Katatonia - Night Is A New Day (2009)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Co więcej chyba ten sam kolo w Teraz Rocku napisał, że w końcu Katatonia zrzuciła metalowe kajdany, które ją krępowały.
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

Tak. Koleś jest idiotą, albo takiego udaje. To nie pierwszy jego babol. Wiele razy pisał takie mądrości, że włos się jeżył na głowie. Katatonia przestała grać metal po "Brave Murder Day", ale pan Babula tego nie słyszy. W ogóle wydaje mi się, że poznał kapelę za 2 - 3 lata temu i szpanuje.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
S.IX
Posty: 1032
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: S.IX »

dziwia mnie troche wypowiedzi Przedmowcy... rozumiem, ze album mu nie podchodzi.. jednak srednio rozumiem, po jaki ch.. tak aktywnie udziela sie w temacie plyty, ktora zupelnie nie przypadla mu do gustu.. oczywiscie na zlosc chocby mojej osobie zaraz wysmaruje wielkie przmowienie, no ale internet rzadzi sie swoimi prawami.. (takie pytanie - z czystej ciekawosci: od kiedy Pan Moonfire slucha Katatonii?)
a wracajac do tematu, plyta wciaz mnie zadziwia, w ogole mnie nie nudzi.. i moze to malo skromne, ale pochwale sie, ze nowa Katatonia wpadla imieninowo w moje lapska.. teraz sie zacznie prawdziwe sluchanie..
jaqb
Posty: 286
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: jaqb »

Ależ biedny ten teledysk, mogli chociaż fajniejszą dupę wrzucić. Z poprzedniej video do Deliberation było git. A recenzje w Teraz Rocku to od dawna się nadają tylko do wyśmiania.
_________________
...samochody, bezbarwne budynki, z których każdy jest inny, szkielety świetlnych reklam unoszące się we mgle, szare popołudnie. W jakim to momencie Peru tak się skurwiło? Gazeciarze wykrzykując najświeższe wiadomości kręcą się pomiędzy pojazdami zatrzymanymi na skrzyżowaniu ulicy Wilsona i Santiago rusza powoli w stronę Colmena. On był jak to Peru, Zavalita, w jakimś momencie się skurwił.
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

S.IX pisze:dziwia mnie troche wypowiedzi Przedmowcy... rozumiem, ze album mu nie podchodzi.. jednak srednio rozumiem, po jaki ch.. tak aktywnie udziela sie w temacie plyty, ktora zupelnie nie przypadla mu do gustu.. oczywiscie na zlosc chocby mojej osobie zaraz wysmaruje wielkie przmowienie, no ale internet rzadzi sie swoimi prawami.. (takie pytanie - z czystej ciekawosci: od kiedy Pan Moonfire slucha Katatonii?)
Cóż za błyskotliwa, spiskowa teoria dziejów?
A dlaczego udzielam się w temacie? Ba, nawet go założyłem. Bo widzisz, jakby płyta nie działała na moje emocje, nie pisałbym o niej, bo byłaby mi obojętna. A tak, porusza moje negatywne odczucia.
Katatonii słucham od roku 1992, konkretnie od dema "Jhva Elohim Meth".
Potem wszystkie płyty poznawałem w porządku chronologicznym i jak do tej pory, z żadną z nich nie miałem problemu. Nie jestem metalowcem, więc nie raziła mnie ani zmiana stylistyki (przede wszystkim wokalu) na "Discouraged Ones", ani elektroniczne wtręty na "Last Fair Deal...", ani trudniejsza w odbiorze, bardziej gęsta i mniej melodyjna faktura dźwiękowa na "Viva Emptiness". Każda płyta tej kapeli była dla mnie przeżyciem estetycznym.
Nowej nie trawię, z następujących powodów, krótko i węzłowato. Primo, melodyczny banał, secundo, autoplagiaty, tertio, emocjonalność w stylu metalowym, czyli przerysowanie, nadekspresja oraz duża dawka kiczu. Poza tym wcale nie jestem wrogiem spokojnej muzyki, ale nie przepadam za tą w wykonaniu panów smutnych ze zbolałymi minami. tak jak to wcześniej robił Opeth, tyle, że "Damnation" jeszcze dawało się słuchać, "Night is a New Day" - niekoniecznie.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
jaqb
Posty: 286
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: jaqb »

