Zombi - Spirit Animal (2009)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Zombi - Spirit Animal (2009)
Po entuzjaztycznie przyjetym temacie o plycie roku w postaci Zu, ktory utwierdzil mnie ze jest to plyta znakomita czas na druga Plyte Roku , ktora mam nadzieje spotka sie z jeszcze wiekszym entuzjazmem czyli nie przewiduje liczby postow w temacie powyzej 10 nie liczac merytorycznych inaczej.
Tak sobie przy sluchaniu ostatniego Lindstroma co to zapetlil wszystkie jarre'owskie, tangerinowskie i schulzowskie patenty w 3 kwadransach i 3 kawalkach , nawiazalem do zwariowanego na punkcie wloskich sciezek filmowych duetu z Pittsburgh czyli Zombi i zaraz mi zadzwieczalo w glowie "hola, hola czlowieku, ogarnij sie, przeciez to juz 3 rok bije od czasu wydania kosmicznego
Cosmos
" Zatem sprawdzilem, o i okazuje sie ze jest juz i juz wlasnie swiezutka i pachnaca plytka Zombiakow. No i zatem w zwiazku z ogromnymi oczekiwaniami zbadalem sprawe i w skrocie wyglada to nastepujaco. Zmianie na pewno ulegla nieco forma, brzmienie jest kurewsko potezne , dochodzi zywa (chyba) sekcja czyli naprawde w kontekscie okladki "sloniowo" albo moze byc mastodonowo (hehe) brzmiace bebny. Czasy utworow sie wydluzyly , mamy tutaj 5 kawalkow od 6 do 17 minut. Progresja zatem pelna geba panowie hehe
Moje oczekiwania wzgledem poprzedniej chyba nieco sie nie spelnily, bo oczekiwalem takiego w klimacie morderczo-ponurego killera niczym nocna pogon Szwajcenegera za Michaelem Biehnem w 1984 czyli w stylu utworku
Sapphire
z limitowanej epki
Digitalis
gdzie koncowka na koniec przyprawia o kosmiczne ciary.
Poza tym nieco doskwiera mi nieco takie zhumanizowanie muzyki czyli wiecej zywych (?) instrumentow zamiast generowania cztstych sonicznych fal z keyboardow i nieco - progresywna modla utworow, czyli dlugie rozbudowane ale takie zbyt normalne. Czyli tradycyjnie Jean Michel Jarre, wloscy mistrzowie filmscore (nie, nie , nie geje z Rhapsody) czyli Goblin (panowie maja chyba na ich punkcie ewidentnego pierdolca) plus szczytpa krautu , jakies Klausy Schulze czy inne Ashry, troche Rush zwlaszcza w kwestii sekcji troche Johna Carpenterai ogolnie sporo nawiazan do starego symfonczinego rocka progresywnego plus nieco buczen i dronow. Mam nadzieje ze wstepnie odsialem zbedna czesc publicznosci.
Poza tymj est standardowa repetatywnosc, wiecej gitar i ogolnie klimat znany i powszechnie kochany czyli niby nic nowego ale costam-costam jednak.
No ale na koniec jest konkretny zaskok w postaci 17 minutowego
Through Time
, ktory moze zaczyna sie niepozornie i moze nawet draznic poczatkowym uwypukleniem parapetow ale wlasnie po 2 minutach takiego uspienia wchodzi kurewsko przesterowany basior podbity zajebiscie metalowo/noisowo brzmiaca perkusja ze az sprawdzilem czy moze mi sie plyty nie pojebaly i mamy chyba najwiekszego jak na razie mozgojeba w tym roku brzmiacego jak skrzyzowanie Mastodon/The Melvins z.......Goblin. Tak kurwa, brzmi to dosc dziwnie ale secja jest stricte noisowa , wrecz ciezka, z takim typowym motywem dla zespolow grajacych np industrial noise z poczatku lat 90 a do tego wchodza te ich plamy klawiszowe no i od razu kurwa ciary sie zaczynaja a szwajceneger dalej napierdala za tym jak mu tam , ojcem connora Kyle'em. Masa jak chuj panowie.
