The Neal Morse Band - The Similitude Of A Dream
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Pokuszę się o trochę więcej niż "zajebiste", "dobre" ...
Long Day/Overture/The Dream
- początek znakomity, jest klimat i progresywna jazda całego zespołu,zwłaszcza "Overture" jazda jaką lubię.Później następuje ten nieszczęsny "City Of Destruction" - pop.
Następne trzy numery są fajne,
The Slough
dobry instrumental, "Back to The City" nie jest źle, ale znowu popowo,potem mamy fantazję na temat The Beatles/Genesis w utworze "The Way Of The Fool" - nie przepadam za takimi zabiegami, no ale cóż nie ja jestem kompozytorem tej płyty."So Far Gone" - tym razem jest hard rockowo i mamy Deep Purple na popowo.
"Breath Of Angels" - taka sobie ballada,pisał znacznie lepsze rzeczy,na koniec przechodzi w rzewne wycie.
Z tej pierwszej części najciekawsze są zdecydowanie momenty instrumentalne.
Druga część zaczyna się badzo obiecująco od
Slave To Your Mind
- bardzo dobry numer i klawiszowa jazda,Portnoy świetny,duży plus.
Niestety potem znowu mamy popowe przyśpiewki o zbawieniu...
The Man In The Iron Box
- znowu zmiana, wracamy do hard rocka i Purpli,numer dobry...tylko po co? to już było, Neal graj chłopie swoją muzykę.
"The Road Called Home" - bardzo fajny instrumental, jasny punkt płyty.
"Sloth" - poczatek pzywodzi mi na myśl "Animals" - Pink Floyd.
"Freedeom Song" - Maverick, tuptamy na dzikim zachodzie, yeaa...
Dalej jest rzewnie, aż do
The Mask
- 1:25 minut czekałem na MUZYKĘ, muzykę jaka mogła być na całym albumie.Tak niewiele potrzeba, tylko pianino i jest kapitalnie,później subtelnie z wokalem i delikatną grą na instrumentach perkusyjnych, poezja.
To jest najlepszy moment na tej płycie,nie jakieś tam westerny,hardrockowe odgrzewańce w kiepskim stylu.
Kolejny numer w którym przewijają się motywy z pierwszej płyty "So Far Gone","City Of Destruction"...,podobny zabieg zrobił REDEMPTION na "This Mortal Coil".W "The Battle" jest super jazda, natomiast kończący płytę "Broken Sky/Long Day" 10-cio minutowe zakończenie, trochę przydługie,rozwleczone,rzewne, w stylu ostatnich dokonań Dream Theater, znaczy słabe.
Reasumując płyta nierówna stylistycznie i kompozycyjnie, bardzo dobrze zagrana z kilkoma znakomitymi fragmentami, niestety niespójna,jakby autor sam nie wiedział w którym kierunku iść,zrobił miks, który może się wielu podobać,ja stawiam poprzeczkę wysoko i jest tylko średnio jak na możliwości Neala Morsea.Szkoda,że nie poszdł w rejony progowej jazdy i klimatów z utworu "The Mask".
Long Day/Overture/The Dream
- początek znakomity, jest klimat i progresywna jazda całego zespołu,zwłaszcza "Overture" jazda jaką lubię.Później następuje ten nieszczęsny "City Of Destruction" - pop.
Następne trzy numery są fajne,
The Slough
dobry instrumental, "Back to The City" nie jest źle, ale znowu popowo,potem mamy fantazję na temat The Beatles/Genesis w utworze "The Way Of The Fool" - nie przepadam za takimi zabiegami, no ale cóż nie ja jestem kompozytorem tej płyty."So Far Gone" - tym razem jest hard rockowo i mamy Deep Purple na popowo.
"Breath Of Angels" - taka sobie ballada,pisał znacznie lepsze rzeczy,na koniec przechodzi w rzewne wycie.
Z tej pierwszej części najciekawsze są zdecydowanie momenty instrumentalne.
Druga część zaczyna się badzo obiecująco od
Slave To Your Mind
- bardzo dobry numer i klawiszowa jazda,Portnoy świetny,duży plus.
Niestety potem znowu mamy popowe przyśpiewki o zbawieniu...
The Man In The Iron Box
- znowu zmiana, wracamy do hard rocka i Purpli,numer dobry...tylko po co? to już było, Neal graj chłopie swoją muzykę.
"The Road Called Home" - bardzo fajny instrumental, jasny punkt płyty.
"Sloth" - poczatek pzywodzi mi na myśl "Animals" - Pink Floyd.
"Freedeom Song" - Maverick, tuptamy na dzikim zachodzie, yeaa...
Dalej jest rzewnie, aż do
The Mask
- 1:25 minut czekałem na MUZYKĘ, muzykę jaka mogła być na całym albumie.Tak niewiele potrzeba, tylko pianino i jest kapitalnie,później subtelnie z wokalem i delikatną grą na instrumentach perkusyjnych, poezja.
To jest najlepszy moment na tej płycie,nie jakieś tam westerny,hardrockowe odgrzewańce w kiepskim stylu.
Kolejny numer w którym przewijają się motywy z pierwszej płyty "So Far Gone","City Of Destruction"...,podobny zabieg zrobił REDEMPTION na "This Mortal Coil".W "The Battle" jest super jazda, natomiast kończący płytę "Broken Sky/Long Day" 10-cio minutowe zakończenie, trochę przydługie,rozwleczone,rzewne, w stylu ostatnich dokonań Dream Theater, znaczy słabe.
Reasumując płyta nierówna stylistycznie i kompozycyjnie, bardzo dobrze zagrana z kilkoma znakomitymi fragmentami, niestety niespójna,jakby autor sam nie wiedział w którym kierunku iść,zrobił miks, który może się wielu podobać,ja stawiam poprzeczkę wysoko i jest tylko średnio jak na możliwości Neala Morsea.Szkoda,że nie poszdł w rejony progowej jazdy i klimatów z utworu "The Mask".
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
na ten moment nie posunę się do nazwania tego albumu najlepszym dziełem Neala i kolegów (jak twierdzi chociażby Portnoy), ale na pewno nie schodzi poniżej ich standardowego, wysokiego poziomu. Pasi mi bardzo.
Wspomniany przez Progmetalla pop jest istotnym elementem twórczości Neala - mi nijak nie przeszkadza
w zasadzie jedyną nowością na tym albumie jest ilość partii wokalnych śpiewanych przez pozostałych członków zespołu
moim zdaniem dobre posunięcie, bo robią to dobrze (Portnoy ok
)
Wspomniany przez Progmetalla pop jest istotnym elementem twórczości Neala - mi nijak nie przeszkadza
w zasadzie jedyną nowością na tym albumie jest ilość partii wokalnych śpiewanych przez pozostałych członków zespołu
moim zdaniem dobre posunięcie, bo robią to dobrze (Portnoy ok
)
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
bédzie bójka
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
