Pyramaze (Immortal) vs Iced Earth (The Crucible Of Man)

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

oblak
Posty: 1783
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: oblak »

"The Crucible" słucham od czasu do czasu i podoba mi się ten album.
Natomiast dzisiaj spróbowałem "Immortal" i musiałem zrezygnować przy trzecim kawałku, bo kompletnie nie odpowiada mi brzemienie. To nie metal, to hałas.
_________________
"Miałem przyjemność wizytować tereny zalane".
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Twoja wrażliwość zadziwia mnie coraz bardziej
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Nie przesadzaj, zawsze może być gorzej - mogł napisać, że zrzynają z Dream Theater
Immortal to chyba ich najlepszy album, szczególnie wokalnie. Kompozycyjnie poprzednie nie były wiele gorsze (a zdarzały sie pojedyncze kawałki lepsze niż cokolwiek na Immortal)
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

oblak pisze:Natomiast dzisiaj spróbowałem "Immortal" i musiałem zrezygnować przy trzecim kawałku, bo kompletnie nie odpowiada mi brzemienie. To nie metal, to hałas.
jesteś pewien, że to nie był zespół Immortal?
ta płyta brzmi zupełnie nieźle, a już na pewno bardzo czytelnie
inna sprawa, że na bębnach gra to: [link widoczny dla zalogowanych]
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

404 not found? to jakis pseudonim?
_________________
shit happens
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

tak, prawdziwe nazwisko Umnie Działa
[link widoczny dla zalogowanych]
oblak
Posty: 1783
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: oblak »

No właśnie coś nie tak chodziły bębny.
Ale na słuchawkach ten album tak nie przytłacza.
_________________
"Miałem przyjemność wizytować tereny zalane".
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Chyba nie słyszałeś jeszcze przytłaczającego albumu.
oblak
Posty: 1783
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: oblak »

Tak się składa, że przed tym słuchałem Trouble "The Skull".
Więc odpal sobie na moment ten album, podkręć nieco głośność a potem zmień na Pyramaze "Immortal" i powiedz, czy nie przytłacza.
Niektóre współczesne płyty nagrywa się tak, jakby potencjalni słuchacze mieliby być głusi a mnie to nie odpowiada.
Głos jest ważnym elementem muzyki na najnowszej płytce Pyramaze. Często Barlow wykorzystuje bardzo podobne pomysły co na Iced Earth "The Crucible Of Man". Premiery obu albumów dzielą tylko cztery miesiące a Matt śpiewa bardzo charakterystycznie, więc porównywane w tym temacie krążki mają wiele ze sobą wspólnego pod tym względem, no pewnie.
Oprócz sporej różnicy w brzmieniu (u mnie na korzyść Iced Earth) zupełnie w inny sposób potraktowano na tych płytach klawisze. U Iced Earth grał na nich chyba Schaffer zaś w Pyramaze osobna osoba odpowiada na ten instrument - Jonah Weingarten, który zdobył doświadczenie nie tylko w grupach powerowych, ale nawet w black metalowym Lilitu. W Iced Earth to dodatek zaś w Pyramaze nieodłączny, fajny element, który słychać niemal przez cały czas trwania albumu.
W najnowszym Iced Earth nie podoba mi się tylko intro. Cała reszta jest przynajmniej niezła, sporo kawałków bardzo lubię (zwłaszcza świetne "Behold the Wicked Child", "A Gift Or A Curse", "I Walk Alone", "Crucify The King", "Sacrificial Kingdoms", "Come What May"). "Divide Devour" ujdzie.
W najnowszym Pyramaze nie podoba mi się brzmienie. Zbyt dobrze nie poznałem jeszcze poszczególnych utworów, ale zdaje się że każdy z nich to naprawdę ciekawa kompozycja.
Iced Earth mam oryginalne a Pyramaze nie i raczej nigdy się to nie zmieni. Jeśli miałbym inwestować gotówkę, to prędzej w pierwszą część "Something Wicked".
_________________
"Miałem przyjemność wizytować tereny zalane".
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Na "Immortal" Pyramaze nie ma nic co mogłoby przytłaczać.
Brzmienie nie jest ani na tyle masywne (w ogóle nie jest masywne prawdę mówiąc) żeby takie wrażenie wywoływać ani nie jest nieprofesjonalnie zrealizowane co w przeciwnym wypadku mogłoby wywoływać negatywne emocje przy odbiorze (choć słowo "przytłaczający" i tak mi tu nie pasuje). Czy brzmienie się podoba czy nie to już osobna kwestia. Tyle jeśli chodzi o produkcję.
Przytłoczenia nie odczuwam także od strony kompozycyjnej. Utwory nie są wprawdzie banalnie skonstruowane, z tego co pamiętam wyposażono je w sporą ilość smaczków, ale żadnego natłoku dźwięków tu nie ma.

Wróć do „Pojedynki”