Primal Fear - Unbreakable (2012)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Bartek (BD)
- Posty: 1780
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Primal Fear - Unbreakable (2012)
1. Unbreakable (Part 1)
2. Strike
3. Give 'Em Hell
4. Bad Guys Wear Black
5. And There Was Silence
6. Metal Nation
7. Where Angels Die
8. Unbreakable (Part 2)
9. Marching Again
10. Born Again
11. Blaze Of Glory
12. Conviction
Teledysk do
"Bad Guys Wear Black"
:
Wowik, kto by pomyślał, może Lucek, może Allach, na pewno nie ja, nie, ja na pewno nie - nie, nie pomyślałbym, że nowy album Primal Fear może mi się spodobać. Nie w świetle mojego dość chłodnego stosunku do tej grupy, a zwłaszcza do jej ostatnich dwóch LP. No, ale wyszło, jak wyszło. Inaczej. Hymny! To one są największym atutem "Unbreakable" - heavymetalowe, do bólu konwencjonalne, ale jak zagrane! Milusio wspomagają pompowanie krwi przez serducho. Zgadzam się niemalże w całej rozciągłości z autorem zlinkowanej recenzji:
http://www.angrymetalguy.com/primal-fea ... le-review/
2. Strike
3. Give 'Em Hell
4. Bad Guys Wear Black
5. And There Was Silence
6. Metal Nation
7. Where Angels Die
8. Unbreakable (Part 2)
9. Marching Again
10. Born Again
11. Blaze Of Glory
12. Conviction
Teledysk do
"Bad Guys Wear Black"
:
Wowik, kto by pomyślał, może Lucek, może Allach, na pewno nie ja, nie, ja na pewno nie - nie, nie pomyślałbym, że nowy album Primal Fear może mi się spodobać. Nie w świetle mojego dość chłodnego stosunku do tej grupy, a zwłaszcza do jej ostatnich dwóch LP. No, ale wyszło, jak wyszło. Inaczej. Hymny! To one są największym atutem "Unbreakable" - heavymetalowe, do bólu konwencjonalne, ale jak zagrane! Milusio wspomagają pompowanie krwi przez serducho. Zgadzam się niemalże w całej rozciągłości z autorem zlinkowanej recenzji:
http://www.angrymetalguy.com/primal-fea ... le-review/
- Sanctified
- Posty: 3530
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Wygląda na to, że goście poszli po rozum do głowy i doszli do wniosku, że eksperymentami nic ciekawego nie zdziałają więc zaczęli znowu łupać stare dobre, proste i chwytliwe granie.
Już teledysk do utworu "Bad Guys Wear Black" przyniósł nadzieje na dobry materiał i taką też płytę dostałem. Nawet bardzo dobrą.
Przyznam szczerze, że po ostatnim krążku położyłem krechę na tym zespole, bo cierpliwość się skończyła a tu sprawili mi niezłą niespodziankę.
Dobrze się ten rok zaczął.
_________________
http://nordicmetalblast.blogspot.com/
Już teledysk do utworu "Bad Guys Wear Black" przyniósł nadzieje na dobry materiał i taką też płytę dostałem. Nawet bardzo dobrą.
Przyznam szczerze, że po ostatnim krążku położyłem krechę na tym zespole, bo cierpliwość się skończyła a tu sprawili mi niezłą niespodziankę.
Dobrze się ten rok zaczął.
_________________
http://nordicmetalblast.blogspot.com/
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Zgadza się. Zajebiście to wszystko chwytliwe. Refreny przebojowe wręcz, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Od "Bad Guys Wear Black", "Where Angels Die" czy przede wszystkim "Metal Nation" wręcz nie mogę się uwolnić
Wprawdzie w dwóch, trzech kawałkach faktycznie trochę poszli za bardzo w pogodność rodem z Helloween ("And There Was Silence", "Marching Again" czy "Unbreakable pt. 2", zresztą muzycznie też nawiązują w nich do spuścizny klasyków z Hamburga), niebezpiecznie zbliżając się do granic "żenuły" ale jest to do przeżycia. Mocnego udanego riffowania też nie brakuje. Albumu nie nazwałbym powrotem do korzeni, prędzej pomostem między pierwszymi łamaczami szczęk, a przebojowym i nieco wygładzonym wcieleniem z "New Religion". Słucha się tej mieszanki z dużą przyjemnością. Dzisiaj leci u mnie w kółko od godzin dopołudniowych.
Wprawdzie w dwóch, trzech kawałkach faktycznie trochę poszli za bardzo w pogodność rodem z Helloween ("And There Was Silence", "Marching Again" czy "Unbreakable pt. 2", zresztą muzycznie też nawiązują w nich do spuścizny klasyków z Hamburga), niebezpiecznie zbliżając się do granic "żenuły" ale jest to do przeżycia. Mocnego udanego riffowania też nie brakuje. Albumu nie nazwałbym powrotem do korzeni, prędzej pomostem między pierwszymi łamaczami szczęk, a przebojowym i nieco wygładzonym wcieleniem z "New Religion". Słucha się tej mieszanki z dużą przyjemnością. Dzisiaj leci u mnie w kółko od godzin dopołudniowych.
