jaki formatMeltorm pisze:10 odsłuchów minimum
Mastodon - Crack The Skye (2009)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
-
skullfucker skullfucker
- Posty: 601
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Re: Mastodon - Crack The Skye (2009)
Re: Mastodon - Crack The Skye (2009)
1. Dla mnie jest bardzo heavy metalowy ale w takim bardzo tradycyjnym ujęciu tego gatunku sięgającym lat 70-tych, "Sabbath Bloody Sabbath" to dla mnie heavy metalowy album na przykład a przecież jednak to zupełnie coś innego niż pochodne Judas Priest czy Iron Maiden które są w powszecnym ujęciu typowym heavy metalem i niemal jedyną wykładnia grania heavy.Meltorm pisze:Ok, raz przesłuchałem ale już mogę napisać, że to płyta roku póki co i najlepszy MastodonMam nieco inne odczucia niż ty tylko nie wiem czy to dlatego, że jeszcze praktycznie nie znam albumu czy tak jest naprawdę. Może wypunktuję to jakoś skonfrontujemy, może wyjaśnimy kto się myli a może jakiś kompromis będzie1. Uważam ten album za mało heavy metalowy chyba, że chodzi ci o to, że metalcore praktycznie niesłyszalny?2. Nie bardzo te BS tam słyszę a skojarzenia z wokalem Ozzy'ego może i faktycznie momentami są ale bez przesady, nie wiem czy warte wspominania.3. Solówki mam prędzej skojarzenia z Page'em a nie Iommi'm.4. No właśnie z tym klasycznym rockiem i specyficznym ujęciem przez Mastodon masz może rację, bo ten rock niby jest ale nie ma.5. To pewnie wina jeszcze praktycznie nieznajomości materiału ale gdzie tam długie solówki wyłapałeś? Jest ich mało i są krótkie.To tyle, właściwie to można pogadać jak się lepiej zapoznamy z materiałem bo jest dość skomplikowany także 10 odsłuchów minimum myślę, nie wiem jak u ciebie było hehe
2. Ja tam słysze barwę głosu ozzypodoboną w wielu miejscach, taki "mękki ozzy" ale jednak.
3 i 4. Wystarczy dla przykładu piewszy z brzegu kawałek 'Oblivion' otwierający płytę, solówki trwają tam dokładnie jedną minutę więc raczej sporo (od 3:30 do 4:30) ewidentnie pierwsza częśc kilkanaście sekuind przywodzi mi na myśl nastrojowe melancholijne sola Iommiego przechodzące w chaotyczną partię w końcówce, patie solowe w okolicach 4:30 kończą sie przejściem do typowych sabbathowatych riffów, analizując w ten sposób można wychwicić więcej wpływów Black Sabbath ale z tego bardziej miękkiego okresu, czasem nawet riffy okraszone są tamburynem (w The Czar), jak to kiedyś Black Sabbath robili.
5. Też wolę zapoznawać się płyta z oryginału niż z jakich jebanych empetrójek więc, aż tak bardzo się w nią jeszcze nie wgryzłem
.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
No też mam w planie zakup więc nie katuje materiału. Po ponownym przesłuchaniu może i Raf jest racja w tym co piszesz. W The Czar to jednak rasowy Page, chociaż Iommi trochę stylem czasami go przypominał (podobne użycie pentatoniki) to nie dziwne, że i jego tam można wychwycić
Kirk, nie wiem, nie jestem szczególnym znafcom od Opeth
Kirk, nie wiem, nie jestem szczególnym znafcom od Opeth
-
skullfucker skullfucker
- Posty: 601
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
