książka o Nevermore
: czw wrz 30, 2010 4:37 am
Nadeszła pora by podziecić się z Wami czymś...
Odbiło mi... i lada moment dopnę kolejne swoje zamierzenie/ zrealizuję kolejny (głupawy:)))) pomysł, czyli napisanie KSIAŻKI o pewnej grupie metalowej. Tytuł książki: „Nevermore – Wrogowie rzeczywistości”. Napisanie to jedna sprawa, a wykonanie i wydanie to druga. Zacznę od tej drugiej kwestii.
Znalazłem wydawnictwo ("WDAXROCK"), które do 2009 roku zajmowało się wypuszczaniem na rynek niskonakładowych tytułów... napisałem maila (z wieloma pytaniami) do właściciela, odpisał mi tak:
„Od roku 2010 moje wydawnictwo przeszło na tryb "self publishing". Oznacza to, że wydaję te książki, których autorzy sami sfinansują proces wydawniczy.
Może to strasznie brzmi, ale to złudzenie Jeżeli ktoś jest pewien swojej twórczości, to 3000 złotych zainwestowane we własną książkę nie powinno przerażać.
Sprawa ma się tak. Za 2000 złotych ma Pan u mnie skład, korektę, okładkę i wszystko inne, co jest związane wydaniem książki (przy założeniu, że książka nie przekroczy 350 - 400 stron w formacie A5 lub 250 stron w formacie B5). Książka jest wydana pod szyldem mojego wydawnictwa i z moim ISBN. Za 1000 złotych drukuję tyle egzemplarzy ile się da , a to
zależy to od ilości stron, ilości zadrukowanej powierzchni, nakładu, stron kolorowych, etc... Jeżeli nie zrezygnuje Pan z kolorowych zdjęć, to przy 200 stronach można wydrukować 80 sztuk, a przy 300 będzie ich nie więcej niż 70. (8 stron w kolorze). Na Pana miejscu z kolorowych zdjęć bym zrezygnował - b&w bardzo dobrze wyglądają i nakład zyskuje
Jaka wizualnie książka jest realna przy tych kosztach? - Wszystko zależy od możliwości finansowych. Standardowo, jest to zwykła książka, papier offsetowy 70g lub 80g, druk cyfrowy najwyższej jakości, oprawa miękka 250g - kolor lub b&w. Książka poza tym, że jest wydrukowana cyfrowo niczym się nie różni od książki drukowanej offsetem.
Podział zysków wygląda następująco:
Może Pan je wszystkie odkupić za 120% ceny druku. W tym przypadku jedynie 20%, bo 100 już Pan pokrył.
Pozostawić mi je do sprzedania, wtedy dla mnie 20% ceny detalicznej - reszta dla Pana.
W przypadku dodruków sytuacja ma się podobnie. Nigdzie nie dostanie Pan nie dostanie takiego procentu z zysku. Jeżeli sprzedaż leży po mojej stronie, to moja prowizja, to 20% ceny detalicznej. Inaczej wygląda kwestia dystrybucji do księgarń. Dystrybutorzy pobierają 50% ceny detalicznej. Zostaje drugie 50% które dzielimy 20 - 80 z tego co zostanie.
Książki muzyczne wydaje się chyba dla własnej przyjemności. Wydałem dwie książki o zachodnich wykonawcach (Dio i Rainbow) i sprzedaż każdej z nich nie przekroczyła 150 sztuk. Nakład realny nie powinien przekroczyć 200 sztuk. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że jak oddałem je do dystrybucji, to od dwóch lat nie mogę doczekać się na kasę, więc nowe książki wolę sprzedawać tylko na allegro i rockserwis.pl”
Warunki nie do końca dla mnie realne... zwłaszcza finansowo (nie mam i nie będę miał tych 3000 zł), więc szukałem innego rozwiązania, a w grę wchodził taki scenariusz
1. druk cyfrowy, tak jak specjalne magazyny PMM - skład, korektę zrobię sam (ewentualnie dodatkową korektę zrobi mi koleżanka-polonistka)
2. znalezienie firmy/drukarni, która złoży mi kartki do książki i sklei (zszyje) z okładką... i finito... ))) czyli nastawiłem się, że książkę wydam SAM (NIELEGALNIE, bo nie mam formalnie zarejestrowanego wydawnictwa – to z czasopisma jest zamknięte, zresztą książkowe indeksy są inne, musiałbym sam się o takowe postarać – czyli albo założyć działalność gospodarczą, albo zlecić wydanie książki jakiemuś wydawcy/wydawnictwu).
wydać samemu – czyli nieformalnie, bez numeru ISBN – a cała reszta – taka jak w normalnej książce...
