Najlepszy album Savatage

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

Handful
Awatar użytkownika
Burzum666
Posty: 592
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Burzum666 »

Edge of Thorns
_________________
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Streets
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Przy wielokrotnych podejściach nigdy nie byłem w stanie wyhaczyć zbyt wiele ciekawego na Edge. Nie jarzę wynoszenia tej płyty na piedestał. Technicznie oczywiście znakomicie, ale w porównaniu z większością dyskografii Savatage to bladzizna.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Płyt do Edge Of Thorns nawet nie brałem pod uwagę, bo ledwo jestem w stanie zniesc to indywiduum za mikrofonem. Moim subiektywnym zdaniem ten gośc nadaje się, co juz chyba pisałem, najwyżej do uzyczania głosu jakiejs włochatej postaci z ulicy sezamkowej, a nie do dosyć powaznego rockowego materiału. Śmieszy mnie i drażny jednoczesnie, z naciskiem na drażni. Na tym przykładzie wyobrażam sobie jak Picio sie czuje sluchajac Martina. Najepsza dla mnie niezmiennie EOT, druga Magellan (ze wzgledu na dwa slabe kawałki: "Another Way" i "Paragons of Innocence"). Najgorsza Streets, gdzie do tego "wokalu" dochodzi jeszcze ta nieznosna rzewna atmosfera musicalu.
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Jeśli jest jakiś kawałek na cudownym Magellanie, którym bym wyrypał to nie pasujący do reszty Complaint In The System. Jak wspomniałem, Edge nuży mnie - poza tytułowym i Conversation Piece (o ile ktoś lubi Whitensake) - nie ma tam dla mnie nic wartościowego. Zak śpiewa nieśmiało, jakby co chwilę obracając się przez ramię z zapytaniem w oczach "Dobrze mi idzie, Jon?". Streets piękną opowieścią muzyczną jest, ale nie dla każdego i nie na każdy dzień. Ma kilka luk. Wolę okres z Zakiem, a Gutter czy Hall to też są kolosy i nie wiem co masz do wokalu Jona.
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

1. Handful
2. Gutter
3. Reszta
Proste.
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

aż za
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

KingOdin pisze:Proste.
W tym sęk, że niezbyt, ale blisko prawdy.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

no dobra, że by skończyć czcze dyskusje, opus magnum to ulice i kłócenie się z tym werdyktem jest słabe po prostu i calkowicie z czapy .
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Wróć do „Pojedynki”