Pagan's Mind - Heavenly Ecstasy

Wszystko o płytach 2011 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

3 najlepsze kawałki na płycie to dla mnie: Revelation To The End, Intermission i Eyes Of Fire. A moim ulubionym smaczkiem jest melodyjny refren i następujący po nim na zasadzie kontrastu agresywny riff z wrzaskiem, co z w/w słychac w Intermission i Revelation ...
Generalnie poziom zbliżony albo ciut wyższy niż poprzedniczki, która też mi nieźle zryła beret. Chyba ciężko nie lubić "God's Equation" jeśli lubi się Heavenly Ecstasy...
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

W takim razie będę musiał zrobić do God's Equation jeszcze jedno podejście bo kiedy się ukazała to żadnych emocji przy słuchaniu nie odczułem chociaż z drugiej strony nie podjąłem też zbyt dużego wysiłku w tym kierunku. Jakieś dwa odsłuchy i kosz. Teraz mam motywację więc pewnie przyłożę się bardziej
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

ja na dzień dobry posłuchałem Hallo Spaceboy , natychmiast odpaliłem narty , a jako fan Bowiego , łatwo przeróbek nie przyjmuję , szoku może nie było ,bo wersja oryginalna mocno zbliżona ,ale wokalnie Nills zabił .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
S.IX
Posty: 1032
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: S.IX »

kurde... lubię ten album jak cholera.. poprzednik średnio mnie wciągnął.. teraz jest inaczej.. obok nowego Symphony X, "Heavenly Ecstasy" stoi na piedestale progmetalowego grania (w tym roku).. ps. ciekawe co pokaże DT??
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Za Zywcem nigdy nie przepadałem, ale ostatnio mi zasmakował (magia nowej butelki ,haha)
Może podobnie będzie z Pagans Mind, który to band nigdy zbytnio do mnie nie przemawaił.
Mam wszystkie płyty i jakoś sexu nie było
Może mieli pecha w postaci Redemption, nie wiem. Ta płyta jest nawet fajna:)), taka na lato.
Fajnie się słucha wieczorkiem, kiedy upał opada.
No i w zasadzie to wszystko. Eyes Of Fire zajebiście jedzie Raibow i to plus,ale co z tego jak taki Cornerstone o którym raczej mało się pisze na forum zjada Norwegów na śniadanie.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Ty to jak coś walniesz ,Cornestone ,no ja nie mogę ...:}
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Ma chłop swoje zdanie i trzeba je przyjąć do wiadomości. A że akurat na przekór wszystkim innym opiniom na forum, to co zrobić.
Na pewno PM nie ma zadnego pecha w postaci Redemption, bo jest miejsce na docenienie obu zespołów niezależnie i bez nadmiernych porównań, granie to w końcu dość inne. Ja wolę PM i ostatnia płyta mnie w tym utwierdziła.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

piciu6 pisze:Ty to jak coś walniesz ,Cornestone ,no ja nie mogę ...:}
Nie lubisz?
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Album jest świetny. Ostatnio znów dużo go słucham na zmianę z "Iconoclast". Te dwie płyty walczą u mnie o palmę pierwszeństwa w topie za 2011 rok. Wciąż nie jestem pewien, której bardziej się ona należy. Symphony X powala ciężarem, Pagan's Mind przede wszystkim kapitalnymi melodiami.
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Chyba jednak ostatecznie wygra u mnie ten album z Redemption za 2011 rok. Jeszcze trochę obu posłuchałem, jeszcze trochę pomyślałem i raczej chyba na pewno "Heavenly Ecstasy" zostanie albumem roku.
Nie pamiętam, który album pogodził ostatnio wszystkich w kwestii progu, nawet Picia i Heathena, hehe. Mało który album, które słyszałem od dawna nie ma po prostu słabych momentów a hit goni hit a przy swej niewątpliwej melodyjności i atrakcyjności nie ma mowy o banale, pójściu na łatwiznę lub utracie tożsamości zespołu. To sztuka, która udaje się nielicznym albumom i to takim, które teraz są uznawane za klasyki. Nie boję się powiedzieć, że ten album takim klasykiem się stanie.
_________________
podpis musi być zajebisty!