MEGADETH - Endgame [2009]

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Last Axeman pisze:Ale ja nie neguję tego, że Hammett na żywca nie wyrabia. Nie jest w formie i tyle. Chodzi mi jedynie o nazewnictwo - amatorka mi tu nie pasuje. Poza tym o ile dobrze pamiętam to zaczęło się od tego, że zarzucałeś mu amatorstwo nie podczas występów live, ale na "Death Magnetic"
Nie być w formie od 10 lat to jest regresja. To nie jest sprawa gorszego dnia, nie-formy, za długi okres czasu.
Na Death Magnetic stosuje dość żałosne chwyty, dobre dla gitarzystów początkujących. Takie brzdąkanie, które bez kaczki było by już całkiem koślawe a znów słuchać tej kaczki w każdym numerze to można się porzygać. Choćby solo do The End Of The Line. Gdzie te melodie, kombinowanie, nietypowy dobór dźwięków co kiedyś? Profesjonalizm nie polega tylko na tym, że nie ma fałszów. Przy nagrywaniu tego materiału było tyle podejść, że w końcu ich nie ma na płycie
No a nie zapominajmy, że to nazwisko często ląduje w top 100 gitarzystów na bardzo dobrych pozycjach więc wymagać tylko poprawnej gry, tyle co od amatorów? Tak, przy tym co dzieje się na Endgame to jest to amatorka.
Oblak, mam sporo koncertówek, trochę też widziałem występów na żywo i zazwyczaj nic się nie sypie/sypało. Ty mówisz o czymś innym. O zdrowych wpadkach, które czasami się zdarzają na koncertach nawet najlepszym. Chociaż dobre kapele mają ich bardzo mało i zwykle są spowodowane złym odsłuchem a nie umiejętnościami. Pan Kirk zdecydowanie ma kłopoty z rytmiką i paluchami. Jak pisałem na youtube pomyłek Kirka (i to takich drastycznych) jest masa. Kto mi znajdzie choćby dwa linki z pomyłkami panów z hmmm np. Iron Maiden? Filmików jest pewnie nie mniej niż Metalliki, a kapela zawsze na pro poziomie, zawsze wszystko jak w zegarku.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Dobra niech Ci będzie. Jako "niegitarzysta" nie będę się spierał o jakość chwytów
Powiem tylko, że gra H na "Death Magnetic" nie wywołuje u mnie odruchów wymiotnych
Dobra wracamy do "Endgame"
Zaskoczyła mnie robota wykonana przez Sneap'a. Nie da się ukryć, że producentem jest świetnym. Wypracował też swój "firmowy" rodzaj brzmienia, które jednak w ostatnich latach mogło zacząć już niektórych irytować (mnie akurat niespecjalnie) ze względu na podobieństwo kolejnych jego produkcji. Tym razem o dziwo podszedł do tematu nieco inaczej. "Endgame" niby posiada cechy produkcji Andy'ego, ale zarazem brzmi w 100 procentach jak Megadeth. Wcześniej nieco się tego obawiałem bo trudno było mi wyobrazić sobie sound Megadeth bliźniaczo podobny do Exodus czy ostatniego Onslaught
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Last Axeman pisze:Dobra niech Ci będzie. Jako "niegitarzysta" nie będę się spierał o jakość chwytówPowiem tylko, że gra H na "Death Magnetic" nie wywołuje u mnie odruchów wymiotnych
Nie no, u mnie też nie, nawet jedno czy dwa są bardzo fajne ale...
Co do brzmienia Endgame to mi tam też się podoba ale mogło by być nieco mniej zapiaszczone, trochę bardziej naturalne (gitary) bo perkusja i bas jak najbardziej ok.
Neckbreaker
Posty: 166
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Neckbreaker »

Podoba mi się nowa płyta. Jest lepsza od United Abominations, ale niestety brakuje mi tutaj ducha dawnych płyt. Kolejny udany album Megadeth.
_________________
Sign Of The Hammer is my guide!!
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

Neckbreaker pisze:Podoba mi się nowa płyta. Jest lepsza od United Abominations, ale niestety brakuje mi tutaj ducha dawnych płyt. Kolejny udany album Megadeth.
na pewno imo najlepsza płyta od CTE...
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

Albo nowy Megadeth jest jak dziewczyna, która po trzeciej randce okazuje się być całkiem nierozgarniętą, mimo wcześniejszego wrażenia, albo ja jestem jak koleś, któremu dziewczyny się szybko nudzą.
Prawda leży pewnie pośrodku, a jest również taka, że po zetknięciu się z nowym Nightmare, zapomniałem o Megadeth, he he.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Bo nowy Nightmare jest lepszy
Nie zmienia to jednak faktu, że i "Endgame" prezentuje się bardzo dobrze. Dzisiejszy, nasty już obrót mnie w tym utwierdził.
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

A mi się ta dziewczyna po kolejnym wyobracaniu zaczyna bardziej podobać
Gdyby tylko stonowała lekko ten krzykliwy makijaż gitarowy i przestała tyle solówkowo gadać, czasem nie na temat. Ale to pewnie ze zdenerwowania jak ją odbiorę, może chce mi zaimponować erudycją... No niech tam, coś w tej lasce jednak pod tym wszystkim jest; ech obrócę ją jeszcze raz
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Dobrze tej płycie zrobiła kilkutygodniowa odstawka. Zabrzmiała świeżo i zachęcająco, jak za pierwszym razem. Niestety wtedy z każdym przesłuchaniem było trochę gorzej, zobaczymy jak teraz
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Ja praktycznie od długiego czasu przestałem słuchać i jakoś mnie nie ciągnie.

Wróć do „Płyty”