry i vocal a'la Peter z Vadera. Płyta urozmaicona i kazdy powinien cos dla siebie tu wyłowić. Po Train Of Though najbardziej udany album Dreamów. Aaa zapomniałem wspomnieć o solówkach Pietruchy-klasa, nie ma tak szalonych popisów jak chociażby w Stream Of Conciouness, ale zagrane są z niezwykłym wyczuciem .
.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
