Sepultura - Kairos
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Sepultura - Kairos
01. Spectrum
02. Kairos
03. Relentless
04. (2011)
05. Just One Fix [Ministry cover]
06. Dialog
07. Mask
08. (1433)
09. Seethe
10. Born Strong
11. Embrace The Storm
12. (5772)
13. No One Will Stand
14. Structure Violence (Azzes)
15. (4648)
Premiera wprawdzie dopiero za ponad dwa tygodnie, ale całość w empeczy już jest (nawet w dużo lepszej jakości) więc spokojnie można zacząć dyskusję. Ta z kolei nie powinna ograniczyć się do charakterystycznych dla ostatnich lat sloganów w rodzaju "bida. bez Cavalery/-ów ten zespół nie ma racji bytu, powinni się rozpaść" itp. Sepa nagrała bowiem co najmniej porządny materiał. Ośmielę się nawet powiedzieć, że bardzo dobry. Z przyjemnością przesłuchałem go już kilkukrotnie, choć podchodziłem do niego bez większych oczekiwań, wręcz nieufnie.
Określenie stylistyki w jakim jest utrzymany łatwe nie będzie. Nie mamy do czynienia z powrotem to zapierdalaszczych, stricto thrashowych czasów, nie jest to jednak także groove charakterystyczny dla "Roots" czy późniejszych płyt. Dominują utwory utrzymane w średnich tempach, czasem tylko rozpędzające się do budzących respekt prędkości. Jest też trochę przyjemnych, przygniatających bębenki zwolnień. Andreas Kisser często serwuje soczyste riffy o thrashowej prowieniencji i udane, klimatyczne solówki, a Derrick wzorowo zdziera gardło. Plemiennych instrumentów się tym razem nie uświadczy, co nie znaczy, że nie ma atmosferycznych fragmentów (kilka przerywników). Stanowią one jednak tylko dodatek. Dominuje metal, nagrany czysto i selektywnie. Jeżeli ktoś nazwie "Kairos" thrash corem, pewnie wiele się nie pomyli. To jednak mniej istotne. Najważniejsze, że jest czego słuchać. Trudno tu wprawdzie wyróżnić jakieś ewidentne hiciory, ale myślę, że należy pochwalić równy, co najmniej dobry poziom, utrzymujący się przez te 45 minut (na mojej wersji jest 14 utworów:/). Trudno doszukać się czegoś ewidentnie nowego, trudno także zarzucić zjadanie własnego ogona. Na pewno słychać, że gra Sepultura.
Jeżeli przypasiły wam rzeczy w rodzaju "Roorback" czy "Dante XXI" to nie powinniście mieć problemów z przyswojeniem "Kairos". Panowie z Mogiły na pewno nie muszą się tego materiału wstydzić. Jestem na TAK. Czas pokaże w jak dużym stopniu
02. Kairos
03. Relentless
04. (2011)
05. Just One Fix [Ministry cover]
06. Dialog
07. Mask
08. (1433)
09. Seethe
10. Born Strong
11. Embrace The Storm
12. (5772)
13. No One Will Stand
14. Structure Violence (Azzes)
15. (4648)
Premiera wprawdzie dopiero za ponad dwa tygodnie, ale całość w empeczy już jest (nawet w dużo lepszej jakości) więc spokojnie można zacząć dyskusję. Ta z kolei nie powinna ograniczyć się do charakterystycznych dla ostatnich lat sloganów w rodzaju "bida. bez Cavalery/-ów ten zespół nie ma racji bytu, powinni się rozpaść" itp. Sepa nagrała bowiem co najmniej porządny materiał. Ośmielę się nawet powiedzieć, że bardzo dobry. Z przyjemnością przesłuchałem go już kilkukrotnie, choć podchodziłem do niego bez większych oczekiwań, wręcz nieufnie.
Określenie stylistyki w jakim jest utrzymany łatwe nie będzie. Nie mamy do czynienia z powrotem to zapierdalaszczych, stricto thrashowych czasów, nie jest to jednak także groove charakterystyczny dla "Roots" czy późniejszych płyt. Dominują utwory utrzymane w średnich tempach, czasem tylko rozpędzające się do budzących respekt prędkości. Jest też trochę przyjemnych, przygniatających bębenki zwolnień. Andreas Kisser często serwuje soczyste riffy o thrashowej prowieniencji i udane, klimatyczne solówki, a Derrick wzorowo zdziera gardło. Plemiennych instrumentów się tym razem nie uświadczy, co nie znaczy, że nie ma atmosferycznych fragmentów (kilka przerywników). Stanowią one jednak tylko dodatek. Dominuje metal, nagrany czysto i selektywnie. Jeżeli ktoś nazwie "Kairos" thrash corem, pewnie wiele się nie pomyli. To jednak mniej istotne. Najważniejsze, że jest czego słuchać. Trudno tu wprawdzie wyróżnić jakieś ewidentne hiciory, ale myślę, że należy pochwalić równy, co najmniej dobry poziom, utrzymujący się przez te 45 minut (na mojej wersji jest 14 utworów:/). Trudno doszukać się czegoś ewidentnie nowego, trudno także zarzucić zjadanie własnego ogona. Na pewno słychać, że gra Sepultura.
Jeżeli przypasiły wam rzeczy w rodzaju "Roorback" czy "Dante XXI" to nie powinniście mieć problemów z przyswojeniem "Kairos". Panowie z Mogiły na pewno nie muszą się tego materiału wstydzić. Jestem na TAK. Czas pokaże w jak dużym stopniu
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Dla mnie nie jest to aż tak duże zaskoczenie bo "Roorback" i "Dante" też mocno mi siadły (szczególnie "Dante", poprzednik też nie był zły, ale nie za bardzo go pamiętam;)). "Kairos" na pewno ma klimat, o czym nie wspomniałem wcześniej. Trudno go jednoznacznie określić i nazwać, ale jest dość wciągający.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Obiektywnie Greene jest bardziej wszechstronnym wokalistą niż Cavalera i nie sądzę żeby do metalu nie pasował więc nie pitol. Zdarzyły się Sepie gorsze albumy, nie przeczę. Ich niższy poziom nigdy jednak nie był wynikiem popisów Derricka. Każdy kto tylko nie ma maxowych klapek na uszach nie powie na jego wokale złego słowa.
Do rapu kurwa
, Sepultura skończyła się bardzo dawno temu, gość jest jednym z największych kabaretów jako frontman metalowy. Cobyście za bardzo nie krzyczeli, że ja tylko Cavalare lubię, to Soulflaya nie podoba mi się żadna płyta. Green co najwyżej niech sobie w w jakieś hardcorovej kapelce podrze ryja. Tam będzie pasował.
_________________
, Sepultura skończyła się bardzo dawno temu, gość jest jednym z największych kabaretów jako frontman metalowy. Cobyście za bardzo nie krzyczeli, że ja tylko Cavalare lubię, to Soulflaya nie podoba mi się żadna płyta. Green co najwyżej niech sobie w w jakieś hardcorovej kapelce podrze ryja. Tam będzie pasował.
_________________
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
