Ja właśnie robię pierwszy obrót i jest bardzo fajnie. Słycha
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Ja właśnie robię pierwszy obrót i jest bardzo fajnie. Słychać, że panowie na przestrzeni ostatnich lat nie zamknęli się w swoich czterech ścianach i słuchali, co jest grane w świecie, aczkolwiek prym wiodą tu klasyczne dla Kata patenty i dobrze. Jest przy tym znacznie bardziej progresywnie niż chyba na jakimkolwiek innym albumie Kata (świetny utwór otwierający).
Co się zaś tyczy Romka i Luczyka to myślę, że panowie powinni grać pod innymi szyldami, a książkę pt. Kat odłożyć na półkę i zostawić w spokoju.
Co się zaś tyczy Romka i Luczyka to myślę, że panowie powinni grać pod innymi szyldami, a książkę pt. Kat odłożyć na półkę i zostawić w spokoju.
-
Tibor_Ferenczy
- Posty: 57
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Płyta znakomita. Z każdym obrotem smakuje mi coraz bardziej.
Płyta jest już w spredaży - dzisiaj kupiłem.
Jedyne zastrzeżenie mam do masteringu. Gdyby to ciszej było nagrane, z zachowaniem dynamiki byłoby idealnie. Ale nie ma co narzekać - tak się teraz nagrywa. Warto było czekać te 14 lat.
Dla mnie płyta roku to chyba będzie.
Płyta jest już w spredaży - dzisiaj kupiłem.
Jedyne zastrzeżenie mam do masteringu. Gdyby to ciszej było nagrane, z zachowaniem dynamiki byłoby idealnie. Ale nie ma co narzekać - tak się teraz nagrywa. Warto było czekać te 14 lat.
Dla mnie płyta roku to chyba będzie.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Pod względem muzycznym jest świetny materiał. Diabelski Dom IV nie przynosi wstydu poprzednim częściom. Jest dość nowocześnie, ale i trochę oldschoolowego thrashu też można usłyszeć. Nie bardzo podoba mi się lajtowy, balladowy kawałek Wolni od klęczenia, choć chwytliwości nie można mu odmówić. Trochę żal mi tego, że do takiego balladowego songu Roman nie postarał się o subtelniejszy tekst, z rodzaju tych, z którymi obcowaliśmy na płycie "Ballady". Jak tak sobie czytam teksty, to trochę szkoda, że najbliżej im do Alkatraz albo Szyderczego Zwierciadła. Brakuje mi tych intertekstualnych nawiązań do Micińskiego, Nietzschego, modernizmu, brakuje mi lirycznych klimatów z Oddech - Bastard - Ballady, gdyż nie bawi mnie ten nudny, przejedzony, strawiony i wyświechtany do wyrzygania antyklerykalizm, podany w mocno szyderczej formie, który mógłby zrobić furorę, ale w rubryczce
poezja
w urbanowskim szmatławcu. Roman konsekwentnie kroczy ścieżką z Odi profanum vulgus - "Jestem śmieszny czort, więć śmieję się". Choć to śmianie niestety przybiera formę artykułów z NIE, jest dużo kpiarstwa i zrzędzenia, rubaszności, taniej, erotycznej symboliki i niepotrzebnego rzucania mięsem. Także motywy erotyczne serwowane w tych poezjach rozczarowują, choćby jak, cytuję:
Puścił mrok
Młody dzień jak weselny krąg
Panny w pisk
Cycki drżą, żeby w dłonie brać
Ssać i ssać
Brzmi to właściwie jak autoparodia Kostrzewskiego, który zawsze lubił umieszczać w tekstach fragmenty o cyckach, błonach dziewiczych, fallusach, wymionach itp, ale teraz brzmi to jak wynurzenia obślinionego, podstarzałego erotomana, któremu pozostały już tylko akty autoerotyczne. Lajf is brutal and full of zasadzkas. Shit happens.
Dla wielbicieli jaj mamy taki o to uroczy fragment:
Dla mnie ksiądz to wesz.
Na jajach obcy zwierz.
Macie dość blizn?
To masą rząd
I siarą w świąd.
Podsumowując, muzycznie jest na wysokim poziomie, a tekstowo to zalezy, co kto lubi. Teksty dobrze komponują się z muzyką, są bardzo kpiarskie (jak zwykle), ale ja wolałem to kpiarstwo osadzone w młodopolskiej stylistyce, nad grobem stryja, a nie tak dosadnie sięgającej do dzisiejszych czasów, przez co robi się z tego kabaret starszego pana - Kostrzewskiego Romana.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
poezja
w urbanowskim szmatławcu. Roman konsekwentnie kroczy ścieżką z Odi profanum vulgus - "Jestem śmieszny czort, więć śmieję się". Choć to śmianie niestety przybiera formę artykułów z NIE, jest dużo kpiarstwa i zrzędzenia, rubaszności, taniej, erotycznej symboliki i niepotrzebnego rzucania mięsem. Także motywy erotyczne serwowane w tych poezjach rozczarowują, choćby jak, cytuję:
Puścił mrok
Młody dzień jak weselny krąg
Panny w pisk
Cycki drżą, żeby w dłonie brać
Ssać i ssać
Brzmi to właściwie jak autoparodia Kostrzewskiego, który zawsze lubił umieszczać w tekstach fragmenty o cyckach, błonach dziewiczych, fallusach, wymionach itp, ale teraz brzmi to jak wynurzenia obślinionego, podstarzałego erotomana, któremu pozostały już tylko akty autoerotyczne. Lajf is brutal and full of zasadzkas. Shit happens.
Dla wielbicieli jaj mamy taki o to uroczy fragment:
Dla mnie ksiądz to wesz.
Na jajach obcy zwierz.
Macie dość blizn?
To masą rząd
I siarą w świąd.
Podsumowując, muzycznie jest na wysokim poziomie, a tekstowo to zalezy, co kto lubi. Teksty dobrze komponują się z muzyką, są bardzo kpiarskie (jak zwykle), ale ja wolałem to kpiarstwo osadzone w młodopolskiej stylistyce, nad grobem stryja, a nie tak dosadnie sięgającej do dzisiejszych czasów, przez co robi się z tego kabaret starszego pana - Kostrzewskiego Romana.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Kawał dobrej muzy spłodzili istotnie, ale od rezerwowania miejsca na płytę roku jestem, na razie przynajmniej, dość daleki
Ważne, że Romek i spółka nie zapomnieli o katowskiej spuściźnie, dlatego wciąż daje się odczuć ten charakterystyczny klimat. Duży plus także za umiejętne wyważenie między tradycją i nowoczesnością, przez co nie można powiedzieć o "Czarno - białej" ani że jest staroświecka, ani że jest zbyt nowoczesna.
Ważne, że Romek i spółka nie zapomnieli o katowskiej spuściźnie, dlatego wciąż daje się odczuć ten charakterystyczny klimat. Duży plus także za umiejętne wyważenie między tradycją i nowoczesnością, przez co nie można powiedzieć o "Czarno - białej" ani że jest staroświecka, ani że jest zbyt nowoczesna.
