Nevermore - The Obsidian Conspiracy (2010)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

IMO najbardziej zbliżony wałek do solowego Dane'a
Wieziony na fajnym riffie.
Czysty mord!
taaaaaaaaaaaaak:)
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Emptiness Unobstructed - żwawy refren to... niemal DISCO:))) (dyskoteka:))) BRRR, zwrotki spokojniejsze, pierwszy odsłuch - niemal umarłem, ale potem jakoś poszło, miły - radiowy numer, hicior, który zluzuje na koncertach Heart Collector:)))) - no, ale ogólnie - za miło... 5/10
The Blue Marble And The New Soul - ballada, ale nietypowa jak dla Nevermore... smutny (i chyba bardzo osobisty numer), kłania się solowy Dane - 7/10
Ten utwór mógłby być bardziej konsekwentnie zaaranżowany. Gdyby wyglądał tak, jak fenomenalna końcowa minuta, to całościowo byłby o wiele lepszy niż w obecnej formie. 5-6 /10
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

A coverów nie ma?
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Te są w limitowanej edycji.
Swoją drogą album z każdym odsłuchem coraz lepszy
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

Osobiście nie zgodzę się z tymi ocenami
EU to przyjemny utwór łatwo wchodzący w ucho plus świetny refren daleki od disco - rzekłbym
rzekłbym, że to określenie jest sporą przesadą, bo przebojowo jeszcze nie znaczy disco
Ten utwór mógłby być bardziej konsekwentnie zaaranżowany. Gdyby wyglądał tak, jak fenomenalna końcowa minuta, to całościowo byłby o wiele lepszy niż w obecnej formie
ciekawe jak wyglądał ten numer v wersji demo Loomisa... pewnie był dłuższy o jakieś 2-3 minuty
poza tym zgadzam się z Twoja opinią, choć wyżej go sytuuję
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Ach ,co tu napisać. I tak jest to płyta roku. Kilka zagrywek Loomisa starczy aby zmieść cały ten chłam,który wyszedł do tej pory w tym roku. Tom to oddzielny rozdział.
Może bedę marudził, ale najsłabszy z całej płyty jest Warrel, a może na This Godless Endeavor zaśpiewał najlepsze partie w Nevermore.To był chyba max absolutny!!!
Tu mamy płytę bardziej stonowaną , a zarazem jak dojrzałą -tą dojrzałość słychać zwłaszcza w grze Loomisa.Nidgzie nie musi się spieszyć ,żeby pokazać klasę, wystarczy kilka nutek.Taka płyta była potrzebna - dojrzała, spokoja(może to złe słowo) , spokojna -tak my gramy naluzie co chcemy - umiemy już wszystko, nie musimy qrwa nic udowadniać.
Pierwsze riffy The Termination Proclamation nie zapowiadają takiej zmiany,ale później (przynajmniej ja ) przeżyłem szok.The Day Built The Wall dał mi do zrozumienia,że tego mojego kochanego Nevermore już nie ma. Jest inny ,odmienny, dojrzały, wyluzowany.
Paradoksalnie nabardziej "stary" Nevermore przypomina mi Emptiness Unobstruced.
Solówki Loomisa takie spokojne, takie genialne, jak narkotyk, cały czas chce się więcej.
Płyta nie jest zbyt długa , jak dla mnie za krótka(wiadomo progmetale tak mają ,lubią dużo ,długo). Chyba tylko Enemies of Reality była krótsza. The Blue Marble... mógłbyby byc takim 8-9-cio minutowym numerem, ale nie jest. Tak jakoś za szybko się kończy.
I tak się słucha tej płyty z mieszanymi uczuciami,aż do ostatniego numeru-The Obsidian Conspiracy, gdzie Nevermore mówi nam - macie , to ciągle my !
_________________
666
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

Może bedę marudził, ale najsłabszy z całej płyty jest Warrel,
a może na This Godless Endeavor zaśpiewał najlepsze partie w Nevermore
Tu mamy płytę bardziej stonowaną , a zarazem jak dojrzałą -tą dojrzałość słychać zwłaszcza w grze Loomisa.Nidgzie nie musi się spieszyć ,żeby pokazać klasę, wystarczy kilka nutek.Taka płyta była potrzebna - dojrzała, spokoja(może to złe słowo) , spokojna -tak my gramy naluzie co chcemy - umiemy już wszystko, nie musimy qrwa nic udowadniać.Pierwsze riffy The Termination Proclamation nie zapowiadają takiej zmiany,ale później (przynajmniej ja ) przeżyłem szok.The Day Built The Wall dał mi do zrozumienia,że tego mojego kochanego Nevermore już nie ma. Jest inny ,odmienny, dojrzały, wyluzowany.
Solówki Loomisa takie spokojne, takie genialne, jak narkotyk, cały czas chce się więcej.
Płyta nie jest zbyt długa
do ostatniego numeru-The Obsidian Conspiracy, gdzie Nevermore mówi nam - macie , to ciągle my !
ano, ale zmiany są wyraźne... nie wiem czy to dobrze, albo czy poszły w takim kierunku, jaki mi pasi...
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Posłuchałem, wzruszyłem ramionami, odpaliłem Refuge Denied.
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Takie sobie to jest...
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Ja też jeszcze w pełni się nie przekonałem do tego.
Nie będę jednak wydawał wyroków, bo Nevermore to taki skład, którego muzykę trzeba smakować przez dłuższy czas. Pamietam jak nie leżały mi DNB czy EOR, a dziś po wielu godzinach spędzonych z tymi krążkami należą do moich ulubionych.

Wróć do „Płyty”