Najlepszy album Gamma Ray
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Płyta ciężka, ale surową bym ją nie określił. Jest soczysta, czadowa i "cały czas do przodu, staramy się".Meltorm pisze:Ja tylko trochę znam i z tego co pamiętam to była dość ciężka i surowa jak na Gamme. Coś pokręciłem?
Utwór "Revelation" jest jednym z najlepszych utworów Gammy w ogóle.
9/10
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Zjadanie własnego ogona na Majestic? Po prostu kontynuacja wypracowanego stylu. Kompozycje są nieco bardziej rozbudowane, dynamiczne i nieco bardziej mroczne w stosunku do NWO.
Dla mnie Land Of The Free II to nieco słabsza wersja Majestic, ale to oczywiście kwestia gustu.
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
Dla mnie Land Of The Free II to nieco słabsza wersja Majestic, ale to oczywiście kwestia gustu.
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
W przypadku heavy od kilkunastu lat nie można już mówić o oryginalności w sensie całkowitym, a co najwyżej o cząstkowej, którą raczej określiłbym mianem pewnego indywidualizmu w podejściu do grania. Oryginalne mogą być pojedyncze elementy - sam głos wokalisty czy też jego sposób frazowania, specyficzne melodie bądź w jakimś tam stopniu unikalny klimat. W strukturze i konstrukcji utworów raczej nie może już wymyślić nic nowego żeby wciąż pozostawało to czystym heavy metalem
NWO oryginalne nie było, ale ze względu na swoją pejnkilerowatość mocno różniło się od wcześniejszych płyt Gammy. "Majestic" poszło w przeważającej mierze dalej tą drogą. Tu i tu były zrzynki. Był to jednak dopiero drugi album z tak mocno zaznaczonymi wpływami JP (i nie tylko
) więc raczej trudno mówić tu o jednoznacznym zjadaniu własnego ogona. Jaki by "Majestic" nie był to jednak wciąż kawałek bardzo fajnego grania choć od poprzednika słabszy.
NWO oryginalne nie było, ale ze względu na swoją pejnkilerowatość mocno różniło się od wcześniejszych płyt Gammy. "Majestic" poszło w przeważającej mierze dalej tą drogą. Tu i tu były zrzynki. Był to jednak dopiero drugi album z tak mocno zaznaczonymi wpływami JP (i nie tylko
) więc raczej trudno mówić tu o jednoznacznym zjadaniu własnego ogona. Jaki by "Majestic" nie był to jednak wciąż kawałek bardzo fajnego grania choć od poprzednika słabszy.
