Phoenix Rising Tour 2011: Behemoth, Blindead, Morowe
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Phoenix Rising Tour 2011: Behemoth, Blindead, Morowe
_________________
http://www.mmkrakow.pl/389395/2011/10/1 ... ry=kultura
Jaskółki donoszą że paluszki pana rektora ponoć jednak w sprawie się maczały...
Jaskółki donoszą że paluszki pana rektora ponoć jednak w sprawie się maczały...
Ja już mam bilet na koncert warszawski, więc odliczam tylko dni do piątku.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
Finalnie Morowe nie dojechało do Warszawy, więc skład koncertu wyglądał tak: Blindead, Djerv, Behemoth.
Trafiłem na początek występu Blindead i jak do mnie nie trafiają na płytach tak na żywo wypadają zdecydowanie ciekawiej. Transowe grania z różnorodnym wokalem - publika była porwana, chociaż żadnego szaleństwa w tłumie nie było. Panowie grali jakieś 45 minut, a ich występowi towarzyszyła animacja wyświetlana na płachcie umiejscowionej z tyłu sceny. Przed koncertem zastanawiałem się jak wypadnie Djerv (
dziarv
) - kompletnie nie pasowali stylistyką do pozostałych kapel. Ale są pupilkami właściciela Mystic Production, więc musiał ich gdzieś wcisnąć. W każdym razie widać było po minach w tłumie, że ludzie byli zaskoczeni - ja w sumie też. Ta kapela to prawdziwa petarda na scenie, mieli bardzo dobre brzmienie, a gitary wypadały zdecydowanie lepiej niż na albumie. Wokalistka to wulkan energii - w pewnym momencie nawet urwała kabel od mikrofonu
W każdym razie bardzo dobry występ. Zdaje się, że zagrali wszystkie numery ze swojego debiutu. Behemoth grał jakieś 1,5 godziny (a rozstawiał się około 30 minut). Cały występ rozpoczęło puszczenie klipu "Lucifer". Sama setlista wyglądała podobnie do tej znanej z ostatniej koncertówki. Nergal w świetnej formie - w ogóle nie widać, żeby choroba zostawiła po sobie jakieś ślady. Całemu koncertowi towarzyszyła ciekawa oprawa - a to ogień przed sceną, a to jakieś salwy dymne. Przy "Lucifer", który kończył koncert fani zostali obsypani czarnym konfetti. Ogólnie występ bardzo dobry i ci, którzy szli na Behemotha, żeby doświadczyć jakichś kontrowersji zapewne wychodzili ze Stodoły nieusatysfakcjonowani
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
Trafiłem na początek występu Blindead i jak do mnie nie trafiają na płytach tak na żywo wypadają zdecydowanie ciekawiej. Transowe grania z różnorodnym wokalem - publika była porwana, chociaż żadnego szaleństwa w tłumie nie było. Panowie grali jakieś 45 minut, a ich występowi towarzyszyła animacja wyświetlana na płachcie umiejscowionej z tyłu sceny. Przed koncertem zastanawiałem się jak wypadnie Djerv (
dziarv
) - kompletnie nie pasowali stylistyką do pozostałych kapel. Ale są pupilkami właściciela Mystic Production, więc musiał ich gdzieś wcisnąć. W każdym razie widać było po minach w tłumie, że ludzie byli zaskoczeni - ja w sumie też. Ta kapela to prawdziwa petarda na scenie, mieli bardzo dobre brzmienie, a gitary wypadały zdecydowanie lepiej niż na albumie. Wokalistka to wulkan energii - w pewnym momencie nawet urwała kabel od mikrofonu
W każdym razie bardzo dobry występ. Zdaje się, że zagrali wszystkie numery ze swojego debiutu. Behemoth grał jakieś 1,5 godziny (a rozstawiał się około 30 minut). Cały występ rozpoczęło puszczenie klipu "Lucifer". Sama setlista wyglądała podobnie do tej znanej z ostatniej koncertówki. Nergal w świetnej formie - w ogóle nie widać, żeby choroba zostawiła po sobie jakieś ślady. Całemu koncertowi towarzyszyła ciekawa oprawa - a to ogień przed sceną, a to jakieś salwy dymne. Przy "Lucifer", który kończył koncert fani zostali obsypani czarnym konfetti. Ogólnie występ bardzo dobry i ci, którzy szli na Behemotha, żeby doświadczyć jakichś kontrowersji zapewne wychodzili ze Stodoły nieusatysfakcjonowani
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85

