no mam podobnie!!'żadna płyta wydana po divine nie spowodowała u mnie powrotu "parcia" na Slayer w takim stopniu jak ta.
bardzo przyzwoity, przyjemny, klasyczny album
wiadomo było, że King poradzi sobie z szybkimi kawałkami i tak sie stało, wolniejsze zaś - mają sporo potencjału, ale na moje są niedorobione (nie znaczy, ze są złe) - tu brak ręki Jeffa...
ogólnie bardzo pozytywne zaskoczenie
