Astra - The Weirding (2009)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Astra - The Weirding (2009)
Da się? No da
Astra to zespół z USA wydawany przez wytwórnie Rise Above. Pozornie, poza wytwórnią, niewiele ma z metalem wspólnego ale zakładam tutaj, bo na płycie jednak są momenty znacznie cięższe. (A poza tym, w Nie Samym Metalem... nikt nie zajrzy
)
W zasadzie nie ma tutaj niczego wymyślonego w przeciągu ostatnich 30 lat - czyste lata 70te. Potęga Black Sabbath, klimat King Crimson czy Whishbone Ash, wirtuozeria Mahavishnu Orchestra, długie hipnotyczne space-rockowe partie Hawkwind i to wszystko opakowane w 78 minut świetnej, przede wszytskim instrumentalnej, muzyki. Oczywiście panowie Ameryki nie odkrywają na takich przetartych szlakach, ale brzmi to wszystko całkiem świeżo i bardzo przyjemnie. Nie brzmi to jak płyta nagrana przez kopistów, ale bardziej jak zaginiony przedstawiciel - zresztą w jakiejś recenzji słusznie ktoś napisał, że gdyby ten album powstał 40 lat temu dziś byłby nieśmiertelnym klasykiem.
Wokale delikatne i raczej zdecydowanie nie metalowe, ale miejscami wchodzą trochę w rejestry Ozza.
Płyta oczywiście nie pozbawiona wad - przede wszytskim rzuca się w uszy mastering - strasznie schowana jest perkusja i przez to nagromadzenie różnorakich instrumentów (a trochę ich jest, muzyka zdecydowanie rozbudowana i bogata) robi się czsaami przytłaczające.
Nkit tego na górze pewnie nie przeczyta więc skróce trochę tu na dole:
Wysokiej klasy heavy rock progresywny sprzed 4 dekad pełną gębą.
Płyta z maja 2009
Przecudnej urody okładka:
Monstrualna tracklista:
1. The Rising Of The Black Sun 5:44
2. The Weirding 15:27
3. Silent Sleep 10:41
4. The River Under 8:41
5. Ouroboros 17:23
6. Broken Glass 3:45
7. The Dawning Of Orphicus 5:29
8. Beyond To Slight The Maze 11:36
I oczywiście myspace:
[link widoczny dla zalogowanych]
Ale nie polecam oceniania płyty po jego zawartości. Próbki są powyrywane z kontekstu i pomieszane. Płyta z gatunku tych, których się słucha całością.
Ode mnie 9/10 i póki co płyta roku.
Astra to zespół z USA wydawany przez wytwórnie Rise Above. Pozornie, poza wytwórnią, niewiele ma z metalem wspólnego ale zakładam tutaj, bo na płycie jednak są momenty znacznie cięższe. (A poza tym, w Nie Samym Metalem... nikt nie zajrzy
)
W zasadzie nie ma tutaj niczego wymyślonego w przeciągu ostatnich 30 lat - czyste lata 70te. Potęga Black Sabbath, klimat King Crimson czy Whishbone Ash, wirtuozeria Mahavishnu Orchestra, długie hipnotyczne space-rockowe partie Hawkwind i to wszystko opakowane w 78 minut świetnej, przede wszytskim instrumentalnej, muzyki. Oczywiście panowie Ameryki nie odkrywają na takich przetartych szlakach, ale brzmi to wszystko całkiem świeżo i bardzo przyjemnie. Nie brzmi to jak płyta nagrana przez kopistów, ale bardziej jak zaginiony przedstawiciel - zresztą w jakiejś recenzji słusznie ktoś napisał, że gdyby ten album powstał 40 lat temu dziś byłby nieśmiertelnym klasykiem.
Wokale delikatne i raczej zdecydowanie nie metalowe, ale miejscami wchodzą trochę w rejestry Ozza.
Płyta oczywiście nie pozbawiona wad - przede wszytskim rzuca się w uszy mastering - strasznie schowana jest perkusja i przez to nagromadzenie różnorakich instrumentów (a trochę ich jest, muzyka zdecydowanie rozbudowana i bogata) robi się czsaami przytłaczające.
Nkit tego na górze pewnie nie przeczyta więc skróce trochę tu na dole:
Wysokiej klasy heavy rock progresywny sprzed 4 dekad pełną gębą.
Płyta z maja 2009
Przecudnej urody okładka:
Monstrualna tracklista:
1. The Rising Of The Black Sun 5:44
2. The Weirding 15:27
3. Silent Sleep 10:41
4. The River Under 8:41
5. Ouroboros 17:23
6. Broken Glass 3:45
7. The Dawning Of Orphicus 5:29
8. Beyond To Slight The Maze 11:36
I oczywiście myspace:
[link widoczny dla zalogowanych]
Ale nie polecam oceniania płyty po jego zawartości. Próbki są powyrywane z kontekstu i pomieszane. Płyta z gatunku tych, których się słucha całością.
Ode mnie 9/10 i póki co płyta roku.
, pacyfę wyrzuciłem ,koszulę flanelową podarłem ,ściąłem wlosy ,trawy nie jaram ,nie mam 20 lat ,kurwa ,to nie dla mnie
Ja tam floydowe i beatelsowskie harmonie wokalne słyszę , zresztą , czego tam nie słychać .Moźna się osikać tym na kolanach ,ale po co , moźna polubić, moźna teź wzruszyć ramionami i pójść dalej .
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Ja tam floydowe i beatelsowskie harmonie wokalne słyszę , zresztą , czego tam nie słychać .Moźna się osikać tym na kolanach ,ale po co , moźna polubić, moźna teź wzruszyć ramionami i pójść dalej .
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
