Exodus - Exhibit B: The Human Condition [2010]

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
LordAlvar
Posty: 779
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: LordAlvar »

Pierwsze 5 utworów to jest KILL!
Potem niestety im dalej w las tym większa nuda z przebłyskami.
Szkoda bo jest sporo ciekawych zagrywek i pomysłów. Niestety długość płyty i dłużyzny powodują, że odbiór nie jest już taki przyjemny.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

The Sun Is My Destroyer - mocno mi wszedł!
_________________
666
Awatar użytkownika
LordAlvar
Posty: 779
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: LordAlvar »

Ten i "Good Riddance" są na plus jeśli chodzi o dalszą część.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

progmetal pisze:Last Axeman napisał:Slayer to akurat całkiem dobry przykład. Do tego dochodzi niemiecka szkoła thrash'owania, Sepultura, a z amerykańskich rzeczy np. Sadus, Devastation, Dark Angel czy chociażby właśnie Exodus. Nie twierdzę, że są to jacyś szczególnie świetni wokaliści, ale do muzyki swoich zespołów pasują bardzo dobrze i sprawdzają się w roli "zdzierców". To jest thrash - dobry technicznie, śpiewający wokalista nie jest moim zdaniem głównym miernikiem wartości zespołu obracającego się w tej stylistyce. Nie zmienia to faktu, że istnieje bądź istniało także sporo thrash'owych kapel ze śpiewającymi wokalistami i są/były znakomite. Dlatego też nie rozgraniczałbym tak kategorycznie kwestii wokalnej w thrash metalu. Co innego np. heavy, power czy prog. Tam porządnie śpiewający sitkowy to mus.Chba mało znasz niemicką szkołę thrashową, nie każdy tam wyje, jest sporo dobrych wokalistów.Dark Angel? , chyba nigdy nie słyszałeś Dark Angel skoro twierdzisz,że wokaliści tej grupy drą ryja.Sepultura czy Sadus to też złe przykłady. Tamci robią to specyficznie, aczkolwiek nigdy mnie Sadus wokalnie nie przekonywał .Devastation , no cóż koleś nie potrafi śpiewać.I to konieć??? Tyle miało być wilkich nazw z kiepskimi wokalistami.Wracając do Exodus , szkoda ,że nie mają lepszego wyjca.
Last Axeman pisze:Slayer to akurat całkiem dobry przykład. Do tego dochodzi niemiecka szkoła thrash'owania, Sepultura, a z amerykańskich rzeczy np. Sadus, Devastation, Dark Angel czy chociażby właśnie Exodus. Nie twierdzę, że są to jacyś szczególnie świetni wokaliści, ale do muzyki swoich zespołów pasują bardzo dobrze i sprawdzają się w roli "zdzierców". To jest thrash - dobry technicznie, śpiewający wokalista nie jest moim zdaniem głównym miernikiem wartości zespołu obracającego się w tej stylistyce. Nie zmienia to faktu, że istnieje bądź istniało także sporo thrash'owych kapel ze śpiewającymi wokalistami i są/były znakomite. Dlatego też nie rozgraniczałbym tak kategorycznie kwestii wokalnej w thrash metalu. Co innego np. heavy, power czy prog. Tam porządnie śpiewający sitkowy to mus.
Uwielbiam stwierdzenia typu "chyba mało znasz, chyba mało słyszałeś" itp. Tak kurwa wypowiadam się na podstawie "wiedzy" zawartej w wikipedii.
1. Typowo niemiecki thrash charakteryzuje się czystym, śpiewnym wokalem? Jeżeli tak to chyba faktycznie nie znam niemieckiej szkoły albo Ty tworzysz nową
Tego że w Niemczech wokaliści też śpiewają przecież nie neguję i nigdzie napisałem, że każdy zdziera się tam do nieprzytomności. Teutońska szkoła thrash'owania to jednak przede wszystkim napierdol wywodzący się od Sodom, Kreator i Destruction. Czy sitkowi tych zespołów śpiewają? Nie wydaje mi się.
2. Doty to śpiewający wokalista? LOL. Chyba inaczej rozumiemy w takim razie śpiew. Zresztą Reinhart to też raczej zdzierca. Śpiewać zaczął dopiero na "Time Does Not Heal". Znam Dark Angel wystarczająco dobrze żeby to stwierdzić. Nawiasem mówiąc wystarczy przesłuchać kilka kawałków np. z "Darkness Descends" żeby się o tym przekonać. Nie trzeba mieć całości w jednym palcu.
3. Co wokaliści Sadus i Sepultura robią specyficznie? Śpiewają? Czy fakt, że robią TO specyficznie oznacza zarazem, że nie wrzeszczą/krzyczą? Nie kapuje twojego toku rozumowania i tego dlaczego to niby złe przykłady.
4. Wymieniłem kapele które od razu przyszły mi do głowy i to te z najwyższej półki. Nie mam zamiaru robić całego zestawienia.
ps. A może nasza różnica zdań w tym temacie leży w kwestii nazewnictwa? Pisząc, że wokalista krzyczy/zdziera się niekoniecznie mam na myśli gościa która dosłownie rzyga do mikrofonu, ale po prostu prezentuje agresywniejsze wokalizy, które ciężko nazwać śpiewem. Może TY pod pojęciem zdzierania rozumiesz jakiś dosłowny sposób artykulacji?
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Może.... agresywnie spiewa dla mnie Osengueda, Blitz, Flynn. Dukes w większości nie spiewa.
_________________
666
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Z powyższym się akurat w pełni zgadzam. Agresywny śpiew to jednak wciąż śpiew. A w zespołach o których pisałem wcześniej tego śpiewu za bardzo nie słyszę.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Last Axeman pisze:Z powyższym się akurat w pełni zgadzam. Agresywny śpiew to jednak wciąż śpiew. A w zespołach o których pisałem wcześniej tego śpiewu za bardzo nie słyszę.
Dlatego są to chujowe zespły. Pomijając Dark Angel.
_________________
666
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Chujowe są według Ciebie. Wielu jest jednak odmiennego zdania.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Wielu... chyba niewielu. Wielu słucha Metalliki, Megadeth , bo ci faceci choć nie są mistrzami w swoim fachu to jednak śpiewają. Niewielu słucha Devastation, bo ten koleś o spiewaniu nie ma pojęcia zielonego.
Nawt zouza jak śpiewał w Exodus zespół bardziej się ludziom podobał, bo jednak spiewał, nie wył, darł ryja, bulgotał. Zresztą drzeć japę też trzeba umieć. Nawet Tomek Araya próbuje śpiewać , a nie tylko drze ryja.
_________________
666
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Devastation to akurat nie żaden bulgot tylko krzyko-zdzierstwo (ale ładne połączenie;)) i to w dodatku średnio brutalne (dla mnie za mało np.). Sam niespecjalnie lubię ich wokalistę, ale nie dlatego że nie śpiewa, ale dlatego że zdziera się mało ciekawie.
Nie powiesz chyba że niewielu lubi Kreator, Sodom i Destruction. To samo z Sadus i Sepulturą. Tam śpiewu nie ma (przynajmniej jeśli chodzi o stricto thrashowe albumy). Araya może czasem próbuje coś zaśpiewać, ale nie sądzę żeby właśnie z tego powodu był szczególnie lubiany.
Zależy też jaki thrash rozpatrujemy. W brutalnym grzańsku zbliżającym się do death metalu raczej trudno spodziewać się wokali ala Belladonna.

Wróć do „Płyty”