Ross The Boss - New Metal Leader (2008)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Zaraz posłucham jak mi się Freakeys skończy - zapewne na zasadzie kontrastu
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Giatrzyści Manowar mają wyraźny problem z wokalistami, najpierw Schankle, teraz Ross.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Przeleciało... takie jakieś bez wyrazu trochę. Nawet można potupać ale pośpiewać już nie
matys
Posty: 86
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: matys »

Sanctified pisze:Giatrzyści Manowar mają wyraźny problem z wokalistami, najpierw Schankle, teraz Ross.
chciałbyś słyszeć Adamsa w solowym projekcie Shankle'a ?
ja chyba nie
może to próba odcięcia się od porównań z Manowar ?
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

matys pisze:Sanctified napisał:Giatrzyści Manowar mają wyraźny problem z wokalistami, najpierw Schankle, teraz Ross.chciałbyś słyszeć Adamsa w solowym projekcie Shankle'a ?
Sanctified pisze:Giatrzyści Manowar mają wyraźny problem z wokalistami, najpierw Schankle, teraz Ross.
A nie ma innych dobrych wokalistów?
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
matys
Posty: 86
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: matys »

może i są... Mi wokal u Rossa akurat bardzo odpowiada
oryginalny jest i gość ma fajny głos
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Skoro kolega Raf wpadł do nas na papierosa to skorzystam z okazji i zaytam, co sądzi na temat albumu Rossa the Bossa?
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Kirk pisze:Skoro kolega Raf wpadł do nas na papierosa to skorzystam z okazji i zaytam, co sądzi na temat albumu Rossa the Bossa?
Mocno średnia, dość sztampowy heavy metal bez indywidualnego rysu, gdyby nie fakt, że to Ross The Boss ją firmuje raczej nikt specjalnie nie zwróciłby na nią uwagi, słaba wokalnie, momentami wokal brzmi niemal jak koślawa parodia Adamsa (wysokie partie w 'Constatnies Sword' to kompletna tragedia) całość momentami z tendencjami nawet do takiego p2p2p czy bujubuju piosenek rodem z festiwalu w Sopocie (np. 'May The Gods Be With You'). Płyta co prawda ma u mnie trochę większe notowania niż sofciarstwo spod znaku neopoweru ale do czołówki tegorocznej klasycznego metalu (Grand Magus czy The Gates Of Slumber) tej płycie daleko.
Proponuję obczaić gdzieś płytę Manitoba's Wild Kilngdom z 1990 roku z udziałem Rossa, tam jest heavy, speed, rock'n'roll - świetna energetyczna muza imo znacznie niż "New Metal Leader" (btw. niezły ma tupet aby się tak kreować, z czym do ludzi chciałoby się spytać hehe).
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

a mi sie plytka spodobala, aczkolwiek bez rewelacji. pierwsze kilka kawalkow bardzo dobrych, ale im dalej, tym nudniej. na razie 7/10. moze z czasem podjedzie pod 8/10.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

Bida straszliwa.

Wróć do „Płyty”