Redemption - Snowfall On Judgment Day [2009]
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
jesteś uparty jak prezydentpan_Heathen pisze:Na poprzednich albumach (dwóch) były tak samo wyważone proporcje. A że ten najnowszy być może jest i najlepszy, to swoją drogą.
, przecież gdyby tak było , że wyważone, wcześniej , dla mła , to bym o tym wspomniał
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Chciałbym ci to wyjaśnić lecz do końca nie potrafię
Chwytliwość na pewno jest większa ale w sensie
wyrazistszych
i konkretniejszych linii wokalnych; podobnie z innymi składnikami – więcej tu odwagi i wydobycia z muzyki tego co istotne bez progowego „mnożenia bytów ponad potrzeby”. Muzyka zespołu oczywiście nie zmieniła się raptownie i nie zaczęli grać psycho-folka, pod względem proporcji także składnikowo jest podobnie. Ja zresztą nie pisałem o zmianie proporcji tylko o innym wyważeniu.
Pamiętam taką scenę w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów jak Robin Williams każe uczniom rysować wykres do wartościowania Sztuki. Uczniowie w skupieniu rysują wektory, a wtedy Robin każe im to podrzeć, wyrzucić i zapomnieć. Gdybym miał podejść matematycznie do nowej płyty Redemption to powiedziałbym iż wektory zmiennych nabrały wartości całkowitych a krzywa melodii odchyliła się hiperbolą wyrównując całościowy środek ciężkości. Ponieważ nie jestem matematykiem, więc to pewnie bełkot, który należy podrzeć, wyrzucić i zapomnieć.
Zatem mówiąc po ludzku: to jest zajebiście
konkretna
muzyka. Bez przynudzania. Jak ma być mocno to jest, jak ma być melancholijnie to jest, jak ma być melodyjnie to jest, jak trzeba pokombinować to jest kombinowanie. Żaden z utworów nie nudzi lecz intryguje, nie odczuwa się, że niektóre wałki mają po 8 i11 minut bo widocznie jest potrzeba aby tyle trwały. Album nie wchodzi za pierwszym odsłuchem od razu (może „hicior” o którym wspomniał Piciu jest najbardziej przyswajalny) ale za trzecim obrotem jesteś już zdobyty. Nie cierpię albumów w których „muszę” doszukiwać się Sztuki za wszelką cenę słuchając ich dwadzieścia razy, bo ktoś tak powiedział albo tak wypada. Dobry album jest jak kobieta: musi mieć bogate wnętrze, ale i wygląd powinien przykuwać, intrygować i zachęcić. Może dlatego tak trudno spotkać idealną kobietę. Albo idealny album. Taki jak ten.
_________________
podpis musi być zajebisty!
Chwytliwość na pewno jest większa ale w sensie
wyrazistszych
i konkretniejszych linii wokalnych; podobnie z innymi składnikami – więcej tu odwagi i wydobycia z muzyki tego co istotne bez progowego „mnożenia bytów ponad potrzeby”. Muzyka zespołu oczywiście nie zmieniła się raptownie i nie zaczęli grać psycho-folka, pod względem proporcji także składnikowo jest podobnie. Ja zresztą nie pisałem o zmianie proporcji tylko o innym wyważeniu.
Pamiętam taką scenę w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów jak Robin Williams każe uczniom rysować wykres do wartościowania Sztuki. Uczniowie w skupieniu rysują wektory, a wtedy Robin każe im to podrzeć, wyrzucić i zapomnieć. Gdybym miał podejść matematycznie do nowej płyty Redemption to powiedziałbym iż wektory zmiennych nabrały wartości całkowitych a krzywa melodii odchyliła się hiperbolą wyrównując całościowy środek ciężkości. Ponieważ nie jestem matematykiem, więc to pewnie bełkot, który należy podrzeć, wyrzucić i zapomnieć.
Zatem mówiąc po ludzku: to jest zajebiście
konkretna
muzyka. Bez przynudzania. Jak ma być mocno to jest, jak ma być melancholijnie to jest, jak ma być melodyjnie to jest, jak trzeba pokombinować to jest kombinowanie. Żaden z utworów nie nudzi lecz intryguje, nie odczuwa się, że niektóre wałki mają po 8 i11 minut bo widocznie jest potrzeba aby tyle trwały. Album nie wchodzi za pierwszym odsłuchem od razu (może „hicior” o którym wspomniał Piciu jest najbardziej przyswajalny) ale za trzecim obrotem jesteś już zdobyty. Nie cierpię albumów w których „muszę” doszukiwać się Sztuki za wszelką cenę słuchając ich dwadzieścia razy, bo ktoś tak powiedział albo tak wypada. Dobry album jest jak kobieta: musi mieć bogate wnętrze, ale i wygląd powinien przykuwać, intrygować i zachęcić. Może dlatego tak trudno spotkać idealną kobietę. Albo idealny album. Taki jak ten.
_________________
podpis musi być zajebisty!
no lepiej niż Miszczunio bym tego nie ujął , sam mniód po prostu i kwintesencja
Baaardzo mnie ten Redempszyn raduje mimo ,iż nie operuje komplikacjami jakich oczekuję od przedstawicieli tego nurtu , a może właśnie dlatego ?
Chociaż to właściwie już takie ambitne heavy ze sporą dawką pretensji , a ja lubię pretensję w muzie .
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Baaardzo mnie ten Redempszyn raduje mimo ,iż nie operuje komplikacjami jakich oczekuję od przedstawicieli tego nurtu , a może właśnie dlatego ?
Chociaż to właściwie już takie ambitne heavy ze sporą dawką pretensji , a ja lubię pretensję w muzie .
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Meltorm pisze:progmetal napisał:brednie, poprzednie płyty są równie dobre jak nie lepsze.są dużo lepsze. nie wiem, ta mi nie przypadła zbytnio do gustu. jakaś taka pretensjonalna jak to określił piciu. a wokale właśnie są gorsze niż na poprzednich.
ło kurwa Mel , tylko mi dziecka w brzuch nie wciskajprogmetal pisze:brednie, poprzednie płyty są równie dobre jak nie lepsze.
, pretensja w temacie nie jest tożsama z pretensjonalnością . Powinieneś to już zauważyć ,bo dość często szermuję tym argumentem
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
mam to samo w punkcie pierwszym i zgadzam się całkowicie odnośnie ostatniego akapitu .Chyba w tym tkwi siła .pan_Heathen pisze:Ten kawałek "What Will You Say" przejął kontrolę nad moim umysłem :/@progmetal: trudno mi ocenić, czy poprzednie są lepsze czy nie (subiektywnie - każda płyta tego zespołu jest lepsza od poprzedniczki), ale na pewno ta jest najbardziej chwytliwa. Udało im się napisać świetne linie wokalne.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