3. marzy mi się książka wydana podobnie, jak ta Jarka Szubrychta „Bez Litości” (o Slayerze)
I powyższy scenariusz zacząłem realizować (próbowałem jeszcze w kilku drukarniach i wydawnictwach, ale albo nie było odzewu, albo warunki zaproponowane były zbliżone do tych, o których na wstępie wspomniałem, albo jeszcze bardziej wygórowane, no i oprawa zasadniczo klejona a okładka miękka).
A teraz konkrety.
Książka jest skończona:))) czyli napisana, sprawdzona, przygotowana (łącznie z okładką), aktualnie robię drugą korektę (zostało mi 1/3 składu do sprawdzenia, za tydzień będę miał definitywny koniec i całość w PDFach). Wybrałem format identyczny, jak Szubrycht (B5)... czcionkę też początkowo taką samą przyjąłem. I okazało się, że... przesadziłem, gdyż wyszło mi 420 stron:)))) masakra jednym słowem... cena druku takiego cacka z twardą okładką, szytego i klejonego wyniosłaby ponad 50 zł/za egzemplarz... cóż, spartoliłem jednym słowem:)))) by zejść z ceną postanowiłem zmniejszyć lekko czcionkę (z 12 na 11), w ten sposób odchudziłem całość o 70 stron
Znalazłem firmę, która przygotuje i wydrukuje mi książkę
))
Kilka słów o niej samej (o książce):
format B5
- stron środka (348 WRAZ z wkładką na kredzie - stron 8 czarno-białych z fotami)
- okładka kolor - twarda - laminowana 1200 g
- oprawa - szyta i klejona
Pozostaje kwestia nakładu. Przyznam – nie będę nagłaśniał swojej pracy (przynajmniej wydania pierwszego), a książek będzie wydrukowanych tyle, ilu znajdzie się chętnych, by je nabyć
Gdy idzie o cenę – będzie ona = koszt druku
za 20 sztuk – zapłacę 900 zł (czyli 45 zł za egzemplarz)
za 50 sztuk – 2050 zł (czyli 41 zł za egzemplarz)
sam biorę 10 sztuk )) mam już dodatkowo zaklepane 3 egzemplarze (od ludzi, którzy wiedzą od dawna o książce), więc nawet jak znajdzie się jeszcze tylko 7 osób – to zlecę druk
okładeczka - przód jest taka
Obrazek
piszcie w tym temacie o tym co byście mi mogli doradzić w kwestii wydania książki...
zainteresowanych proszę o deklarowanie się (kto chciałby nabyć książkę wydaną nieoficjalnie, ale porządnie)
Odbiło mi... i lada moment dopnę kolejne swoje zamierzenie/ zrealizuję kolejny (głupawy:)))) pomysł, czyli napisanie KSIAŻKI o pewnej grupie metalowej. Tytuł książki: „Nevermore – Wrogowie rzeczywistości”. Napisanie to jedna sprawa, a wykonanie i wydanie to druga. Zacznę od tej drugiej kwestii.
Znalazłem wydawnictwo ("WDAXROCK"), które do 2009 roku zajmowało się wypuszczaniem na rynek niskonakładowych tytułów... napisałem maila (z wieloma pytaniami) do właściciela, odpisał mi tak:
„Od roku 2010 moje wydawnictwo przeszło na tryb "self publishing". Oznacza to, że wydaję te książki, których autorzy sami sfinansują proces wydawniczy.
Może to strasznie brzmi, ale to złudzenie Jeżeli ktoś jest pewien swojej twórczości, to 3000 złotych zainwestowane we własną książkę nie powinno przerażać.
Sprawa ma się tak. Za 2000 złotych ma Pan u mnie skład, korektę, okładkę i wszystko inne, co jest związane wydaniem książki (przy założeniu, że książka nie przekroczy 350 - 400 stron w formacie A5 lub 250 stron w formacie B5). Książka jest wydana pod szyldem mojego wydawnictwa i z moim ISBN. Za 1000 złotych drukuję tyle egzemplarzy ile się da , a to
zależy to od ilości stron, ilości zadrukowanej powierzchni, nakładu, stron kolorowych, etc... Jeżeli nie zrezygnuje Pan z kolorowych zdjęć, to przy 200 stronach można wydrukować 80 sztuk, a przy 300 będzie ich nie więcej niż 70. (8 stron w kolorze). Na Pana miejscu z kolorowych zdjęć bym zrezygnował - b&w bardzo dobrze wyglądają i nakład zyskuje
Jaka wizualnie książka jest realna przy tych kosztach? - Wszystko zależy od możliwości finansowych. Standardowo, jest to zwykła książka, papier offsetowy 70g lub 80g, druk cyfrowy najwyższej jakości, oprawa miękka 250g - kolor lub b&w. Książka poza tym, że jest wydrukowana cyfrowo niczym się nie różni od książki drukowanej offsetem.
