Mówię o tym fragmencie solówki, który zaczyna się od 9 sekundy trzeciej minuty trwania utworu.Kirk pisze:
Heaven & Hell - The Devil You Know [2009]
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Bartek (BD)
- Posty: 1780
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
KingOdin pisze:progmetal napisał:Headless Cross nie jest najlepszym albumem B.S.dla Ciebie może nie.
progmetal pisze:Headless Cross nie jest najlepszym albumem B.S.
To jest akurat prawda. Wokalista dobry, album dobry. Ale były lepsze w dorobku BS.KingOdin pisze:ale jedno jest pewne, nikt nie może powiedzieć, że HC to słaby album a Martin to zły wokalista
W temacie: chętnie wypowiedziałbym się o tym CD, ale w całości jeszcze nie słyszałem. Dzisiaj w sklepie widziałem za 18 Euro. Kurwa, przecież to obecnie ok. 80 zł. Chyba poczekam aż będę w PL i wtedy dopiero kupię. Nowe płyty w Niemczech były zawsze drogie, ale przy obecnym kursie jest masakrycznie źle.
Oczywiste jest, że to NIE JEST najlepszy BS. Ale równie oczywiste jest, że to MÓJ ULUBIONY album tego zespołu. Najlepszy a ulubiony to po prostu 2 różne pary butów.
Sebol pisze:Jakoś specjalnie nie przepadam za doom metalem zarówno za klasycznym jak np. Candelmass jak i za death/doom metalem wykonaniu np. Bolt Thrower.
hehehe ,jasne jak słońce , frakcja 80 coś tam , silna jak nigdy . bardzo słuszne silne oburzenie , w końcu tak hartpwała się stal . Nie ma to tamto .
To że Martin wokalistą w kontraście z pprzednikami cienkim był , to ustaliliśmy . Druga rzecz ,gwoli sprawiedliwośći , to Headless niezłą płytą było. Przyznaję bez bicia ,że pojebabałem roczniki , myślałeem o tych dwóch nieszczęsnych wyadkach po Dehumanzer ,czyli Cross i Forbidden
, ale tak się w swojej nienawiśći zagotowałem ,że aż sie jebłem . Tak bywa . Nadal nienawidzę Martina , uważam że TYR jest kiepski Hedless średni a Heathen niechaj dalej walczy z wredną tradycją i obligatoryjnym zaszeregowaniem .howgh .
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
To że Martin wokalistą w kontraście z pprzednikami cienkim był , to ustaliliśmy . Druga rzecz ,gwoli sprawiedliwośći , to Headless niezłą płytą było. Przyznaję bez bicia ,że pojebabałem roczniki , myślałeem o tych dwóch nieszczęsnych wyadkach po Dehumanzer ,czyli Cross i Forbidden
, ale tak się w swojej nienawiśći zagotowałem ,że aż sie jebłem . Tak bywa . Nadal nienawidzę Martina , uważam że TYR jest kiepski Hedless średni a Heathen niechaj dalej walczy z wredną tradycją i obligatoryjnym zaszeregowaniem .howgh .
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Last Axeman pisze:Stranger napisał:Last Axeman napisał:Stranger napisał:KingOdin napisał:Headless cross to żenada??imo najlepszy album Black Sabbath...Wyloguj się.Zdejmij klapki z oczuRozumiem, nie lubię albumów z Martinem=mam klapki na oczach.Przynajmniej raz się rozumiemySkoro ktoś uważa "Headless Cross" za najlepszy Sabbath to nic ci do tego. Sam się zastanawiam czy podobnie nie jest w moim przypadku...
Stranger pisze:Last Axeman napisał:Stranger napisał:KingOdin napisał:Headless cross to żenada??imo najlepszy album Black Sabbath...Wyloguj się.Zdejmij klapki z oczuRozumiem, nie lubię albumów z Martinem=mam klapki na oczach.
Last Axeman pisze:Stranger napisał:KingOdin napisał:Headless cross to żenada??imo najlepszy album Black Sabbath...Wyloguj się.Zdejmij klapki z oczu
Stranger pisze:KingOdin napisał:Headless cross to żenada??imo najlepszy album Black Sabbath...Wyloguj się.
KingOdin pisze:Headless cross to żenada??imo najlepszy album Black Sabbath...
Sebol pisze:Jakoś specjalnie nie przepadam za doom metalem zarówno za klasycznym jak np. Candelmass jak i za death/doom metalem wykonaniu np. Bolt Thrower.
Mnie za każdym razem śmieszy gdy czytam "imo najlepszy jest ten album", "nie, bo imo ten jest kurwa najlepszy".
Najlepszy może być tylko jeden i jest to całkowicie niezależne od naszych gustów (tzn. naszego "imo").
Chyba, że ktoś uznaje argument "imo 5 to największa liczba na świecie" za logiczny i zasadny. Wtedy przynajmniej będzie pewna konsekwencja w poglądach; w tym przypadku: zgodna z ideą relatywizmu.
Dobra, rozważania są filozoficzne i w dodatku na zbyt zaawansowanym poziomie jak dla niektórych, więc musi nastąpić łopatologia:
Ktoś, kto uznaje, że dla jednej osoby dany album jest najlepszy, a dla innej nie MUSI jednocześnie być zdolny dopuścić do siebie taką alternatywę, że dla kogoś 2 może być większe od 4.
Jeżeli natomiast mamy do czynienia z sytuacją, w której ktoś zgadza się na to, by mianem "najlepszy" określić ulubiony album danej osoby (pod warunkiem, że te pojęcia się akurat nie pokrywają), a jednocześnie sprzeciwia się gdy ta sama osoba powie, że 5 jest DLA NIEJ ("imo") większe od 8, to mamy do czynienia ze schizofrenią i klasycznym przypadkiem zaburzenia osobowości.
Najlepszy może być tylko jeden i jest to całkowicie niezależne od naszych gustów (tzn. naszego "imo").
Chyba, że ktoś uznaje argument "imo 5 to największa liczba na świecie" za logiczny i zasadny. Wtedy przynajmniej będzie pewna konsekwencja w poglądach; w tym przypadku: zgodna z ideą relatywizmu.
Dobra, rozważania są filozoficzne i w dodatku na zbyt zaawansowanym poziomie jak dla niektórych, więc musi nastąpić łopatologia:
Ktoś, kto uznaje, że dla jednej osoby dany album jest najlepszy, a dla innej nie MUSI jednocześnie być zdolny dopuścić do siebie taką alternatywę, że dla kogoś 2 może być większe od 4.
Jeżeli natomiast mamy do czynienia z sytuacją, w której ktoś zgadza się na to, by mianem "najlepszy" określić ulubiony album danej osoby (pod warunkiem, że te pojęcia się akurat nie pokrywają), a jednocześnie sprzeciwia się gdy ta sama osoba powie, że 5 jest DLA NIEJ ("imo") większe od 8, to mamy do czynienia ze schizofrenią i klasycznym przypadkiem zaburzenia osobowości.
