Death melodią stoi! Czyli lista przebojów MDM

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Oj tam, The Crown = Crown Of Thorns
Proponuję jednak żeby zakres przedmiotowy był szeroki - wg mnie pasuje wrzucenie The Haunted "One Kill Wonder" jak i The Crown "Crowned in Terror" (pomijam, że taki "Eternal Death" to 100 MDM).
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Nie jestem przekonany. To trochę tak jakbyś do thrashowego topu wrzucał np. Vader
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

To co wtedy zrobić z takim The Crown, który ma w swojej kolekcji album w 100% MDMowy, ale też i inne?
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

No ok, ale przecież do topu nie wrzucasz zespołów tylko konkretne albumy. The Crown bardziej kojarzony jest z graniem death/thrashowym, które to wypełnia zdecydowaną większość albumów tej grupy, dlatego wymieniłem ją z nazwy, obok The Haunted, nie dzieląc na konkretne płyty. Uważam, że "Eternal Death", czy w ogóle wczesną twórczość Szwedów, sygnowaną jeszcze logiem Crown of Thorns, można spokojnie wrzucać, co innego "Deathrace King" czy np. ostatni album TC. Podobnie jest z Carcass. Wiadomo, że ewentualnie w grę wchodzą co najwyżej dwa albumy Brytyjczyków. Chociaż również nie nazwałbym ich rdzennym mdm to jednak w granicach się mieszczą. In Flames z kolei prawie każdemu trochę bardziej obeznanemu w temacie słuchaczowi jednoznacznie kojarzy się z mdmem, ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wrzuci do topu np. "A Sense of Purpose", nawet jeśli urywa mu dupę
Elven Queen
Posty: 760
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Elven Queen »

Last Axeman pisze:Ale to album Crown of Thorns
Last Axeman pisze:Jasne, że The Crown to nie jest klasyczny death/thrash, ale na melodyjne poletko też wybierają się tylko czasem. Poza tym wygar płyt takich jak "Deathrace King" czy "Crowned in Terror" i tak jest wręcz okrutny
Last Axeman pisze:In Flames z kolei prawie każdemu trochę bardziej obeznanemu w temacie słuchaczowi jednoznacznie kojarzy się z mdmem, ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wrzuci do topu np. "A Sense of Purpose", nawet jeśli urywa mu dupę
Last Axeman pisze:Ja akurat u The Crown core'a nie słyszę na żadnejpłycie, nawet w śladowych ilościach. Ale i mdm-u w zasadzie też niespecjalnie. IMO to po prostu death/thrash
minimalne ilości są, ale niewykluczone, że przez słuchanie norweskiej wioski np. spod znaku Nemesis Divina (ku wyjaśnieniu - chodzi o Satyricon oczywiście) trochę nie mam wyczucia i słuch mnie myli
No dobra - ale co z takim Sentenced - North From Here w takim razie? Nadal będę z uporem maniaka twierdzić, że to mdm z zacięciem ku czerni, a przynajmniej kiedyś tak to się klasyfikowało.
_________________
¿Por qué la ballena no necesita comer? Porque va llena.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Ten ostatni cytat to dzieło Ognistej Duszy, nie moje
"North From Here" nie słyszałem więc się nie wypowiadam.
Co do Arsis. Według mnie melodii tam sporo, ale trudniej ją wyłapać bo wygar większy i łamańców znacznie więcej niż na standardowym, skandynawskim mdm. Mimo to w kwestii przynależności gatunkowej Arsis, nie mam specjalnych wątpliwości - jest to mdm, tyle że techniczniej potraktowany
Elven Queen
Posty: 760
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Elven Queen »

Last Axeman pisze:Ten ostatni cytat to dzieło Ognistej Duszy, nie moje
Last Axeman pisze:"North From Here" nie słyszałem więc się nie wypowiadam.
Last Axeman pisze:Co do Arsis. Według mnie melodii tam sporo, ale trudniej ją wyłapać bo wygar większy i łamańców znacznie więcej niż na standardowym, skandynawskim mdm. Mimo to w kwestii przynależności gatunkowej Arsis, nie mam specjalnych wątpliwości - jest to mdm, tyle że techniczniej potraktowany
dokładnie - mdm zagrany bardzo technicznie:) Moim zdaniem tu wszystko zależy od punktu zaczepienia, że tak się wyrażę: dla mnie taki Arsis to już spore 'ekstremum' w mdm, bo dla mnie zawsze liczył się klimat i melodie, a dla Ciebie przede wszystkim ciężkie, techniczne granie (no i słuchasz mnóstwo death metalu), nic więc dziwnego, że taki Arsis wydaje się Tobie dość melodyjny w kontekście tych zespołów prawdziwie deathowych:]
_________________
¿Por qué la ballena no necesita comer? Porque va llena.
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Axe - zgadzam się, źle przeczytałem Twojego posta (chodziło o "sprawę" z The Crown)
A Sentenced sam nie znam, kiedyś może słyszałem, ale nic nie pamiętam
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

KingOdin pisze:Firesoul- no jak to? "Eternal Death" to przecież MDM pełną gębą
Zdecydowanie najbliższy mdm, obok debiutu, ze wszystkich płyt Crown of Thorns/The Crown, ale czy aż taki stuprocentowy? Sympatyk In Flames, słuchając "Eternal Death" i oczekując bardzo podobnej muzy, mógłby się zdziwić intensywnością tego materiału, szaleńczym tempem większości utworów i czarcimi naleciałościami. Myślę, że ze względu na wymienione elementy, album mógłby spokojnie przypaść do gustu osobom, które lubią ekstremę i na standardowy mdm mają alergię z powodu nadmiaru melodii (Kostek uderzaj jeśli jeszcze się z nim nie zetknąłeś). Tu jest ich sporo, ale są na tyle zintensyfikowane, że nikogo nie powinny "boleć"
. Pomijając natomiast wszelkie sporne kwestie dotyczące stylistyki, "Eternal Death" bez wątpienia można uznać za świetny materiał. Słuchając go często chodzi mi po głowie twórczość również szwedzkiego Sacramentum. Podobne tempa, wokale, poziom brutalności, zbieżne wycieczki na blackowe poletko i zamiłowanie do przyprawiania mocnego jakby nie patrzeć wykurwu, szczyptą odpowiednio dostosowanej do całości melodii
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Dokładnie, Eternal Death to chyba ich najbardziej dziki twór

Wróć do „Pojedynki”