Angra
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Angra powróciła i dała już pierwszy koncert z COnfessorim z powrotem w załodze. Połowa koncertu to były stare kawałki jeszcze z płyt z Matosem i Falaschi wypluwał sobie płuca starając sie wyrobić jego partie.
W takiej kondycji zdrowotnej w jakiej on jest to porywanie się z motyka na słońce. No ale kiedy przyjadą do Europy gdzieś w pobliże to i tak pojadę, nie ma innej opcji
W takiej kondycji zdrowotnej w jakiej on jest to porywanie się z motyka na słońce. No ale kiedy przyjadą do Europy gdzieś w pobliże to i tak pojadę, nie ma innej opcji
-
Władca Much
- Posty: 766
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Zaopatrzyłem się niedawno w ostatniego solowgo Matosa. Włączam i... Zajebisty album!!
Od początku do końca niesamowicie chwyta. Całość porównałbym do "Temple Of Shadows". Jest równie pokręcony stylistycznie i wchodzi bez wazeliny.
Na dodatkowy plus cover "Journey - Separate Ways". Pięknie.
Andre doskonale zapełnił pustkę pod nieobecność Angry.
8,5/10
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
Od początku do końca niesamowicie chwyta. Całość porównałbym do "Temple Of Shadows". Jest równie pokręcony stylistycznie i wchodzi bez wazeliny.
Na dodatkowy plus cover "Journey - Separate Ways". Pięknie.
Andre doskonale zapełnił pustkę pod nieobecność Angry.
8,5/10
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
