W moim przypadku czynniki spowodowały, że Symphony X zaczął dla mnie istnieć (od "Paradise Lost").FrutkQ pisze:Jeśli tak, będzie w czołówce waszych zestawień. Ja się jednak pytam:- gdzie sa neoklasyczne zagrywki, z których SX było znane?- gdzie są solówki Romeo, z których SX było znane?- gdzie są piękne zaśpiewy Allena na zasadzie interludiów?- czemu gitara brzmi jak przesterowane piernięcie bizona, gdzie finezja riffów?- czemu Rullo tak napierdala stopami?- gdzie są te ulotne melodie, które na chwilę choćby pojawiają się w To Hell And Back?- wiadomo, że porzucono styl z V czy ogólnie lekceważonego Odyssey, ale czemu płyta nie brzmi w całości jak fantastyczny numer Without You? czemu nie pójść w tym kierunku?
Kiedy usłyszałam wspomniany przez Ciebie "Without you" zmartwiłam się, że zespół wraca do nielubianej przeze mnie stylistyki i brzmienia, ale na szczęście okazało się, że to tylko jeden taki kawałek...
