Danzig - Deth Red Sabaoth [2010]

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

S.IX
Posty: 1032
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: S.IX »

Nigdy nie bylem fanem Danziga, ale ta okladka jest tak magnetyczna, ze obadam..
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Album całkiem fajny, ale fakt, do klasycznych dzieł trochę brakuje. Tak czy inaczej, muzyka przez duże M
Awatar użytkownika
Bartek (BD)
Posty: 1780
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Bartek (BD) »

'Ju Ju Bone' :super:
Awatar użytkownika
Est
Posty: 8812
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Est »

KingOdin pisze:Album całkiem fajny, ale fakt, do klasycznych dzieł trochę brakuje.
Ale to dobrze, bo dostaliśmy album mieszany z naciskiem na "IVp", trochę na "Black Arię". Ale tak naprawdę to nowa jakość u Danziga.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych][link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Brakuje mi miejscami nie tyle przebojowości większej, ale takiej .. zapamiętywalności poszczególnych części składowych utworów (riffy, refreny i inne takie
). Ale nie zmienia to faktu, że to bardzo dobry, ciekawy album. Może nawet album, który ma szansę na tegoroczny Top, kto wie.
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

nie słucham, pierdolę, czekam aż będę miał płytę ;]
Corpseone
Posty: 413
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Corpseone »

Cieszy to, że Danzig powrócił do stylistyki pierwszych płyt. Nie ma udziwnionej elektroniki, przesterowanego wokalu. Pojawia się niekiedy bardziej chwytliwa nuta (The Revengeful z typowo danzigowskim wyciem w refrenie i granym w kółko riffem czy mega przebojowy Deth Red Moon). Stare czasy przypominają się przy okazji On A Wicked Night, który chcąc nie chcąc, kojarzy się z Devil's Plaything z Lucifuge. Według mnie Deth Red Sabaoth to najlepsza płyta Glenna Danziga od lat.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

Cieszy to, że Danzig powrócił do stylistyki pierwszych płyt. Nie ma udziwnionej elektroniki, przesterowanego wokalu. Pojawia się niekiedy bardziej chwytliwa nuta (The Revengeful z typowo danzigowskim wyciem w refrenie i granym w kółko riffem czy mega przebojowy Deth Red Moon). Stare czasy przypominają się przy okazji On A Wicked Night, który chcąc nie chcąc, kojarzy się z Devil's Plaything z Lucifuge. Według mnie Deth Red Sabaoth to najlepsza płyta Glenna Danziga od lat.
tak całkiem to nie wrócił do stylistyki z pierwszych płyt, niemniej jednak solidnie wszystkie oblicza Danziga zostały wymieszane na tej płycie...
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

miejscami samhainem jedzie aż miło
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

wykurwiaszcza płyta ;]