moonfire pisze:trudniejsza w odbiorze, bardziej gęsta i mniej melodyjna faktura dźwiękowa na "Viva Emptiness".
Brzmi masywnie, to prawda, ale poza tym to chyba najbardziej przebojowa Katatonia.
_________________
...samochody, bezbarwne budynki, z których każdy jest inny, szkielety świetlnych reklam unoszące się we mgle, szare popołudnie. W jakim to momencie Peru tak się skurwiło? Gazeciarze wykrzykując najświeższe wiadomości kręcą się pomiędzy pojazdami zatrzymanymi na skrzyżowaniu ulicy Wilsona i Santiago rusza powoli w stronę Colmena. On był jak to Peru, Zavalita, w jakimś momencie się skurwił.
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

strasznie pedalski tytuł dla alternatywnych nastolatków
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

jaqb pisze:moonfire napisał:trudniejsza w odbiorze, bardziej gęsta i mniej melodyjna faktura dźwiękowa na "Viva Emptiness".Brzmi masywnie, to prawda, ale poza tym to chyba najbardziej przebojowa Katatonia.
moonfire pisze:trudniejsza w odbiorze, bardziej gęsta i mniej melodyjna faktura dźwiękowa na "Viva Emptiness".
hollowman pisze:strasznie pedalski tytuł dla alternatywnych nastolatków.
Tak jak piszesz. Nie inaczej. Pierwsze wątpliwości co do jakości przyszłej płyty pojawiły się u mnie, gdy w sieci pojawił się tytuł, kolejne przyszły wraz z okładką. Przecież to emogotyckie gówno to najgorsza okładka w karierze tej kapeli. Wolę już cover debiutu z trójką młodych metalowców, z których jeden prezentował się z rolniczym wąsem.
Obejrzałem sobie wczoraj teledyski do "My Twin" i "Deliberation". Zwłaszcza ten drugi robi wrażenie, chociaż pierwszemu niczego nie brakuje, ot opowiastka o nieszczęśliwej miłości, bez gotyckiego sztafażu. W drugim podobają mi się szczególnie animacje i motywy urbanistyczne. Na tym nowym oczywiście niczego takiego nie ma, jest skończony syf. Jak widać, panowie w swoim ograniczeniu, przestraszyli się zbyt mało przewidwalnych dla metalczyków środków wyrazu? Pewnie tak, bo po kapeli pozostał jedynie smród.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
jaqb
Posty: 286
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: jaqb »

Last Fair... i Tonight's Decision słabo pamiętam i teraz już nigdzie nie mam, ale kiedy porównuję Viva Emptiness z Discouraged Ones i The Great... pod względem zajebiście wkręcających się kawałków, to na tej pierwszej słyszę 6 takich(Ghost of the Sun, Sleeper, Criminals, Will I Arrive, Complicity, Evidence), a na pozostałych dwóch po trzy (I Break, Deadhouse, Saw You Drown, oraz My Twin, July i Deliberation). Oczywiście to wszystko jest bardzo subiektywne. A nówkę se jednak sprawdzę zaraz
_________________
...samochody, bezbarwne budynki, z których każdy jest inny, szkielety świetlnych reklam unoszące się we mgle, szare popołudnie. W jakim to momencie Peru tak się skurwiło? Gazeciarze wykrzykując najświeższe wiadomości kręcą się pomiędzy pojazdami zatrzymanymi na skrzyżowaniu ulicy Wilsona i Santiago rusza powoli w stronę Colmena. On był jak to Peru, Zavalita, w jakimś momencie się skurwił.
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

A ja napiszę na odwrót. Z tych mniej wkręcających się kawałków na "Discouraged Ones" jest to "Nerve", na "Tonight Decision" - "Had (To Leave)", na "Last Fair..." (którą uważam za jeden z ich słabszych krążków) - "Dispossession", "I Transpire", "Clean Today" - tyle, że są to nie tylko trudniejsze, ale i słabsze numery, przede wszystkim dla mnie są nijakie. O "Viva..." już pisałem. Na "The Great Cold Distance" te gęściejsze i trudniejsze numery to przede wszystkim "Rusted", "Increase" oraz "The Itch".
W ogóle warto zwrócić uwagę na "Discouraged Ones". Nigdy wcześniej, ani nigdy później, Jonas nie śpiewał w ten sposób, jak na tym właśnie albumie. Zrobił tam chyba najbardziej "kiurowate" wokale w swojej karierze.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]