Streets vs. The Crimson Idol

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Piccolo
Posty: 96
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Streets vs. The Crimson Idol

Post autor: Piccolo »

Oba albumy, genialne. Moje ulubione w twórczości tych zespołów. Ale winner może być tylko jeden
Mój głos na Streets. Za uduchowienie, klimat, New York City Don't Mean Nothing i Believe.
_________________
All that is gold does not glitter,
All that is long does not last,
All that is old does not wither,
Not all that is over, is past...
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

The Crimson Idol mi się właściwie przejadł, tyle go słuchałem...Album wyborny, aczkolwiek są momenty, gdzie drażni mnie ten, nieco-pinkfloydowy, podniosły klimat. Ale to zupełnie incydentalne fragmenty.
Co do Streets, to powiem tak. Mam ten album na CD od lat, szanuję, lubię, ale do uwielbienia zawsze mi było daleko. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest nawet ciekawszy niż The Crimson Idol. Wstrzymuję się od głosu.
Jak posłucham obu pod rząd to zagłosuję.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Wielbie Savatage. WASP lubię i cenię. "The Crimson Idol" to wg mnie ścisła czołówka najlepszych krążków Lawlessa i spółki natomiast "Streets" jest po prostu bardzo dobrym materiałem jednak Sava ma w swoim dorobku przynajmniej kilka krążków rozwalających mnie mocniej. Głos na WASP.
np. Skąd to zestawienie? Nie chodzi o chyba o datę ukazania się tych albumów na rynku, ponieważ nie są z jednego roku (1991 i 1992)...
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Last Axeman pisze:np. Skąd to zestawienie? Nie chodzi o chyba o datę ukazania się tych albumów na rynku, ponieważ nie są z jednego roku (1991 i 1992)...
A ten jak nigdy tekstów nie czytał
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

Savatage, ale obie płyty co najmniej 9/10.
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Oba albumy genialne ale mimo tego bez dłuższego wahania głos na Streets.
Awatar użytkownika
benek
Posty: 3523
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: benek »

W.A.S.P. - The Crimson Idol
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Oenologist pisze:Last Axeman napisał:np. Skąd to zestawienie? Nie chodzi o chyba o datę ukazania się tych albumów na rynku, ponieważ nie są z jednego roku (1991 i 1992)...A ten jak nigdy tekstów nie czytał
Last Axeman pisze:np. Skąd to zestawienie? Nie chodzi o chyba o datę ukazania się tych albumów na rynku, ponieważ nie są z jednego roku (1991 i 1992)...
Aaaa koncept dotyczący upadłej gwiazdy rocka
Mea culpa
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Obydwa albumy genialne - remis.
_________________
666
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

U mnie wyraźnie Savatage