Ta płyta jest w zasadzie taka sama jak większość rzeczy mających związek z Ronnym, tzn. słucha się przyjemnie ale zachwycać nie ma się specjalnie czym. Na duży plus solówki.
No i miło usłyszeć Wiltona grającego heavy metal
Ronny Munroe - Lords Of The Edge (2011)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