na ich stronie cala plyta do odsluchu [link widoczny dla zalogowanych]
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Tak sobie przy sluchaniu ostatniego Lindstroma co to zapetlil wszystkie jarre'owskie, tangerinowskie i schulzowskie patenty w 3 kwadransach i 3 kawalkach , nawiazalem do zwariowanego na punkcie wloskich sciezek filmowych duetu z Pittsburgh czyli Zombi i zaraz mi zadzwieczalo w glowie "hola, hola czlowieku, ogarnij sie, przeciez to juz 3 rok bije od czasu wydania kosmicznego
Cosmos
" Zatem sprawdzilem, o i okazuje sie ze jest juz i juz wlasnie swiezutka i pachnaca plytka Zombiakow. No i zatem w zwiazku z ogromnymi oczekiwaniami zbadalem sprawe i w skrocie wyglada to nastepujaco. Zmianie na pewno ulegla nieco forma, brzmienie jest kurewsko potezne , dochodzi zywa (chyba) sekcja czyli naprawde w kontekscie okladki "sloniowo" albo moze byc mastodonowo (hehe) brzmiace bebny. Czasy utworow sie wydluzyly , mamy tutaj 5 kawalkow od 6 do 17 minut. Progresja zatem pelna geba panowie hehe
Moje oczekiwania wzgledem poprzedniej chyba nieco sie nie spelnily, bo oczekiwalem takiego w klimacie morderczo-ponurego killera niczym nocna pogon Szwajcenegera za Michaelem Biehnem w 1984 czyli w stylu utworku
Sapphire
z limitowanej epki
Digitalis
gdzie koncowka na koniec przyprawia o kosmiczne ciary.
Poza tym nieco doskwiera mi nieco takie zhumanizowanie muzyki czyli wiecej zywych (?) instrumentow zamiast generowania cztstych sonicznych fal z keyboardow i nieco - progresywna modla utworow, czyli dlugie rozbudowane ale takie zbyt normalne. Czyli tradycyjnie Jean Michel Jarre, wloscy mistrzowie filmscore (nie, nie , nie geje z Rhapsody) czyli Goblin (panowie maja chyba na ich punkcie ewidentnego pierdolca) plus szczytpa krautu , jakies Klausy Schulze czy inne Ashry, troche Rush zwlaszcza w kwestii sekcji troche Johna Carpenterai ogolnie sporo nawiazan do starego symfonczinego rocka progresywnego plus nieco buczen i dronow. Mam nadzieje ze wstepnie odsialem zbedna czesc publicznosci.
Poza tymj est standardowa repetatywnosc, wiecej gitar i ogolnie klimat znany i powszechnie kochany czyli niby nic nowego ale costam-costam jednak.
No ale na koniec jest konkretny zaskok w postaci 17 minutowego
Through Time
, ktory moze zaczyna sie niepozornie i moze nawet draznic poczatkowym uwypukleniem parapetow ale wlasnie po 2 minutach takiego uspienia wchodzi kurewsko przesterowany basior podbity zajebiscie metalowo/noisowo brzmiaca perkusja ze az sprawdzilem czy moze mi sie plyty nie pojebaly i mamy chyba najwiekszego jak na razie mozgojeba w tym roku brzmiacego jak skrzyzowanie Mastodon/The Melvins z.......Goblin. Tak kurwa, brzmi to dosc dziwnie ale secja jest stricte noisowa , wrecz ciezka, z takim typowym motywem dla zespolow grajacych np industrial noise z poczatku lat 90 a do tego wchodza te ich plamy klawiszowe no i od razu kurwa ciary sie zaczynaja a szwajceneger dalej napierdala za tym jak mu tam , ojcem connora Kyle'em. Masa jak chuj panowie.
na ich stronie cala plyta do odsluchu [link widoczny dla zalogowanych]
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Owszem, posiadam, moze i czesciowo tak. Przyznam ze nie kojarzylem w ten rejon ale w pewnym sensie moze i tak, tak samo jak i Ozric Tentacles
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
_________________
Metal to Wojna - nie ma łatwo. Słuchamy wspaniałej muzyki i musimy zaangażować się w jej propagowanie. Musimy być dumni z Metalu i naszego forum !!! Danzig jest ale go nie ma
'Be Yourself' (ku ukojeniu serc strudzonych i sponiewieranych Polaków, utwór zachęca do bycia sobą i poszanowania samych siebie
Ozric jak najbardziej , zaatakuję sobie tego kolejnego słonia , bo jest mi całkowicie obcy , a zarazem bliskisarcofag pisze:Owszem, posiadam, moze i czesciowo tak. Przyznam ze nie kojarzylem w ten rejon ale w pewnym sensie moze i tak, tak samo jak i Ozric Tentacles
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
