Najlepszy album DIO
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Dla mnie niestety "Lock Up The Wolves" jest obniżką lotu, ale uwielbiam dwa utworki - "Born On The Sun" i "Between Two Hearts". Plusem tej płyty może być odświeżenie brzmienia w kierunku bardzo ciązkim jak na DIO (podobny kaliber ołowiu, co na "Dehumanizer" Sabbathów, który miał niedługo wyjść), ale niestety tutaj stało się to kosztem dobrych melodii.
_________________
_________________
...to ja może jeszcze tak, od innej strony - zapodam moją subiektywną listę ulubionych utworków z całej dyskografii R.J. Dio w kolejności chronologicznej, z powodu ostrej selekcji odrzuciłem masę naprawdę dobrych kawałków, żeby lista była krótka
Never More (Elf)
L.A.59 (Elf)
Catch The Rainbow (Rainbow)
Temple Of The King (Rainbow)
Run With The Wolf (Rainbow)
Stargazer (Rainbow)
Long Live Rock And Roll (Rainbow)
Lady Of The Lake (Rainbow)
Gates Of Babylon (Rainbow)
Neon Knights (Black Sabbath)
Children Of The Sea (Black Sabbath)
Heaven And Hell (Black Sabbath)
Die Young (Black Sabbath)
Voodoo (Black Sabbath)
Country Girl (Black Sabbath)
Caught In The Middle (Dio)
Rainbow In The Dark (Dio)
Last In Line (Dio)
One Night In The City (Dio)
Sacred Heart (Dio)
Rock And Roll Children (Dio)
Sunset Superman (Dio)
All The Fools Sailed Away (Dio)
Naked In The Rain (Dio)
Faces In The Window (Dio)
Born On The Sun (Dio)
Computer God (Black Sabbath)
I (Black Sabbath)
Hollywood Black (Dio)
This Is Your Life (Dio)
Turn To Stone (Dio)
As Long As It's Not About Love (Dio)
Push (Dio)
Shivers (Dio)
The Man Who Would Be King (Dio)
_________________
Never More (Elf)
L.A.59 (Elf)
Catch The Rainbow (Rainbow)
Temple Of The King (Rainbow)
Run With The Wolf (Rainbow)
Stargazer (Rainbow)
Long Live Rock And Roll (Rainbow)
Lady Of The Lake (Rainbow)
Gates Of Babylon (Rainbow)
Neon Knights (Black Sabbath)
Children Of The Sea (Black Sabbath)
Heaven And Hell (Black Sabbath)
Die Young (Black Sabbath)
Voodoo (Black Sabbath)
Country Girl (Black Sabbath)
Caught In The Middle (Dio)
Rainbow In The Dark (Dio)
Last In Line (Dio)
One Night In The City (Dio)
Sacred Heart (Dio)
Rock And Roll Children (Dio)
Sunset Superman (Dio)
All The Fools Sailed Away (Dio)
Naked In The Rain (Dio)
Faces In The Window (Dio)
Born On The Sun (Dio)
Computer God (Black Sabbath)
I (Black Sabbath)
Hollywood Black (Dio)
This Is Your Life (Dio)
Turn To Stone (Dio)
As Long As It's Not About Love (Dio)
Push (Dio)
Shivers (Dio)
The Man Who Would Be King (Dio)
_________________
Z tego co pamiętam:
Pierwszy rzut oka na setlistę i wydawałoby się, że nie będzie źle: nowych kawałków w rodzaju Jesus Mary and the Holy Ghost czy Double Monday jest niewiele i zestaw starych hiciorów gwarantuje wysoką jakość. Tymczasem właśnie to przekuto nieświadoie w największą wadę całości: stare szlagiery położył nie tylko kiepski gitarzysta, posuwający nie niejdnokrotnie do zagrywek modern, bokami gra tu też basista Dennison, znany ze wspołpracy z MacAlpinem. Najgorzej wypadły klasyki w postaci coverów - posłuchaj sobie choćby Man on the Silver Mountain.
Rozczarowanie tym większe, że była to pierwsza koncertówka Dio ever, a sam mistrz w dobrej formie wokalnej. Ogólnie wykonanie instrumentalne bez zęba, sam Vinny Appice magikiem nie jest i do ospałych zagrywek cudów nie uczynił, Ronnie też w bardzo dobrej formie, co wkurwia dodatkowo
Słuchałem tego dwa razy w życiu chyba i to dość dawno, przesłuchaj i napisz swoje zdanie. Może będzie inne...na wszelki wypadek jednak odłóż siekierę.
Pierwszy rzut oka na setlistę i wydawałoby się, że nie będzie źle: nowych kawałków w rodzaju Jesus Mary and the Holy Ghost czy Double Monday jest niewiele i zestaw starych hiciorów gwarantuje wysoką jakość. Tymczasem właśnie to przekuto nieświadoie w największą wadę całości: stare szlagiery położył nie tylko kiepski gitarzysta, posuwający nie niejdnokrotnie do zagrywek modern, bokami gra tu też basista Dennison, znany ze wspołpracy z MacAlpinem. Najgorzej wypadły klasyki w postaci coverów - posłuchaj sobie choćby Man on the Silver Mountain.
Rozczarowanie tym większe, że była to pierwsza koncertówka Dio ever, a sam mistrz w dobrej formie wokalnej. Ogólnie wykonanie instrumentalne bez zęba, sam Vinny Appice magikiem nie jest i do ospałych zagrywek cudów nie uczynił, Ronnie też w bardzo dobrej formie, co wkurwia dodatkowo
Słuchałem tego dwa razy w życiu chyba i to dość dawno, przesłuchaj i napisz swoje zdanie. Może będzie inne...na wszelki wypadek jednak odłóż siekierę.
