Strona 3 z 56
: sob lut 13, 2010 10:14 am
autor: Last Axeman
Nic bo nie zapoznałem się jeszcze:/ Najpierw uderzę chyba w No Return...tylko z emtrójek nie chce mi się łoić, a w innym formacie znaleźć nie mogę...
: sob lut 13, 2010 10:20 am
autor: Last Axeman
W ogóle tak się zastanawiam nad tą szufladką (death/thrash) i nie jestem do końca pewien jakie zespołu najlepiej tu pasują. Demolition Hammer się łapie? A Thanatos? Może Infernal Majesty?
: sob lut 13, 2010 10:48 am
autor: Moongleam
stara sepa.
_________________
Czas na zmianę podpisu.
: sob lut 13, 2010 10:54 am
autor: Last Axeman
Myślę, że mogłaby się załapać choć też różnie bywa tagowana. Najbardziej pasowałaby chyba "Schizophrenia".
: sob lut 13, 2010 10:56 am
autor: pan_Heathen
To jest rzecz jasna dosyć umowna szufladka - Ja osobiście Thanatos jak najbardziej bym tu wrzucił, Infernal Majesty może, resztę nie (choć prawda,że jest brutalniejsza niż przeciętny thrash), ale to tylko moja subiektywna opinia i dawajcie co uznajecie za stosowne oczywiście
Mam pewne włąsne wyobrażenie takiej muzyki i będę wrzucał głownie rzeczy, którym z nim po drodze. Musi być thrashowa prędkość, precyzja, technika i deathowy grobowy klimat
W nowszych rzeczach jednak ciężko o takie połączenie.
: sob lut 13, 2010 11:03 am
autor: Last Axeman
Brutalniejsza niewątpliwie tylko czy brutalny thrash i death/thrash jest tym samym?
Na przykład stare płyty Sadus rozpatrywane pod tym kątem budzą spore kontrowersje.
: sob lut 13, 2010 11:08 am
autor: pan_Heathen
Last Axeman pisze:czy brutalny thrash i death/thrash jest tym samym?
Właśnie w moim subiektywnym odczuciu nie. Dla mnie stara Sepa, Demolition Hammer, Invocator, Devastation, Gama Bomb, Sadus to jest brutalny thrash, nie death thrash. To nie ma tego mrocznego klimatu, odpowiedniego wokalu, ciężaru.
: sob lut 13, 2010 11:53 am
autor: Last Axeman
W sumie racja chociaż np. "Schizophrenia" wymienionymi elementami akurat wg mnie może się pochwalić. Wcześniej wspominałem o Infernal Majesty. Ich debiut "None Shall Defy" konstrukcyjnie leży po stronie slayer'owskiego thrash'u, ale część wokali, klimat i wibracje obecne w wielu partiach instrumentalnych kierują ten materiał już na ścieżkę death metalu. Momentami może się on kojarzyć z wczesnym Morbid Angel ("Abominations of Desolation"), szczególnie w szybszych fragmentach. Stosując więc twoją minidefinicję powinniśmy chyba ten materiał określić mianem death/thrash. I generalnie zgodziłbym się z tym chociaż z drugiej strony nie sądzę żeby "None Shall Defy" odznaczał się większym stopniem brutalności od dajmy na to "Epidemic of Violence" czy nawet wspomnianej "Schizophrenii". A to przecież także powinno mieć znaczenie. Śliskie i cienkie te granice
: sob lut 13, 2010 12:09 pm
autor: pan_Heathen
Last Axeman pisze:nie sądzę żeby "None Shall Defy" odznaczał się większym stopniem brutalności od dajmy na to "Epidemic of Violence"
"Reign In Blood" jest bardziej brutalna (w sensie intensywności) niż "Contamination Rises", ale nie ma wątpliwości, że ta pierwsza to thrash, a druga death/thrash
Dlatego własnie mówimy o standardowym thrashu, brutalnym, intetnsywnym thrashu i death/thrashu. Standardowy thrash tylko bardzo intensywny to nie jest jeszcze death metal. I nie jest trudno (a nawet łatwo) znaleźć płyty thrashowe, na których napierdalanie jest dużo intensywniejsze niż na większości płyt deathmetalowych (chyba, że ktoś aby obronic przeciwną teze po prostu nazwie je równiez deathmetalowymi). Death polegał na znacznej szybkości/napierdalaniu tylko w momenie "przepoczwarzania" się z thrashu, potem poszedł swoją drogą, raz wolniej, raz szybciej. Więc kryterium mniej intensywnie = thrash, bardziej intensywnie = death jest co najwyżej pomocnicze.
: sob lut 13, 2010 12:16 pm
autor: Last Axeman
Ma to sens i szczerze mówiąc moje zdanie jest podobne. Podejrzewam jednak, że będą tacy, którzy nie zgodzą się z postawieniem sprawy w ten sposób.
Czyli dla "None Shall Defy" rezerwujemy termin death/thrash?