Podział zysków wygląda następująco:
Może Pan je wszystkie odkupić za 120% ceny druku. W tym przypadku jedynie 20%, bo 100 już Pan pokrył.
Pozostawić mi je do sprzedania, wtedy dla mnie 20% ceny detalicznej - reszta dla Pana.
W przypadku dodruków sytuacja ma się podobnie. Nigdzie nie dostanie Pan nie dostanie takiego procentu z zysku. Jeżeli sprzedaż leży po mojej stronie, to moja prowizja, to 20% ceny detalicznej. Inaczej wygląda kwestia dystrybucji do księgarń. Dystrybutorzy pobierają 50% ceny detalicznej. Zostaje drugie 50% które dzielimy 20 - 80 z tego co zostanie.
Książki muzyczne wydaje się chyba dla własnej przyjemności. Wydałem dwie książki o zachodnich wykonawcach (Dio i Rainbow) i sprzedaż każdej z nich nie przekroczyła 150 sztuk. Nakład realny nie powinien przekroczyć 200 sztuk. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że jak oddałem je do dystrybucji, to od dwóch lat nie mogę doczekać się na kasę, więc nowe książki wolę sprzedawać tylko na allegro i rockserwis.pl”
Warunki nie do końca dla mnie realne... zwłaszcza finansowo (nie mam i nie będę miał tych 3000 zł), więc szukałem innego rozwiązania, a w grę wchodził taki scenariusz
1. druk cyfrowy, tak jak specjalne magazyny PMM - skład, korektę zrobię sam (ewentualnie dodatkową korektę zrobi mi koleżanka-polonistka)
2. znalezienie firmy/drukarni, która złoży mi kartki do książki i sklei (zszyje) z okładką... i finito... ))) czyli nastawiłem się, że książkę wydam SAM (NIELEGALNIE, bo nie mam formalnie zarejestrowanego wydawnictwa – to z czasopisma jest zamknięte, zresztą książkowe indeksy są inne, musiałbym sam się o takowe postarać – czyli albo założyć działalność gospodarczą, albo zlecić wydanie książki jakiemuś wydawcy/wydawnictwu).
wydać samemu – czyli nieformalnie, bez numeru ISBN – a cała reszta – taka jak w normalnej książce...
3. marzy mi się książka wydana podobnie, jak ta Jarka Szubrychta „Bez Litości” (o Slayerze)
I powyższy scenariusz zacząłem realizować (próbowałem jeszcze w kilku drukarniach i wydawnictwach, ale albo nie było odzewu, albo warunki zaproponowane były zbliżone do tych, o których na wstępie wspomniałem, albo jeszcze bardziej wygórowane, no i oprawa zasadniczo klejona a okładka miękka).
A teraz konkrety.
Książka jest skończona:))) czyli napisana, sprawdzona, przygotowana (łącznie z okładką), aktualnie robię drugą korektę (zostało mi 1/3 składu do sprawdzenia, za tydzień będę miał definitywny koniec i całość w PDFach). Wybrałem format identyczny, jak Szubrycht (B5)... czcionkę też początkowo taką samą przyjąłem. I okazało się, że... przesadziłem, gdyż wyszło mi 420 stron:)))) masakra jednym słowem... cena druku takiego cacka z twardą okładką, szytego i klejonego wyniosłaby ponad 50 zł/za egzemplarz... cóż, spartoliłem jednym słowem:)))) by zejść z ceną postanowiłem zmniejszyć lekko czcionkę (z 12 na 11), w ten sposób odchudziłem całość o 70 stron
Znalazłem firmę, która przygotuje i wydrukuje mi książkę
))
Kilka słów o niej samej (o książce):
format B5
- stron środka (348 WRAZ z wkładką na kredzie - stron 8 czarno-białych z fotami)
- okładka kolor - twarda - laminowana 1200 g
- oprawa - szyta i klejona
Pozostaje kwestia nakładu. Przyznam – nie będę nagłaśniał swojej pracy (przynajmniej wydania pierwszego), a książek będzie wydrukowanych tyle, ilu znajdzie się chętnych, by je nabyć
Gdy idzie o cenę – będzie ona = koszt druku
za 20 sztuk – zapłacę 900 zł (czyli 45 zł za egzemplarz)
za 50 sztuk – 2050 zł (czyli 41 zł za egzemplarz)
sam biorę 10 sztuk )) mam już dodatkowo zaklepane 3 egzemplarze (od ludzi, którzy wiedzą od dawna o książce), więc nawet jak znajdzie się jeszcze tylko 7 osób – to zlecę druk
okładeczka - przód jest taka
Obrazek
piszcie w tym temacie o tym co byście mi mogli doradzić w kwestii wydania książki...
zainteresowanych proszę o deklarowanie się (kto chciałby nabyć książkę wydaną nieoficjalnie, ale porządnie)